Horowitz: Tym razem Alex Rider nie zjeżdża po stoku na desce do prasowania, ale poziom emocji jest równie wysoki

Gdy Alex Rider dowiaduje się, że jego wuj Ian był szpiegiem i zginął podczas akcji (a nie wypadku samochodowym jak mu powiedziano), życie nastolatka staje na głowie. Tak zaczyna się ta historia, a co dalej? Zdradza nam to autor powieści i producent serialu "Alex Rider" - Anthony Horowitz. Premiera 2. sezonu 7 marca o 21:05 w AXN.

Jak pierwszy sezon serialu spodobał się pana fanom?

Najbardziej ucieszyło mnie, że byli nim zachwyceni fani książek o Aleksie Riderze. Nie widziałem, żeby chociaż jedna osoba powiedziała: "To nie ma nic wspólnego z książką, którą czytałem w dzieciństwie" albo "To wyglądało inaczej. Jak mogliście to pominąć?". Guy podjął w swojej adaptacji niemałe ryzyko, ponieważ znacznie odbiega ona od materiału źródłowego. Jednak wygląda na to, że wszystkie jego decyzje okazały się słuszne. Jestem tutaj w dwóch rolach – autora i producenta wykonawczego. Jako autorowi książek bardzo zależało mi na tym, żeby zadowoleni byli ich fani.

Nie jest to wierna adaptacja, która kurczowo trzyma się książek, a jednak wydaje się, że fanom przypadły do gustu wprowadzone przez Guya zmiany i dodatki.

Moim zdaniem tak naprawdę jest wierna, bo dobrze odwzorowuje atmosferę cyklu. Ludzie zdają sobie sprawę, że nie da się stworzyć serialu na podstawie książek takich jak seria Alex Rider bez wprowadzenia zmian. Mimo to fani tak naprawdę niczego nie stracili. Serial pozostaje wierny fabule, postaciom oraz etosowi Alexa Ridera. Powiem tylko, że gdy firmy Sony i Eleventh Hour Films zapytały mnie, czy mogą zrealizować serial, odpowiedziałem, że tak, ale pod warunkiem pozostawienia pościgu z deską do prasowania – i powstała naprawdę zachwycająca scena.

Zobacz wideo Robert Pattinson, tak jak wiele wampirów, zmienił się w nietoperza. "Batman" w kinach

Jakie to uczucie – widzieć, jak historia, która powstała w pana głowie lata temu, zostaje powołana do życia?

To zawsze jest emocjonujące, ale i odrobinę niewiarygodne. Tym razem było trochę inaczej, ponieważ niestety ze względu na COVID bardzo rzadko mogłem się pojawiać na planie. Nie miałem więc okazji, żeby przyjść na miejsce, zobaczyć aktorów w kostiumach, z bronią, rekwizytami i całą resztą i pomyśleć sobie: "O rety! To wszystko narodziło się w mojej głowie?". Gdy zdarza się taka okazja, zawsze jest to wyjątkowa chwila. I jeśli wszystko idzie tak dobrze, jak do tej pory w przypadku Alexa Ridera, taka chwila sprawia również wielką radość. A tutaj wszystko wygląda tak, jak powinno.

Porozmawiajmy o Otcie. Spodobała się panu jego rola?

Otto to wyjątkowy aktor, a jednym z najbardziej interesujących aspektów pracy nad Alexem Riderem jest możliwość obserwowania początku wielu karier i spotykania artystów, którzy na pewno zajdą daleko. Zresztą tym, co mnie absolutnie zachwyciło w serialu, jest cała jego obsada. Nie tylko Otto, ale Brenock, Marli i Charithra, czyli niezwykle utalentowani młodzi ludzie. Wspaniale jest móc ich spotkać teraz, na początku ich podróży. Otto wzbogaca Alexa o realizm, inteligencję, wrażliwość i głębię uczuć, czyli rozwija moją wizję tej postaci. Przesuwa poprzeczkę jeszcze wyżej, a jednocześnie świetnie rozumie, co zawarłem w powieści. Nie mógłbym być bardziej zadowolony.

W tym sezonie zobaczymy nowych członków obsady, między innymi Toby’ego Stephensa i Rakie Ayolę. Co sądzi pan o tym doborze aktorów?

Po raz kolejny jestem bardzo, bardzo zadowolony. Toby to mój stary znajomy, znamy się od wielu lat. Współpracował wcześniej z Eleventh Hour Films przy serialu "Vexed", w którym był szalenie zabawny. Bardzo się cieszę, że tym razem pokazał zupełnie inne oblicze! Idealnie odgrywa swoją rolę. Zależało mi – a już na pewno zależało Guyowi – by ta postać była prawdziwa i twardo stąpała po ziemi. Toby wypadł wspaniale i myślę, że widzowie będą bardzo zadowoleni.

Magdalena Cielecka jako mecenas Joanna Chyłka w serialu 'Chyłka - Oskarżenie'Miał być koniec, ale Player.pl mówi: Chcemy więcej Chyłki

Proszę opowiedzieć trochę o Jo Byrne.

Rakie to również wspaniała aktorka. Nie uwierzycie, ale tak naprawdę nie jest Amerykanką! Jest niesamowicie przekonująca. Właściwie to jest tak autorytatywna, że kto wie, może nawet pracuje dla NASA albo CIA! Świetnie się sprawdza jako przeciwwaga dla Alana Blunta i jest cennym dodatkiem do naszej rodziny Alexa Ridera. Jestem przekonany, że jeżeli nakręcimy trzeci, czwarty i kolejny sezon, na pewno w nich powróci, ponieważ jest dla nas bardzo ważna. Nie zapominajcie, że akcja wielu książek z Alexem Riderem jest osadzona w USA, gdzie CIA i FBI porywają bohatera i wykorzystują go do własnych celów. Już choćby z tego powodu mam nadzieję, że Jo Byrne będzie się pojawiać na ekranie znacznie częściej.

Czego możemy się spodziewać w drugim sezonie?

Jeśli przeczytaliście "Eagle Strike", ucieszy was fakt, że po raz kolejny Guy Burt nie oddalił się o lata świetlne ani od fabuły, ani od ducha tej powieści. Akcja rozpoczyna się od ataku na Pentagon, w którym sprawcom niemal udaje się zdobyć kody niezbędne do użycia broni jądrowej. Następnie poznajemy Damiana Craya, który niedługo ma wydać olbrzymią grę wideo, Feathered Serpent 2. Tymczasem Alex Rider przebywa na wakacjach – nie na południu Francji, wysłaliśmy go do Kornwalii – w trakcie których serfuje ze swoim przyjacielem, Tomem, i poznaję Sabinę Pleasance. Wkracza więc do jej świata. Ojciec Sabiny ledwo unika śmierci, a wydarzenia zaprowadzają Alexa do Damiana Craya.

W przeciwieństwie do pierwszego sezonu, w książce Wydział w ogóle się już naszym szpiegiem nie interesuje. Alex Rider działa na własną rękę. Alan Blunt zerwał kontakt i odwrócił się do wszystkiego plecami, więc młody bohater musi rozwikłać problemy sam. W rezultacie jesteśmy świadkami oszałamiającej kulminacji, czyli fantastycznej sceny walki, jakiej jeszcze w tym serialu nie widzieliśmy. Trzeba jednak poczekać do ósmego odcinka, żeby zobaczyć, gdzie się odbędzie walka i jak się potoczy.

Można zaryzykować stwierdzenie, że w drugim sezonie jest jeszcze więcej akcji! Może i Alex nie zjeżdża po stoku na desce do prasowania, ale goniony przez drony ucieka przez szklarnie na holenderskiej wsi. To porównywalny poziom emocji.

Poród w średniowieczuSzewc zmarły w 1190 roku pozostawił dwóch żyjących braci. Dobytek zapisał wspólnikowi [FRAGMENT]

Czy to wyjątkowe uczucie – zobaczyć w filmie coś, co narodziło się w pana głowie?

Zdecydowanie! W książce nie znajdziemy żadnego pościgu przez szklarnie, ale na pewno jest w niej moment kulminacyjny. Trudno to opisać. Czułem pewną mieszankę satysfakcji i zaskoczenia. "O rany, naprawdę wymyśliłem coś takiego? Na to wygląda, a teraz widzę to na ekranie".

Wiemy oczywiście, że Alex jest bohaterem wbrew sobie. W jaki sposób znowu daje się wplątać w sprawy Wydziału?

To bardzo ciekawe pytanie. Po napisaniu 14 powieści mogę powiedzieć, że jedną z moich większych wątpliwości dotyczących Alexa było to, że pomimo swojej niechętnej postawy bardzo często angażuje się on w różne przygody! Próby uwikłania go w fabułę kolejnych powieści stanowiły jedno z wyzwań, którym musiałem stawiać czoła 20 lat temu, gdy zaczynałem pisanie cyklu. Tym razem na początku Alex jest bardzo rozbity. Zdaje się, że cierpi na zespól stresu pourazowego, wątpi w siebie i w swój umysł, miewa wizje i wciąż powtarza, że widział zabójcę – Yassena Gregorovicha. Z tego powodu popełnia błąd, a przez jego bierność niemalże ginie ojciec Sabiny. Alex się obwinia i czuje, że teraz już musi się zaangażować – z pomocą MI6 lub bez niej. Jest to więc dla niego bardzo osobista i niezwykle przejmująca historia. I właśnie w tych emocjach tkwi jej siła. Żaden z niego wybawiciel. Nie próbuje ratować świata, chciałby po prostu wieść zwyczajne życie. Okoliczności zawsze jednak splatają się w sposób, który ściąga na niego niebezpieczeństwo.

To ważne, że w serialu jest poruszana kwestia zdrowia psychicznego nastolatków?

To bardzo istotne, żeby młodzi ludzie rozumieli, że poczucie przygnębienia czy zmartwienia, niepokój czy stres nie stanowią powodów do wstydu. Obecnie takie stany emocjonalne są znane ludziom na całym świecie, zarówno młodym, jak i dorosłym. Alex chodzi na terapię, ale to ukrywa. Nie wspomina o tym kolegom ze szkoły, bo się tego wstydzi. Jest to pewien rodzaj przykładu dla innych – to są właśnie problemy, których nie powinniśmy się wstydzić.

Serial i książki opowiadają również o przyjaźni między nastolatkami, prawda?

Guy Burt doskonale radzi sobie z tworzeniem nastoletnich postaci. Minęło trochę czasu od moich ostatnich bliższych kontaktów z młodzieżą. Moi synowie są w wieku 30 i 32 lat! Guy jednak zdecydowanie trzyma rękę na pulsie, jeśli chodzi o to, w jaki sposób komunikują się ze sobą młodzi ludzie – i co w tej komunikacji nie wychodzi. Wspominałem już o tym, jak wspaniały jest Otto, ale mamy też ogromne szczęście, że to właśnie Brenock gra Toma. Razem z Ottem zaprzyjaźnili się podczas przesłuchań i pozostali przyjaciółmi na planie. Ich więź stanowi bardzo ważny element realizmu w tym fantastycznym serialu. Nieważne, jak niestworzone rzeczy dzieją się na ekranie, ile jest akcji czy przygód, dzięki prawdziwej przyjaźni tej dwójki wszystko pozostaje zakorzenione w naszej rzeczywistości. Mamy ogromne szczęście, że Brenock jest z nami.

Przejdźmy do postaci kobiecych. Fani ewidentnie przepadają za Jack. W jakich okolicznościach zobaczymy ją tym razem?

W pierwszym sezonie udało jej się ukończyć studia prawnicze, a teraz pracuje jako stażystka w jednej z kancelarii w Londynie. Jej dylemat polega na tym, że nie wie, jak może dbać o karierę, opiekując się jednocześnie nastoletnim szpiegiem i pomagając mu we wszystkich sprawach. W tym sezonie następuje zderzenie dwóch światów, czyli jej chęci kontynuowania kariery i jego niechętnego wejścia w świat szpiegostwa i akcji – a efekt tego zderzenia nie jest specjalnie pozytywny. Jack ma do przebycia ciekawą drogę. Zostanie z Alexem i będzie się nim opiekować, stając się częścią jego świata, czy może raczej zadba o siebie? Ten dylemat stanowi ogromne pole do popisu dla tak wspaniałej aktorki jak Ronke, która zdecydowanie wykorzystuje swój potencjał.

Skoro mówimy o przyszłych sezonach, to musimy zadać to pytanie, choć wiemy, że nie do końca da się na nie odpowiedzieć – jak długo to jeszcze może potrwać?

No cóż, powstało 14 książek i jakieś siedem czy dziewięć opowiadań. Jedną z kwestii, która nas ogranicza, jest to, że gdy Otto skończy 30 lat, trudno będzie uwierzyć, że jest nastoletnim szpiegiem, więc pojawiają się pewne wątpliwości. Weźmy jednak pod uwagę, że publika wspaniale zareagowała na pierwszy sezon – nie tylko w Wielkiej Brytanii, ale na całym świecie. Nie pojawiły się głosy krytyczne. Alex Rider przypadł wszystkim do gustu, co samo w sobie daje nam swoistą energię do kręcenia drugiego sezonu i rozpoczęcia planowania kolejnych.

Myślę, że powinniśmy przestać dopiero wtedy, gdy poczujemy się nieco zbyt starzy i zmęczeni, by kręcić dalej. Ale przy odrobinie szczęścia nie wydarzy się to w najbliższej przyszłości.

Mam jedną cichą nadzieję. Chciałbym zrealizować adaptację "Russian Roulette". Poza Alexem moją ulubioną postacią z cyklu książek jest Yassen. Napisałem o nim całą powieść. Mam cichą nadzieję, że niezależnie od tego, co się wydarzy w świecie Alexa Ridera, pewnego dnia "Russian Roulette" zostanie przeniesiona na ekran.

Trwa rosyjska wojna przeciwko Ukrainie. Są informacje o zniszczonych domach, rannych i zabitych. Potrzeby rosną z godziny na godzinę. Dlatego Gazeta.pl łączy sił z Fundacją Polskie Centrum Pomocy Międzynarodowej (PCPM), by wesprzeć niesienie pomocy humanitarnej Ukrainkom i Ukraińcom. Każdy może przyłączyć się do zbiórki, wpłacając za pośrednictwem Facebooka lub strony pcpm.org.pl/ukraina. Więcej informacji w artykule:

Jak pomóc Ukrainie? Gazeta.pl łączy siły z PCPMGazeta.pl łączy siły z PCPM, by wspierać Ukrainę. Sprawdź, jak możesz pomóc

Specjalne wydanie po ukraińsku z najnowszymi informacjami z Ukrainy. Gazetę możesz pobrać bezpłatnie tutaj

Więcej o: