Scenarzysta "Wiedźmina" z ripostą na to, że nie trzymają się książek. "Mam strony na dowód"

Trzeci sezon "Wiedźmina" jest od kliku dni już w całości dostępny na Netfliksie i po premierze drugiej części serii wrócił na szczyt listy 10 globalnie najchętniej oglądanych seriali na platformie. Tymczasem scenarzysta i producent wykonawczy Javier Grillo-Marxuach zwrócił się bezpośrednio do widzów, którzy zarzucają twórcy odstępstwa od książkowego oryginału.

Trzeci sezon "Wiedźmina" to ostatnia seria produkcji Netfliksa, w której główną rolę gra Henry Cavill. Od tej pory w Geralta wcielać się będzie Liam Hemsworth, tymczasem nie milkną spekulacje na temat przyczyny odejścia dotychczasowego odtwórcy tytułowej postaci. Często pada argument o tym, że Cavill jako wyjątkowy fan gier i książek Sapkowskiego miał mieć już dość tego, że serial nie dochowuje wierności oryginalnej historii. Choć sam aktor nie skomentował sprawy, to dyskusja o odstępstwach od powieści trwa w najlepsze. Niedawno dołączył do niej jeden ze scenarzystów i producentów, Javier Grillo-Marxuach.

Zobacz wideo Joey Batey zagrał Jaskiera w "Wiedźminie". "Cieszę się, że ludzie chcą mnie oglądać"

Scenarzysta "Wiedźmina" sam się podłożył

Podzielona na dwie części najnowsza seria "Wiedźmina" wzbudza wśród widzów skrajne emocje. 27 lipca na platformę trafiły trzy ostatnie odcinki z udziałem Cavilla i publiczność ewidentnie jest z tego powodu rozżalona. Paradoksalnie, w przypadku premiery najnowszej serii odwróciły się dotychczasowe tendencje. Tak jak zazwyczaj to widzowie dawali wysokie oceny netfliksowemu serialowi, a krytycy go miażdżyli, tak teraz sytuacja wygląda odwrotnie.

Recenzenci przyznali pożegnalnemu sezonowi Henry'ego Cavilla 77 proc. pozytywnych opini na stronie Rotten Tomatoes, a widzowie zaledwie 22 proc. W komentarzach argumentują, że nowa seria to "wyraz braku szacunku dla wszystkich fanów książek i gier, a nawet uniwersum Wiedźmina", a także że "tam prawie nie ma Wiedźmina" czy też: "To wręcz imponujące, jak bardzo nie udało im się zrobić dobrego serialu z tak fajnego konceptu". Powtarzają się też często zarzuty o to, że całość tak odbiega od twórczości Sapkowskiego, że trudno nazywać to ekranizacją, czy nawet opowieścią na motywach.

Tymczasem Javier Grillo-Marxuach postanowił zwrócić się do zagorzałych czytelników Sapkowskiego na Twitterze:

Do wszystkich, którzy twierdzą, że nie czytamy lub nie szanujemy książek. Wersja odcinka szóstego w wydaniu scenarzystów ABSOLUTNIE zaczynała się od tego, że Dijkstra przyłożył Geraltowi nóż do gardła, kiedy tamten sikał do doniczki z kwiatami. Mam strony na dowód!

Fani zaczęli mu wytykać, że w książce Geralt nie oddaje moczu w roślinność, tylko narrator zwraca uwagę, że o poranku wiedźmin w przeciwieństwie do innych mężczyzn, którzy pewnie by ulżyli sobie w ten sposób, wstał i poszedł szukać innego miejsca, z dla od śpiącej Yennefer. Inni dodają, że nawet jeśli by tak było, to tylko jedna scena, a zmian jest mnóstwo. W następstwie scenarzysta umieścił w sieci fragment nagrania z wypowiedzią Andrzeja Sapkowskiego, który podczas konferencji powiedział, że zmiany fabularne go nie wzburzyły.

Dodał, że najistotniejsze kwestie zostały z nim wcześniej uzgodnione. Dodał, że różne zabiegi fabularne mają sens choćby dlatego, że serial jest innym rodzajem medium niż książka, komiks czy gra. "Medium jest medium. Gra jest grą, jeśli ktoś chce grać, niech sobie gra. Jakie postaci tam występują, w jakim czasie to się dzieje - to nie ma absolutnie żadnego znaczenia. Mniemanie, że ja wiem, jak dalej po książce potoczyła się historia wiedźmina, bo o tym była gra, jest absolutnie błędne. To nie jest prawda" - stwierdził i dodał, że autorskie pomysły scenarzystów są dużo ciekawsze niż "zamknięcie oczu i pojechanie po fabule, która jest już wcześniej znana i napisana przez Sapkowskiego".

Javier Grillo-Marxuach dodał, że właśnie dlatego nie odpowiada na pytania o to, dlaczego coś zmienił. "Praca ma mówić za siebie, jeśli do ciebie nie dociera, to jest twoja odpowiedź. To nie jest bardziej skomplikowane niż to: nasze powody pokazujemy na ekranie".

Więcej o: