"Sandman". Autor "Gry o tron" jest teraz fanem Gaimana, ale lata temu odprawił go z kwitkiem. Na szczęście

Mało który komiks cieszy się takim uznaniem i miłością czytelników jak "Sandman" Neila Gaimana. Tytuł uważany jest za przełomową dla gatunku pozycję, a autor "Gry o tron" teraz podkreśla, że to jedna z najlepszych powieści graficznych wszech czasów. Ale zanim "Sandman" stał się przebojem, George R.R. Martin odmówił Gaimanowi jego publikacji. Okazuje się, że jednak wyszło mu to na dobre.

Neil Gaiman większości czytelników znany jest teraz przede wszystkim jako brytyjski pisarz i autor bestsellerowych książek z listy "New York Timesa", a także laureat rozlicznych nagród literackich. Na liście jego najpopularniejszych powieści są takie tytuły jak "Amerykańscy Bogowie", "Koralina", napisany wspólnie z Terrym Pratchettem "Dobry Omen", "Chłopaki Anansiego" czy "Gwiezdny pył". Ale literat, którego najbardziej kojarzony jest z łączenia fantasy z elementami grozy w prozie, już od dzieciństwa chciał pisać amerykańskie komiksy. Kiedy powiedział to jako dzieciak doradcy zawodowemu (brytyjska młodzież spotyka się z takimi osobami jeszcze w szkole), został zbyty milczeniem. Pracę zawodową Gaiman zaczynał więc najpierw jako dziennikarz - wolny strzelec. Zanim zajął się tym, czym naprawdę chciał, najpierw wydał książkową biografię zespołu Duran Duran. Radził sobie całkiem znośnie, ale dopiero "Sandman" przyniósł mu gigantyczny sukces. Do dziś ta powieść graficzna jest nazywana jedną z "najambitniejszych, najoryginalniejszych i najbardziej wyrafinowanych współczesnych publikacji tego typu".

Nowe filmy i seriale w sierpniu na VOD: ekranizacja komiksu 'Sandman'Próbowali ponad 20 lat, udało się dopiero teraz. Premiera serialu "Sandman"

Lata temu Gaiman został odrzucony przez Georga R. R. Martina. Teraz jest mu za to wdzięczny

Polski czytelnik nie do końca może zdawać sobie z tego sprawę, ale w latach 90. "Sandman" był niezwykle popularnym komiksem, któremu udało się wybić z gatunkowej bańki i trafić do odbiorców z głównego nurtu w USA - także tych dorosłych. Pomijając już długą listę branżowych i literackich nagród dla autora oraz to, że nagrodzony Pulitzerem Norman Maile stwierdził, że to "komiks dla intelektualistów", warto podkreślić, że "Sandman" jako jedna z nielicznych powieści graficznych trafił na listę bestsellerów "The New York Timesa". Do tego piosenkę o nim śpiewała choćby Tori Amos, uczono o nim na zajęciach i pisano w poczytnych magazynach. Gaiman dzięki "Sandmanowi" stał się popularnym twórcą i jedną z najbardziej wpływowych postaci w świecie fantastyki i popkultury. A jednak nie od razu jego pomysł spotkał się z entuzjastycznym przyjęciem.

Zobacz wideo "Sandman". Ekranizacja kultowego komiksu Neila Gaimana

W 1987 roku Gaiman nie był jeszcze znanym pisarzem, ale w tym okresie zdecydował, że pora skończyć przygodę z dziennikarstwem, bo brytyjskie gazety regularnie publikowały nieprawdziwe informacje. Wtedy też odważniej zaczął stawiać kroki w świcie komiksu i miał na koncie kilka ciekawych tytułów. Jednym ze swoich pomysłów chciał zainteresować George'a R.R. Martina, który w tym czasie był głównym redaktorem i współautorem komiksowej serii "Dzikie karty" - to była antologia powiązanych ze sobą opowiadań o superbohaterach. Gaiman miał nadzieję, że uda mu się właśnie tam opublikować opowiadanie o "kolesiu, który żyje w snach". Martin jednak nie wykazał zainteresowania tematem, autor podrzucił więc pomysł w wydawnictwie DC Comics. Obaj pisarze porozmawiali o tym chwilę w czasie wywiadu, który zorganizowano z okazji premiery serialowej adaptacji "Sandmana" na Netfliksie.

 

"George nigdy nie pozwoli mi zapomnieć, że to jemu zawdzięczam 'Sandmana'" - śmieje się Neil Gaiman podczas nagrania, a Martin przyznaje:

Kiedy zaproponowałeś mi umieszczenie 'Sandmana' w moich 'Dzikich kartach', a ja odpuściłem temat, to nie była najlepsza decyzja, którą podjąłem za swoich redaktorskich czasów. Ale potem przedstawiłeś pomysł DC i oto zostałeś autor kultowego i wielokrotnie nagradzanego komiksu, który właśnie został zekranizowany.

George R.R. Martin, który sam przez lata pracował też jako telewizyjny scenarzysta, obejrzał cały sezon "Sandmana" jeszcze przed oficjalną premierą, która odbyła się 5 sierpnia. Podzielił się też swoimi wrażeniami po seansie ze swoimi fanami: "Chłopcy i dziewczęta, to naprawdę, naprawdę dobre. To cały Neil Gaiman. 'Sandman' to jedna z najlepszych graficznych powieści wszech czasów i twórcy odwalili kawał rzetelnej roboty przy ekranizacji. Oddaje wrażliwość Neila i pokazuje jego unikalną historię. On jest jednym z tych pisarzy, który pisze rzeczy, jakich nikt inny by nie potrafił stworzyć. Świetnie jest zobaczyć 'Sandmana' na ekranie. Myślę, że to będzie ogromny sukces" - zapowiedział.

Więcej ciekawych treści znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

Ekranizacja komiksu jest obecnie jedną z najpopularniejszych produkcji na Netfliksie. Jak 6 sierpnia poinformował Neil Gaiman, serial po premierze był najczęściej oglądanym tytułem w 80 krajach na całym świecie.

W skrócie ten serial to "połączenie współczesnych mitów z mroczną fantastyką, dramatem historycznym i legendami. Opowieść o Morfeuszu, władcy snu, oraz o ludziach i miejscach, które napotyka, naprawiając swoje kosmiczne, a także zwyczajnie ludzkie błędy". Twórcami i producentami wykonawczymi serialu są Gaiman, showrunner Allan Heinberg i David S. Goyer. Wystąpili:  Tom Sturridge, Boyd Holbrook, Patton Oswalt, Vivienne Acheampong, Gwendoline Christie, Charles Dance, Jenna Coleman, David Thewlis, Stephen Fry, Kirby Howell-Baptiste, Mason Alexander Park, Donna Preston, Vanesu Samunyai (wcześniej znany jako "Kyo Ra"), John Cameron Mitchell, Asim Chaudhry, Sanjeev Bhaskar, Joely Richardson, Niamh Walsh, Sandra James Young, Razane Jammal i Mark Hamill.

Pomóż Ukrainie, przyłącz się do zbiórki. Pieniądze wpłacisz na stronie pcpm.org.pl/ukraina.  

Więcej o: