"The Voice of Poland" różni się od innych programów typu talent show sposobem przeprowadzania castingów. Dzięki tzw. "Przesłuchaniom w ciemno" wszyscy uczestnicy mają takie same szanse na dostanie się do następnego etapu. Nie liczy się ich wygląd, wiek i pierwsze wrażenie, które może być mylące.
Wielokrotnie zdarzało się, że jurorzy nie odwrócili foteli, a kiedy zobaczyli, kto stoi na scenie - żałowali. Być może było tak również podczas szóstej edycji programu, do którego zgłosiła się znana widzom TVP aktorka.
Laura Samojłowicz zaczęła karierę w 2009 roku, kiedy trafiła do programu "Jak oni śpiewają". Potem poświęciła się karierze aktorskiej, zadebiutowała w lubelskim teatrze, a także zaczęła grać w znanych polskich serialach takich jak "Rodzina Zastępcza", "39 i pół" czy "Ojciec Mateusz". Widzowie najlepiej pamiętają ją jednak z roli Mai Chojnackiej z "M jak miłość" oraz Natalii Lipskiej z "Hotelu 52".
Artystka przygotowała na występ w "The Voice of Poland" własną interpretację utworu Led Zeppelin "Stairway to Heaven". Wsłuchani w wykonanie aktorki jurorzy wahali się, czy nacisnąć przycisk i odwrócić fotel. Nikt ostatecznie tego nie zrobił.
Po występie aktorki, ówczesna jurorka programu, Edyta Górniak ostro skomentowała wykonanie. Podsumowała, że jedyne co podobało jej się w tej wersji to melodia zagrana na fortepianie. Tomson i Baron rzucili tylko, że "trzeba to było ładnie zaśpiewać". Bardziej wyrozumiała okazała się Maria Sadowska, która zaznaczyła, że według niej w występie "coś było". Najwyraźniej nie na tyle dużo, żeby zaprosić wokalistkę do następnego etapu rywalizacji.