Borys Szyc o graniu w "Warszawiance": Było mi trudno do tego stopnia, że miałem grupę wsparcia

- Mimo tego, że to wszystko na sucho i niby nie w tych sytuacjach, ale moje ciało mocno przeżywało to, co się z nim działo na planie. Do tego stopnia, że miewałem sny po różnych naszych scenach, które nagle cię cofają o lata świetlne. Takie suche kace. Było to niebezpieczne, ale się udało - opowiada Borys Szyc o graniu w serialu "Warszawianka", którego scenariusz napisał Jakub Żulczyk. Spotkaliśmy się z nimi z okazji premiery na platformie SkyShowtime.

"Warszawianka" to zarazem tragiczna i na wskroś komiczna opowieść o Franku "Czułym" Czułkowskim - w tej roli właśnie Borys Szyc. Jego bohater właśnie kończy 40 lat i jest pisarzem, który nie chce już pisać książek, rozchwytywanym playboyem, miejską legendą i niepoprawnym imprezowiczem, a zarazem kochającym ojcem i wrażliwym przyjacielem, na którym jednak najczęściej nie można wcale polegać, bo jego życie to pasmo mniejszych i większych wpadek.

To też autorska opowieść Jakuba Żulczyka, który nad projektem pracował dobrych kilka lat. - Scenariusze, jak się do nich podchodzi poważnie, długo się pieką. Różnica jest taka, że książki to się pisze, a scenariusze się przepisuje. To jest ciągłe przepisywanie - zapewnił nas podczas rozmowy Jakub Żulczyk, który na planie serialu reżyserowanego przez Jacka Borcucha pojawił się tylko raz. - Pisarze, którzy nie piszą scenariuszy, mają takie wyobrażenie, że przyjdą na plan i będą film wymyślać, jak będzie wyglądać. To tak nie działa - wyjaśnił, dlaczego nie wchodził w paradę filmowcom.

Szyc o "Warszawiance": Potraktowałem to jak rozliczenie z kawałkiem życia

- Scenariusze przeczytałem w pół dnia. Leżałem później przytłoczony, nie wiedząc, czy w ogóle dam radę wskoczyć w tę historię. Ale później podjęliśmy wspólnie decyzję. Wtedy zostało mi wypełnić to swoim ciałem, które też uległo pewnej transformacji. I też swoimi emocjami, z którymi miałem problem, bo nie wiedziałem, czy ja podołam, żeby znaleźć się w tym świecie, od którego już trochę uciekłem prywatnie. Było mi trudno do tego stopnia, że miałem całą taką pomoc terapeutyczną, grupę wsparcia, żeby po prostu podołać. I mimo tego, że to wszystko na sucho i niby nie w tych sytuacjach, ale moje ciało gdzieś tam mocno przeżywało to, co się z nim działo na planie. Do tego stopnia, że miewałem sny po różnych naszych scenach, które nagle cię cofają o lata świetlne. Takie suche kace. Było to niebezpieczne, ale się udało, bo potraktowałem to też na jakiś rodzaj psychodramy i terapii dla mnie, oczyszczenia czy rozliczenia z kawałkiem swojego życia - opowiedział w trakcie wywiadu z Gazeta.pl Borys Szyc. Całą rozmowę, w której Jakub Żulczyk m.in. tłumaczy, dlaczego ludzie zawsze się wkurzają na ekranizacje książek, jak wygląda jego podejście do scenopisarstwa i co jego zdaniem wyniknie ze strajków amerykańskich scenariuszy, zobaczycie w tym nagraniu:

Zobacz wideo Borys Szyc o głównej roli w "Warszawiance": Potraktowałem to, jak rozliczenie z kawałkiem swojego życia"

Trudno było nie skorzystać z okazji i nie zapytać go też o to, jakim partnerem na planie jest legendarny Jerzy Skolimowski, który tutaj zagrał ojca głównego bohatera - słynnego malarza. - Łatwy nie jest, ale jest bardzo wdzięcznym i cudownym partnerem. Ma absolutnie zawsze swoje zdanie, totalnie dba o to, jak wygląda. Co jest takie zaskakujące, Jerzy ma - trudno zdradzam - Jerzy ma ze sobą zawsze lustereczko i dokładnie sprawdza, jak jego fryzura wygląda. On lubi w ogóle detale, jest estetą, jest też malarzem. Więc myślę, że ta malarska część jego  się przenosi na wszystkie inne aspekty jego życia - uchylił rąbka tajemnicy odtwórca głównej roli. 

- Jego obrazy są w naszym serialu. To jego dzieła. Także dla niego, myślę, to było wyzwanie i związanie się na innym emocjonalnym poziomie z tym serialem, bo on też włożył tam swoją malarską pracę. Dla mnie to było spotkanie marzeń. Znamy od wielu lat i uwielbiam go. Jest bardzo charyzmatyczną i ciekawą postacią, zaskakującą i pełną przeciwieństw - opisał reżysera nominowanego do Oscara "IO". Zapytaliśmy też, czy filmowiec wiernie trzymał się dialogów ze scenariusza: - Tekst, myślę, zmieniał, jak mu się podobało. Ale tak, żeby mu pasowało w ustach, co na koniec jest super zabiegiem, dlatego że wierzyłeś w tę postać na 100 proc. No jest strasznym ojcem, potworem. Myślę, że ta relacja bardzo duży tłumaczy o Czułym - zapowiedział Szyc. 

"Warszawianka" to pierwszy polski serial SkyShowtime Original. Dwa pierwsze odcinki dostępne będą na platformie od 19 czerwca, a kolejne będę się pojawiać co tydzień. Poza Borysem Szycem w serialu pojawia się naprawdę wielu doskonałych aktorów i aktorek. W pozostałych rolach wystąpili: Krystyna Janda, Jerzy Skolimowski, Ilona Ostrowska, Piotr Polak, Jadwiga Jankowska-Cieślak, Zofia Wichłacz, Paulina Gałązka, Jan Peszek, Maja Pankiewicz, Marianna Zydek, Jakub Wieczorek, Marta Ścisłowicz, Tomasz Włosok, Marcin Januszkiewicz i Milena Goździela.

Więcej o: