"Sandman". Autor "Gry o tron" zachwala nowy serial Netfliksa: Myślę, że to będzie ogromny sukces

George R.R. Martin złapał ostatnio koronawirusa i siedzi zamknięty na kwarantannie. Nie nudzi się jednak, bo dostał jednak przedpremierowy dostęp do pierwszego sezonu serialu "Sandman" na podstawie kultowego już komiksu Neila Gaimana. Autor bestsellerowej serii "Gra o tron" uważa, że Netflix bardzo dobrze się spisał, ekranizując twórczość jego kolegi po fachu i serdecznie produkcję poleca.

George R.R. Martin, podobnie jak jego czytelnicy, czeka w napięciu na premierę serialu "Ród smoka" (ta odbędzie się 21 sierpnia na HBO Max), który ukaże genezę wydarzeń znanych nam już z "Gry o tron". Teoretycznie powinien skupić się głównie na promowaniu swojego projektu, ale zamknięty na kwarantannie nie może w pełni się temu zajęciu oddać. Docenił jednak przyjazny gest i pochwalił się swoimi wrażeniami po obejrzeniu podwójnie konkurencyjnej produkcji, czyli serialu "Sandman" - to przecież ekranizacja komiksu pisarza Neila Gaimana, którą zrealizowało nie HBO, a Netflix.

Zobacz wideo "Sandman". Serial na podstawie kultowego komiksu

Twórca "Gry o tron" zachwala "Sandmana"

Zamknięty w hotelowym pokoju George R.R. Martin nagrał dla swoich czytelników film, w którym podzielił się informacjami na temat swojego stanu zdrowia (podkreśla, że czuje się dobrze), a także zapowiedział najważniejsze obecnie jego zdaniem wydarzenia kulturalne. Jedną z nich jest premiera "Sandmana" na Netlfiksie. Pisarz obejrzał już całość i podkreśla:

Chłopcy i dziewczęta, to naprawdę, naprawdę dobre. To cały Neil Gaiman. 'Sandman' to jedna z najlepszych graficznych powieści wszechświata i twórcy odwalili kawał rzetelnej roboty przy ekranizacji. Oddaje wrażliwość Neila i pokazuje jego unikalną historię.
On jest jednym z tych pisarzy, który pisze rzeczy, jakich nikt inny by nie potrafił stworzyć. Świetnie jest zobaczyć 'Sandmana' na ekranie. Myślę, że to będzie ogromny sukces. Czeka nas bardzo ekscytujący czas.
 

Wygląda na to, że w dużej większości recenzenci i widzowie zgadzają się z osądem pisarza. Na stronie Rotten Tomates widać, że krytycy przyznali produkcji 88 proc. pozytywnych ocen, a publiczność daje z kolei procent 90. Co piszą na temat serialu? Robert Lloyd z "Los Angeles Times" uważa, że serial jest "wysoce satysfakcjonujący", a Richard Newby z "Empire Magazine" podkreśla, że "z całą atencją dla materiału źródłowego, imponującą obsadą, pełnym rozmachu podejściem do budowania świata przedstawionego, który woła o więcej sezonów, 'Sandman' jest dokładnie tym, z czego stworzone są sny".

Więcej ciekawych treści znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

Vicky Jessop z "London Evening Standard" porównuje oglądanie serialu do przebywania w jaskini cudów Aladyna i przebierania palcami przez wyłożone tam skarby. Widzowie komentują z kolei - "Wspaniała zabawa, absolutnie warto było czekać", "Jeden z najlepszych seriali tego roku. Gratulacje dla twórców", "Jedna z najlepszych telewizyjnych adaptacji komiksów. Pojawiły się drobne zmiany, ale w większości zmieniły historię na lepsze", "Tak powinno się odpowiednio i wiernie adaptować historię dla współczesnej publiczności. Brawo".

Niektórzy recenzenci jednak marudzą. Co najczęściej im się nie podoba? O dziwo, często pojawia się zarzut, że serial jest aż nazbyt wierny komiksowemu pierwowzorowi. Jak to w przypadku Netfliksa, wiele osób kręci nosem na zbyt duży nacisk na reprezentatywność, czyli np. to, że w produkcji część postaci bez większego uzasadnienia zmieniła się z białych w bardziej etnicznie zróżnicowane osoby. Inni uważają, że serial jest zbyt brytyjski, zbyt niespieszny i za dokładny. Przykładowo Mateusz Piesowicz z serialowa.pl twierdzi, że "sama fabuła nie jest szczególnie koherentna, być może nawet w zbyt dużym stopniu stawiająca na wierność oryginału" i dodaje, że jego zdaniem "główny bohater okazuje się mniej intrygującą postacią, niż chcieliby go widzieć twórcy".

Pomóż Ukrainie, przyłącz się do zbiórki. Pieniądze wpłacisz na stronie pcpm.org.pl/ukraina.  

Radosław Krajewski z gram.pl uważa, że serial jest jednorazowym strzałem, bo: "nieśpieszne tempo akcji powoduje chwile zastanowienia, czy nadal warto tracić czas na poznanie tej historii", "'Sandman' nie potrafi zaoferować ani ciekawego bohatera, ani porywającą historii, a już tym bardziej barwnych i interesujących postaci drugoplanowych, które Sen spotyka na swej drodze. Problem w tym, że wszystkie te postacie są nijakie". No cóż, George R.R. Martin takich problemów nie miał.

Bartosz Czartoryski z Onetu trochę narzeka, że "złagodzono materiał źródłowy aż do konformistycznej przesady", ale słusznie w sumie też stwierdza, że "otrzymaliśmy solidny serial, który zapewne i tak nie dorówna wyobrażeniom o tym, jak pięknie mogłoby być".

Więcej o: