Nowy serial Netflixa jest tak przerażający, że ludzie googlują, czy rzeczywiście jest oparty na faktach

Zabił 17 młodych mężczyzn, gejów, o kolorze skóry innym niż biały. Torturował, zabijał, gwałcił, zjadał szczątki. Części ciała kolekcjonował i trzymał później w lodówce czy w szafie. To historia bohatera nowego serialu Netfliksa. "Dahmer - Potwór: Historia Jeffreya Dahmera" należy do gatunku true crime, czyli opowiada historię, która wydarzyła się naprawdę. Jak dokładnie żył tytułowy bohater?

Historia "Kanibala z Milwaukee" inspiruje twórców od lat. Nawiązania do zbrodniarza i jego czynów można znaleźć w piosenkach "Dark Horse" od Katy Perry i Juicy J'a, "Bagpipes from Baghdad" Eminema czy "Cannibal" Keshy. W końcu zdecydowano się na zekranizowanie historii tej bezwzględnej i okrutnej postaci.

Za produkcję nowości od Netfliksa odpowiada m.in. Ryan Murphy, który jest twórcą serialu "American Horror Story". W głównej roli zobaczymy Evana Petersa, którego już wcześniej mogliśmy zobaczyć w "Mare z Easttown". 

Pierwsze niepokojące oznaki były widoczne już w dzieciństwie.

Dahmer już od najmłodszych lat przejawiał dziwne zainteresowania. Fascynowały go martwe zwierzęta. Ojciec, który nie widział w tym nic dziwnego nauczył go rozczłonkować je i konserwować w formalinie. W wieku 14 lat zaczął pić alkohol, a w szkole średniej był samotnikiem i nie nawiązał żadnych przyjaźni. Wówczas zdał sobie sprawę, że jest gejem, ale nie dzielił się tym z resztą świata. 

Później zaczął studiować na Uniwersytecie w Ohio, ale po pierwszym semestrze rzucił studia. W 1978 roku poszedł do wojska, do czego namówił go ojciec. W tym samym roku jego rodzice wzięli rozwód, a on zdążył już zamordować swoją pierwszą ofiarę. Kariera w wojsku nie trwała jednak długo. Niedługo potem wyrzucili go stamtąd za pijaństwo. Chociaż pojawiają się też głosy, że zgwałcił tam dwóch żołnierzy i dlatego został wydalony.

Więcej ciekawych informacji znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl >>

Pierwszą ofiarę zabił w 1978 roku. Następne morderstwa były tylko gorsze

W wieku osiemnastu lat udusił swoją pierwszą ofiarę. Zaprosił do swojego domu autostopowicza w celu picia alkoholu. Wszystko było dobrze, dopóki gość nie chciał sobie pójść. Jeffrey Dahmer uderzył go hantlem w głowę, a następnie zaczął dusić. Później masturbował się nad zwłokami, a potem je poćwiartował. W przyszłości tłumaczył, że po prostu "nie chciał, by już sobie poszedł". 

Jak podaje Wikipedia za książką "Jeffrey Dahmer" autorstwa Joela Norrisa, owe ćwiartowanie było przeprowadzane bardzo skrupulatnie. "Przez cały następny dzień pod schodami swego domu oddzielał tkankę od kości. Wnętrzności i skórę zapakował do czarnych, grubych worków na śmieci, które wywiózł na wysypisko, a kości rozbił na malutkie kawałeczki młotkiem i porozrzucał w pobliskim lesie".

Budynek TVP w WarszawieTVP komentuje zatrzymanie Radosława M. Odcina się od byłego dziennikarza

Przez następne lata długo nie mordował, ale jego życie i tak nie było poukładane. Po wydaleniu z wojska, pił bardzo dużo, przez co często brakowało mu pieniędzy na najpilniejsze potrzeby. Często wracał mieszkać do ojca albo do babci. Nie spotykał się z nikim, był bardzo samotny. Od czasu do czasu wybierał się do łaźni, gdzie uprawiał seks z innymi mężczyznami, ale "żywy" seks nie sprawiał mu przyjemności. Kochankom zaczął podawać alkohol i środki nasenne. 

 

Seria morderstw rozpoczęła się w 1987 roku. W międzyczasie pojawiły się konflikty z prawem

Wchodził też w liczne konflikty z prawem. Awanturował się czy obnażał w miejscach publicznych. W 1986 r. policjanci przyłapali go na masturbowaniu się przy dwóch 12-letnich chłopcach nad rzeką. Tłumaczył im, że po prostu oddawał mocz, ale później przyznał się do przestępstwa. Rok później zamordował po raz drugi.

Między 1987 a 1991 rokiem zabił szesnastu mężczyzn i chłopców. Wszyscy byli czarnoskórzy lub pochodzenia azjatyckiego. Poznawał ich w barach gejowskich lub w pobliżu. Następnie zapraszał do domu, gdzie podawał leki nasenne np. w kawie czy drinku - przed lub po seksie -  a potem ich dusił. Początkowo zwabiał ofiary do domu babci, ale potem się przeprowadził, by trzymać swoje zbrodnie w tajemnicy.

W tym czasie także zaczął odsiadywać wyrok za napastowanie trzynastolatka, którego zaprosił do domu pod pretekstem robienia zdjęć. Do więzienia poszedł w maju 1989 roku i spędził tam tylko 10 miesięcy. Jednakże to właśnie po wyjściu z zakładu karnego, zamordował najwięcej osób. 

Zobacz wideo "Dzienna zmiana" - komediowy horror od Netfliksa [ZWIASTUN]

Wszystko w końcu wyszło na jaw

"Kanibal z Milwaukee" mógłby dalej mordować i torturować, gdyby nie trafił w końcu na silniejszego od siebie. Do tej pory Dahmer wybierał osoby, które są słabsze od niego i często pochodzą z marginesu społecznego, dzięki czemu miał łatwość w zabijaniu ich i pewność, że niewiele osób będzie szukać zaginionych.

Pewnego dnia w gejowskim klubie zaczepił trzech chłopaków i zaproponował im nagą sesję zdjęciową u niego w mieszkaniu za 100 dolarów. Zgodził się tylko jeden. Gdy w mieszkaniu Dahmer chciał go zakuć w kajdanki, chłopakowi zapaliła się lampka w głowie i nie zgodził się. Psychopata zaczął mu grozić nożem, ale Tracy Edwards - bo tak nazywa się chłopak - wiedział, jak się z nim obejść. Zaczął nazywać go przyjacielem i poprosił o spokój. Uśpił w ten sposób jego czujność.

Nowe filmy i seriale we wrześniu na platformach VOD: 'Blondynka'Ana de Armas odwiedziła grób Marylin Monroe. Po to, aby dostać "zgodę" na film

Poszli do salonu i po chwili mężczyzna pod pretekstem pójścia do toalety wstał i bardzo mocno uderzył pięścią psychopatę w twarz. Ogłuszył go i wybiegł z domu. Na ulicy spotkał policjantów i opowiedział im o całym zdarzeniu. Udali się do domu i to co tam zobaczyli nie pozostawiało wątpliwości.

Kara dla Dahmera: 957 lat więzienia. Zabito go niedługo po rozpoczęciu wyroku

Stróże prawa znaleźli w domu m.in. fotografie przedstawiające rozczłonkowane ciała w różnych stadiach gnicia, kompletny szkielet w szafie, słoik z odciętym penisem czy kolekcję czaszek pomalowanych farbą imitującą plastik. Dahmer od razu trafił do aresztu, z którego już nigdy nie wyszedł.

Jego proces rozpoczął się w styczniu 1992 roku. Prokuratura uważała, że był świadom wszystkich swoich przestępstw i mógł się od tego powstrzymać. Natomiast adwokaci uważali, że był niepoczytalny w czasie popełnienia zbrodni.

Dr Carl Wahlstrom, który był psychiatrą sądowym stwierdził u Dahmera zaburzenie osobowości typu borderline, osobowość schizotypową, uzależnienie od alkoholu i zaburzenia psychotyczne. Innego zdania był dr Fred Fosdel, który miał sądzonego za przebiegłą kreaturę, która doskonale wiedziała, co robi. Stwierdził, że nie ma skłonności sadystycznych, ale zaburzenie preferencji seksualnych.

 

Ostatecznie został skazany jedynie za 15 morderstw, ponieważ łączna kara, jaką musiał odsiedzieć zaczęła zbliżać się do 1000 lat. Po wyroku powiedział, że morderstw nie dokonał z nienawiści, a z powodu zaburzeń psychicznych. Jednakże niedługo później, bo w 1994 r. seryjny morderca został zabity.

Na początku odsiadki przebywał w izolatce, ponieważ bano się o jego życie. Po roku sam poprosił o przeniesienie do bloku ogólnego. Niedługi czas później podczas sprzątania łazienki, gdy oddalił się strażnik został zabity przez schizofrenika Christophera Scarvera. Zaatakował prętem w głowę Dahmera i jeszcze innego więźnia. Przetransportowani do szpitala, szybko zmarli. W więzieniu apelowano o to, aby nie nazywać Scravera "bohaterem", bo mimo wszystko było to morderstwo.

Pomóż Ukrainie, przyłącz się do zbiórki. Pieniądze wpłacisz na stronie pcpm.org.pl/ukraina.

Więcej o: