Co Austriacy trzymają w piwnicach? Sierpniowe premiery w "Kino mówi"

Dawno nie polecałem mojego ulubionego filmowego cyklu Ale kino+ #wTelewizji. Ale tym razem, jak nigdy przedtem po prostu nie mogę się oprzeć. Sierpniowe „Kino mówi: namiętności”, to po prostu majstersztyk.

Już sam temat przewodni mógłby być wystarczającym argumentem, żeby się nim zainteresować, ale dzięki zaproponowanym tytułom, nie „można”, a po prostu trzeba. A jeśli dodam, że wszystkie cztery sierpniowe filmy będą telewizyjnymi premierami w naszym kraju, to nie zostawię Wam wyboru. A będą to właśnie same premiery.

Nowa odsłona czwartkowego cyklu rusza już w ten najbliższy, filmem dokumentalnym Ulricha Seidla „W piwnicy”. Kolejne premiery to Chilijski „El club” nominowanego za film „Nie” do Oscara Pablo Larra~na (11 sierpnia), szwajcarski film Stiny Werenfels „Dora, czyli seksualne neurozy naszych rodziców” (18 sierpnia), i „„Kim jest Michael” z rewelacyjną rolą Jamesa Franco (25 sierpnia).

A zatem, po kolei.

„W Piwnicy” to intrygujący dokument, od którego nie sposób oderwać oczu i rozumu. W naszej kulturze piwnica to bowiem miejsce, o którym raczej się nie mówi. Ot, jest po prostu. Służy nam – jeśli ją mamy – do trzymania w niej rzeczy, które w mieszkaniu się nie mieszczą, są składami rzeczy niepotrzebnych, albo odłożonych na bliżej nieokreślone „później”. Kojarzą nam się raczej z brudem, mrokiem, czymś odpychającym i ponurym. Ale, jak dowiadujemy się z filmu, w Austrii piwnica często bywa centrum życia. To tam właśnie spora część Austriaków spędza czasu więcej niż w salonie, tam oddają się pasjom i przyjemnościom życia. I to ich wystrój, a nie wystrój salonu czy sypialni odzwierciedla to kim są naprawdę, jacy są i jakie kierują ich życiem namiętności.

Tak, ja też od razu pomyślałem o piwnicy niesławnego pana Fritzla, który więził w niej i gwałcił swoją córkę, i trochę przeraziłem się na myśl o tym, czy to aby nie powszechniejszy w Austrii zwyczaj. Ale nie, to nie jest film o tym. Na szczęście. Poznajemy w nim Austriaków od innej strony niż myślimy – jeśli myślimy – o nich. Czasami będą nas śmieszyć, czasami być może przestraszą albo zdenerwują, ale myślę, że autorowi udało się zadać w swoim filmie kilka ważnych pytań. Ale odpowiedzi będziecie musieli poszukać sami. Tym ciekawiej zapowiada się poprzedzająca emisję filmu wprowadzająca w temat rozmowa Błażeja Hrapkowicza z gośćmi.

Premiera w czwartek, 4 sierpnia o godz. 23:20

„El club”, to dzieło twórcy nominowanego do Oscara w kategorii najlepszy film nieanglojęzyczny dramatu „Nie”, Pablo Larra~na, które otrzymało nominację w kategorii najlepszy film zagraniczny do tegorocznej edycji Złotych Globów, a na Berlinale uhonorowano je Srebrnym Niedźwiedziem.

"El Club", kadr z filmu Mat. prasowe

Reżyser przenosi nas do małej sennej miejscowość na chilijskim wybrzeżu, w której żyją sobie niespiesznie czterej księża i siostra zakonna. Ich wspólną pasją są wyścigi psów, które wytrącają ich na jakiś czas z codziennej rutyny. I żyliby sobie tak spokojnie, gdyby nie samobójcza śmierć jednego z księży.

Samobójstwo to obciążać ma tajemniczego mężczyznę, który publicznie oskarżał tegoż księdza (nie powinienem tu pisać o co, więc wstrzymam konie). Sprawę ma wyjaśnić przysłany przez kurię krewki jezuita. Przybywa więc i rozpoczyna śledztwo, które ma wyjaśnić czy zarzuty względem księdza samobójcy miały jakąś podstawę. Ale w miarę upływu czasu można się zastanawiać czy detektywowi naprawdę zależy na odkryciu prawdy. I ciekawość rośnie, dlaczego księża i siostra zostali „zesłani” na swoją misję.

Premiera: czwartek, 11 sierpnia, 20:10

Szwajcarski film „Dora, czyli seksualne neurozy naszych rodziców” w reżyserii Stiny Werenfels w swoim kraju zdobył chyba wszystkie najważniejsze nagrody. Włącznie z tymi na zdjęcia i muzykę. I słusznie, bo to poruszająca, krzepiąca, i świetnie opowiedziana historia o dziewczynie niepełnosprawnej umysłowo, która ku przerażeniu niespodziewających się tego rodziców, zaczyna uświadamiać sobie swoją seksualność.

"Dora, czyli seksualne neurozy naszych rodziców", kadr z filmu Mat. prasowe

Rodzice są do tego absolutnie nieprzygotowani, słusznie boją się o swoją córkę, i jak mogą, starają się wybić jej to z głowy. A sytuacja jest o tyle trudna, że dziewczyna ma już lat osiemnaście, i poznaje Petera, który zrobił na niej wrażenie i w sercu jej zamieszał bardzo. Cudowny film, po prostu cudowny, i odważny, nie boi się ani pytań, ani odpowiedzi. A te nagrody za muzykę i zdjęcia zasłużone bardzo.

Premiera: czwartek,18 sierpnia, 23:00

„Kim jest Michael” Justina Kelly’ego to nie jest film łatwy ani przyjemny, jeśli ktoś szuka w kinie wyłącznie odpoczynku po ciężkim dniu. Ale jak się wejdzie w świat bohatera, to ów odwdzięcza się poczuciem twórczego niepokoju i nadzieją. Pojechałem trochę tanią licealną poezją, ale coś w tym jest. Bo film porusza w nas te struny, na których dawno nie brzdąkaliśmy. Ale to naprawdę film prowokacyjny na granicy szaleństwa, wymagający od nas zaangażowania, a nie tylko oglądania, i każący nam rozmawiać z bohaterem, którego fenomenalnie gra James Franco.

"Kim jest Michael", kadr z filmu Mat. prasowe

I tym mocniejszy jest to film, że opowiedziana w nim historia oparta na faktach. A bohaterem jest wstrząsająca historia bardzo zaangażowanego w sprawę aktywisty LGBT, założyciela queerowego magazynu dla gejów, który poznając Biblię, dyskutując z Bogiem i ludźmi, przechodzi dramatyczną duchową przemianę. Do tego stopnia, że decyduje się wyrzec swojej seksualności, i  stać się ortodoksyjnym chrześcijańskim pastorem. Duża i świetnie zagrana rzecz, którą trzeba zobaczyć.

Premiera: czwartek, 25 sierpnia, 20:10

Sami widzicie, że w sierpniu „Kino mówi: namiętności” to cykl po prostu zjawiskowy, bez słabszych momentów, który zasłużył na Suplement do Codziennego Polecaja TV. Po prostu.