Owijała sobie bogaczy wokół palca. Serialowa Anna trafiła za kratki, ale ma się całkiem nieźle

Nowojorskie elity wierzyły, że jest niemiecką dziedziczką fortuny, banki chciały udzielać jej pożyczek na kilkadziesiąt milionów dolarów. Na jej Instagramie widniały zdjęcia z najdroższych holeti i luksusowych miejsc. Okazało się jednak, że Anna nie ma pieniędzy na spłatę długów i nie urodziła się w Niemczech, lecz Rosji.

"Kim jest Anna?" na to tytułowe pytanie serialu Netfliksa postanowiła odpowiedzieć sobie jak i widzom twórczyni produkcji - Shonda Rhimes. Scenariusz został zainspirowany prawdziwą historią młodej kobiety, która przybierając nazwisko Delvey, prowadziła niezwykle wystawne życie za pieniądze pożyczane przede wszystkim od swoich zamożnych znajomych. Dziewczyna dopiero po przeszło czterech latach została ostatecznie zdemaskowana i trafiła do aresztu, w którym przebywa do dziś. "The thing is, I’m not sorry" powiedziała dzień po wydaniu wyroku przez sąd. 

Zobacz wideo Przegląd filmów, które można będzie obejrzeć na platformie Netflix w 2022

Przez cztery lata prowadziła życie niemieckiej dziedziczki. Historia Anny Delvey

Histora Anny Delvey i procesy sądowe z jej udziałem były jednym z najgorętszych tematów USA. Nowojorskie media czynnie uczestniczyły (i wciąż uczestniczą) w życiu kobiety, odkąd okazało się, że przez kilka lat przybierała ona fałszywą tożsamość, a chcąc zapłacić za swoje rachunki posługiwała się  nieprawdziwymi danymi czy nieważnym numerem karty kredytowej. Skąd Delvey miała pieniądze na najdroższe hotele? Luksusowe przyjemności, jak chociażby podróże samolotem opłacali jej znajomi, którzy wierzyli, że przeznaczane na nią pieniądze są wyłącznie pożyczką. W restauracjach kobieta prosiła np. o przesłanie rachunku hotelowi, w którym przebywała. 

Zach Avery na okładce magazynuOszust z Tindera na Netfliksie a oszust "na Netfliksa" w więzieniu. Posiedzi 20 lat

Większość znajomych Delvey posiadało także rozbieżne wersje na temat jej rodziny czy jej samej. Wielu z nich nie mogło również dokładnie określić kim ona jest i czym zajmuje się wyjątkowo zamożny ojciec dziewczyny. Nikt nie wiedział także, że Delvey, ma tak naprawdę na nazwisko Sorokin i pochodzi z Rosji. Dla nowojorskiej elity była ona przede wszystkim niemiecką posiadaczką fortuny. Rzekome miliony, ojciec młodej kobiety miał zarobić na branży naftowej, handlu antykami bądź panelach słonecznych. Wersji było wiele.  

Więcej podobnych informacji przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl

W 2018 roku w "New York Magazine" ukazał się artykuł o Delvey. Jego autorką była dziennikarka Jessika Pressler, a tytuł brzmiał "How Anna Delvey Tricked New York’s Party People" czyli "Jak Anna Delvey Oszukiwała Nowojorskich Imprezowiczów". To właśnie na jego podstawie powstał netfliksowy serial "Kim jest Anna". Historia choć ciekawa, nie do końca pozostaje wyjaśniona. Wielu wciąż zadaje sobie pytanie, kim tak naprawdę jest dziewczyna o nazwisku Delvey? Pomysłową młodą kobietą z wyjątkowym darem przekonywania czy może po prostu zwykłą oszustką? 

Sorokin utrzymuje jednak, że zawsze zamierzała spłacić wszystkie osoby, którym była dłużna pieniądze. Jak powiedziała również po wydawniu wyroku:

 I’d be lying to you and to everyone else and to myself if I said I was sorry for anything. I regret the way I went about certain things 

Co można przetłumaczyć jako:  "Okłamałbym ciebie, wszystkich innych i samego siebie, gdybym powiedział, że czekogolwiek żałuję. Żałuję sposobu, w jaki podchodziłem do pewnych spraw". 

Kobieta przyznała się także do sfałszowania niektórych rachunków bankowych. Podkreśliła jednak, że pragnęła jedynie otworzenia własnego klubu artystycznego, który miał być nazwany jej imieniem i wynosić 40 milionów dolarów. Inwestorzy z kolei mieli nalegać na jego otworzenie jeszcze przed zainwestowaniem własnej gotówki. W udzielonym wywiadzie wyznała również, że znajomi znali ją pod nazwiskiem Delvey, które jest po prostu panieńskim nazwiskiem jej matki. Jak ustalił jednak "The New York Times" rodzice kobiety wyznali mediom, że nie znają tego nazwiska. 

Jak czytamy w nowojorskim dzienniku, kobieta deklarowała, że zawsze zamierzała spłacać swoje długi. 

 

Jak Anna Sorokin stała się Anną Delvey?

Na to pytanie trudno udzielić jednoznacznej odpowiedzi i wydaje się, że serial również jej do końca nie podaje. Warto zacząć jednak od początku, czyli od wczesnego dzieciństwa Sorokin i tego, jak z Rosji dotarła aż do Nowego Jorku.

Anna Sorokin urodziła się w roku 1991 w niewielkim mieście Domodiedowie w Rosji. Według ustaleń mediów, mimo tego co dziewczyna miała mówić nowojorskim znajomym, jej rodzice nigdy nie należeli do grona milionerów. Ojciec Anny był kierowcą tira, z kolei mama była niegdyś właścicielką niewielkiego sklepu spożywczego, a następnie zajęła się prowadzeniem domu. Prawdą jest jednak pewien wątek niemiecki w życiu młodej kobiety, ponieważ mając 16 lat przeprowadziła się ona wraz z rodziną do Eschweiler. Jak podaje "Gazeta Wyborcza", w Niemczech ojciec Anny zajmował się początkowo pracą w firmie spedycyjnej, a następnie podjął się montażu klimatyzatorów. 

Mając 20 lat Anna rozpoczęła studia na popularnym, artystycznym uniwersytecie w Londynie - Central Saint Martins. Niedługo później zrezygnowała jednak z nauki na prestiżowej uczelni i wróciła do Niemiec, by rozpocząć w końcu staż w modowym czasopiśmie "Purple" i wyjechać do Paryża. To właśnie tam zaczęła używać nazwiska Delvey. Dzięki temu magazynowi Sorokin udała się do Nowego Jorku na Tydzień Mody, gdzie najprawdopodobniej pragnęła już pozostać, ponieważ niedługo później przeniosła się do tamtejszego oddziału "Purple". 

Wystawne życie i demaskacja 

Po przeprowadzce do Nowego Jorku Sorokin ostatecznie zrezygnowała z "Purple" i zaczęła prowadzić życie stałej bywalczyni drogich hoteli i restauracji. Ubrana w markową odzież, za większość luksusowych rozrywek miała zapłacić z małym opóźnieniem , lecz sterty wysokich rachunków piętrzyły się i czekały na pokrycie. Dopiero po upływie ponad miesiąca pracownicy hotelu zaczęli upominać się o wciąż obiecywany przelew i dostrzegli brak numeru karty kredytowej. Mimo szampana Dom Perignon, który wówczas posłała obsłudze dziewczyna, hotel zagroził jej eksmisją. Właśnie wtedy przelew dotarł.

Sorokin zaczęła poszerzać także swoje kontakty w tzw. wielkim świecie i przedstawiać pomysł na swój artystyczny klub. Do banków oraz funduszy inwestycyjnych wpływały oferty w imieniu kobiety, które informowały o planowanej przez niej inwestycji i prośbie w związku z tym o pożyczkę. Pieniądze Delvey miały znajdować się wówczas rzekomo w Europie, co utrudniało dostęp do nich. Wraz z kolejnymi wymówkami i obietnicami uregulowania spłaty, znajomi Sorokin również zaczęli dostrzegać, że mogli paść ofiarą oszustwa i sprawa ląduje w końcu na policji. "Gazeta Wyborcza" w swoim artkule o Delvey przytacza m.in. książkę producentki Rachel Williams "My Friend Anna". Kobieta opisuje w niej momenty z wystawnego życia Sorokin, której sama pożyczyła ok. 70 tys. dolarów. 

Procesy Anny Delvey i kara więzienia

Sorokin została aresztowana w 2017 roku. Zarzutów było wiele, dotyczyły głównie różnych form kradzieży i wyłudzeń. Proces miał niezwykle medialnym wydźwięk, a sam adwokat kobiety zapewnił jej stylistkę, która dbała o odpowiednie stylizacje w sądzie. Nie zabrakło również incydentu, gdy Sorokin odmówiła wejścia na sale, ponieważ nie odpowiadało jej ubranie, które wówczas posiadała. Ostatecznie kobieta została skazana w 2019 roku na karę od czterech do 12 lat więzienia, zapłatą odszkodowania 199 tys. dolarów oraz pokrycia grzywny 24 tys. dolarów.

Na wolność wyszła w lutym 2021 roku, co nie trwało jednak długo, ponieważ aresztowana została już zaledwie miesiąc później z powodu problemów z ważnością swojej wizy. W areszcie przebywa do dnia dzisiejszego. 

Remigiusz Mróz marzył o tym, żeby kompleks Riese stał się scenerią książki.Remigiusz Mróz to najlepiej zarabiający polski pisarz. Drugie i trzecie miejsce mogą zaskoczyć

Mimo dość kontrowersyjnego życia, Sorokin dorobiła się swoich prawdziwych fanów. Jej obrońca podczas procesu podtrzymywał cały czas, że dziewczyna jest młodą, ambitną kobietą, która chciała tylko spełnić swój tzw. amerykański sen. Ludzie z kolei kupowali koszulki z napisem "fałszywa niemiecka dziedziczka". Mimo aresztu, Sorokin wciąż dba o swój medialny wizerunek i utrzymuje kontakt z mediami, o czym świadczy chociażby jeden z najnowszych seriali Netfliksa, bazujący na jej historii

Zobacz też: Oglądaliście "Sprzątaczkę"? Jej historia wydarzyła się naprawdę

Więcej o: