"Wielka woda". Kostium Anny Dymnej powstawał przez miesiąc. "Trudno tu mówić o uszyciu ubrania"

"Takim aktorom role się proponuje i modli o to, żeby się zgodzili" - opowiada reżyser Jan Holoubek, który zaprosił Annę Dymną do udziału w produkcji "Wielka woda". Aktorka wciela się w serialu w matkę głównej bohaterki - chorobliwie otyłą śpiewaczkę operową. Jej metamorfoza jest zaiste spektakularna - jak się okazuje, sam kostium szyty był misternie przez miesiąc.

Jak konsekwentnie podkreślają twórcy, serial "Wielka woda" nie jest stricte widowiskiem katastroficznym, a produkcją obyczajową z katastrofą w tle. "Powódź nie jest u nas osobnym tematem, raczej katalizatorem wszystkiego, co się dzieje między głównymi bohaterami" - mówi Bartłomiej Ignaciuk. Potwierdza Jan Holoubek: "Uważam, że to jest wielki atut tego serialu. Mówimy o sile i nadziei. Chęci odbudowania czegoś - nie tylko zniszczonego miasta, ale przede wszystkim naderwanych relacji międzyludzkich" - podkreśla.

Więcej ciekawych treści znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

"Wielka woda". Wielkie wyzwania dla twórców i aktorów

Zerwane zostały relacje m.in. między Jaśminą Tremer a jej egocentryczną, toksyczną matką Leną - niegdyś popularną śpiewaczką operową. Jednym z trudniejszych zadań, jakie stało przed pionem kostiumowym i charakteryzatorskim było właśnie stworzenie postaci Leny Tremer. Grana przez Annę Dymną bohaterka, matka Jaśminy, jest osobą chorobliwie otyłą. "Mieliśmy za zadanie stworzyć postać wielką. Trudno tu mówić o uszyciu ubrania, to była raczej konstrukcja z pianki i watoliny, szyta misternie przez miesiąc" - dodaje Orlińska.

Zobacz wideo Aktorzy "Wielkiej wody" o pracy z Anną Dymną

Anna Dymna po tym, jak przeczytała scenariusz serialu, zadzwoniła do Jana Holoubka i powiedziała, że "kocha tę postać, kocha to, jak to jest napisane. Strasznie się cieszyłem, że jest odważna i nie boi się takiego wyzwania" - z uznaniem tłumaczy reżyser serialu dla platformy Netflix.

To jest rola, która dużo mówi o moim zawodzie. O tym, jak się poświęca mojemu zawodowi, jak człowiek robi karierę, co się potem dzieje na starość, jaka przychodzi samotność, jak ważne są uczucia i rodzina. Dopóki człowiek przeżywa coś nowego, to warto żyć, a to było znowu nowe doświadczenie -

- opowiadała na premierze serialu Anna Dymna. "Tę rolę budowało wiele osób: była ona ciężka w kilogramach, jakby to tak obliczyć" - dodała z pewnym rozbawieniem. "Takim aktorom się role proponuje i modli o to, żeby się zgodzili" - śmieje się z ulgą Jan Holoubek, bardzo zadowolony, że aktorka propozycję przyjęła.

Dlaczego to tak ważne? "Wraz z reżyserką obsady Żywią Kosińską mieliśmy taką zasadę, że każdy, nawet najmniejszy epizod, musi być dobrze obsadzony. Już dawno wziąłem sobie do serca takie zdanie: 'Twój film jest tylko tak dobry jak najgorsza w nim scena' i to się dokładnie sprawdza" - dodaje Jan Holoubek.

Pomóż Ukrainie, przyłącz się do zbiórki. Pieniądze wpłacisz na stronie pcpm.org.pl/ukraina.  

"Oglądając na ekranie relacje Jaśminy i jej matki, Andrzeja Rębacza i jego syna, ale też mojego bohatera z córką, myślę sobie, że choć przyczyny problemów w nich są różne, to skutki są podobne. Skutkiem jest oddalenie się od siebie. U jednych spowodowane jest to wydarzeniami z przeszłości u innych przez barierę językową i fizyczną. I dopiero w obliczu tej katastrofy te rodziny nie mają wyjścia. Muszą się skonfrontować, spotkać. Jest w nich wewnętrzna potrzeba odnalezienia się" - zaznacza Tomasz Schuchardt. Podsumowuje to też Agnieszka Żulewska:

 Każda z tych postaci coś znajduje w łączeniu się z innymi ludźmi. To udowadnia, że chcemy być razem. Że w obliczu pewnych wydarzeń potrafimy się połączyć. Siła, jeśli jakaś jest, to tkwi w byciu razem.
Więcej o: