Tomasz Wolny zatrzymał pijanego kierowcę. Później "doszło do szarpaniny"

Tomasz Wolny dokonał zatrzymania obywatelskiego pijanej kobiety, która poruszała się samochodem po ulicach Warszawy. O groźnej sytuacji odpowiedział w czwartkowy wydaniu programu "Pytanie na śniadanie", ujawniając kulisy zajścia.

Świadkowie jakiegokolwiek przestępstwa mają prawo dokonać zatrzymania obywatelskiego. Zdarza się jednak, że w sytuacjach niebezpiecznych, gdy zagrożone jest czyjeś zdrowie, a nierzadko także życie, społeczeństwo nie reaguje. Z pewnością do tego grona nie należy Tomasz Wolny, a sytuacja, która miała miejsce kilka dni temu na ulicach Warszawy, jest tego doskonałym dowodem.

Zobacz wideo Telekamery 2019. Tomasz Wolny z partnerką

Tomasz Wolny zatrzymał pijaną kobietę. Wdał się w bójkę z pasażerem pojazdu

Dziennikarz wracał z dziećmi ze stadniny koni, gdy jego uwagę zwrócił ciemnozielony opel vectra. Samochód poruszał się nietypowo, stwarzając zagrożenie w ruchu drogowym. Nie tylko jeździł zygzakiem, co chwilę zmieniając pas, ale również łamał obowiązujące przepisy. Po chwili obserwacji Wolny postanowił interweniować. Nie przypuszczał, że za kierownicą niewielkiego pojazdu siedzi pijana kobieta. Jak się później okazało. — Zajechałem kierowcy drogę, otworzyłem drzwi samochodu, który jechał przede mną, i powitał mnie zapach alkoholu. Nie miałem już wątpliwości, że sytuacja jest patowa i niebezpieczna — wspominał w "Pytaniu na śniadanie", dodając, że "to byli Ukraińcy". — Poprosiłem panią, żeby wysiadła z samochodu, co też uczyniła. Szybko zanurkowałem po kluczyki i tutaj nastąpiła szarpanina z mężczyzną, który siedział obok. Doszło do wymiany fizycznej siły — relacjonował dziennikarz przebieg zdarzenia. 

Dziennikarz mógł liczyć na pomoc innych kierowców. Wyniki badania alkomatem go zszokowały

Na domiar złego kobieta nie czuła się winna i sprawiała wrażenie nieświadomej tego, jak ogromne niebezpieczeństwo stwarza, kierując samochodem pod wpływem alkoholu. Według relacji Tomasza Wolnego, próbowała go nawet przekupić i przekonywała, że jest trzeźwa. Dziennikarz był jednak nieugięty i działał konsekwentnie, wzywając policję. W pewnym momencie kobieta wpadła w histerię, a towarzyszący jej mężczyzna, pasażer samochodu, zaczął być coraz bardziej agresywny. — Pani przekonywała mnie, że piła wczoraj, a właściwie przedwczoraj, pokazywała dokumenty, że jest w Polsce legalnie. Potem doszło do szarpaniny o ten kluczyk. Pani pytała, ile mi zapłacić, mówiła, że jest matką trójki dzieci — opowiadał w śniadaniówce.

Na szczęście w tym czasie prezenter mógł liczyć na wsparcie pani dyspozytor, która przez cały czas była na linii i informowała o kolejnych czynnościach, które musi podjąć. Pomocni okazali się także inni kierowcy. — Za nami zaczęły zatrzymywać się samochody, ja próbowałem kierować ruchem i jeden z kierowców wyszedł i zapytał, czy "nie możemy się przesunąć", podejrzewając, że doszło do stłuczki. Gdy powiedziałem, że pani jest pijana, nagle zmienił front i zaproponował, że ze mną zostanie — opowiadał Wolny. Policja, która przybyła na miejsce, wykonała badanie alkomatem, a wyniki były szokujące. Okazało się, że zatrzymana przez dziennikarza kobieta miała 2,6 promila alkoholu.

Więcej o: