Męskie Granie Orkiestra 2020 to "po prostu bomby". Postawili poprzeczkę naprawdę wysoko

Niektórzy gorąco liczyli na ich obecność w tegorocznym składzie, inni musieli się dowiedzieć, kim dokładnie są. Po finale 11. edycji Męskiego Grania nie ma wątpliwości, że Daria Zawiałow, Igor Walaszek i Błażej Król zapisali się złotymi zgłoskami w historii tego wydarzenia i w sercach publiczności. Członkowie "odświeżonej" MGO pokazali, że stać ich na wiele - nie tylko muzycznie.
Zobacz wideo

O tym, że będą razem grać, dowiedzieli się jeszcze przed pandemią. Wspólny język znaleźli właściwie od razu. To właśnie dzięki Męskiemu Graniu mogli puścić wodze fantazji i stworzyć niezapomniane muzyczne widowisko, a przy okazji nawiązać bliską przyjaźń. Daria Zawiałow, Król i Igo - liderzy "odświeżonej" Męskie Granie Orkiestry - 8 sierpnia w Żywcu poszli na całość i udowodnili, dlaczego organizatorzy imprezy trafili w dziesiątkę, wybierając właśnie ich.

Męskie Granie 2020. Król: "Tu się stało coś, czego się nie spodziewałem"

- Tu się stało coś, czego się nie spodziewałem, bo w momencie, kiedy zaproponowano nam stworzenie utworu, chociaż mówiliśmy, że my tak nie pracujemy i że zrobimy to sami, weszliśmy w to, jak nie powiem w co - mówił w Studiu Ż Król na temat pracy nad tegorocznym singlem Męskiego Grania, "Świt", który z miejsca stał się przebojem. 

Igo dodał, że cały kawałek "tak naprawdę wypłynął w dwie godziny", kiedy całą ekipą wybrali się do domu Olka Świerkota. - Później oczywiście jeszcze to poprawialiśmy, ale tekst i melodia wypłynęły w dwie godziny - zaznaczył wokalista. Prowadząca Studio Ż Kasia Nosowska w swoim stylu stwierdziła, że z Darią, Igo i Królem "polska scena muzyczna jest w dobrych rękach", a ona "z przyjemnością zmierzy w stronę katafalku".

Sama Nosowska dała świetny koncert podczas finału Męskiego Grania 2020 w Żywcu i tym samym pokazała, dlaczego nie powinna się nigdzie wybierać. Po niej scenę przejęli kolejno Bass Astral x Igo, Król i Daria Zawiałow. Koncert każdego z nich był ucztą dla ucha i oka. Pięknie zagrał później Dawid Podsiadło, zaś na finał została prawdziwa bomba. O ile Daria, Król i Igo podczas indywidualnych występów dali czadu, o tyle wspólnymi siłami po prostu rozpalili scenę.

Męskie Granie 2020Męskie Granie 2020 Damian Kramski

Trudno wybrać ich najlepsze wykonanie - z jednej strony pojawiły się genialne aranżacje "Byłaś serca biciem" Andrzeja Zauchy czy "Boskiego Buenos" Manaamu, z drugiej totalne zaskoczenia w postaci "Korowodu" Marka Grechuty albo utworu Czerwonych Gitar "Płoną góry, płoną lasy". Gdyby w Żywcu tego wieczoru była publiczność, "Bananowy song" bez dwóch zdań wywołałby taneczne szaleństwo. Igo był z tego coveru szczególnie dumny. - Jest to czadowa wersja i bardzo się cieszę, że będziemy mogli to zrobić. To był mój pomysł i cieszę się, że to wyszło - powiedział w krótkiej rozmowie z Gazeta.pl.

W Żywcu padły też ważne deklaracje. Daria Zawiałow na swój koncert zaprosiła Tomasza Organka, z którym zaśpiewała jego utwór "Niemiłość". - W Warszawie dzieją się dantejskie sceny, bije się ludzi. Ta piosenka jest przeciwko przemocy - mówił Organek, zaś Daria dodała m.in.: - Kochajmy się wszyscy. Podobne słowa wokalistka powtórzyła pod koniec występu MGO, gdy na scenę wkroczyli Mata, Dawid Podsiadło i Organek, a wraz z nimi tęczowe flagi. 

Zobacz też: Męskie Granie 2020. Jedyny koncert, bez publiki pod sceną, ale z niesamowitą energią i przesłaniem >>

Męskie Granie 2020. Igo: Już teraz z Błażejem dzwonimy do siebie

W Studiu Ż Daria Zawiałow zdradziła, że "różne rozmowy były już dawno", ale dopiero w tym roku mogła dołączyć do Męskie Granie Orkiestry. - Nie zastanawiałam się nad tym zbyt długo, stwierdziłam: idę w to. Nie wiedziałam wtedy jeszcze, jaki do końca będzie skład, ale okazało się, że fajny, najlepszy wręcz - opowiadała wokalistka. Temu najlepszemu składowi udało się nie tylko dokonać artystycznej burzy mózgów i przełożyć jej efekty na zestaw wyjątkowych występów. 

Artyści tworzący MGO od początku nie ukrywali, że dzięki udziałowi w projekcie nawiązała się między nimi prawdziwie przyjacielska relacja. Sami mówią o sobie "Dzikie Owce". Kasia Nosowska żartowała, że widzi tam "zażyłość rodem z letnich kolonii". Na nasze pytanie o to, czy czuje, że ta zażyłość przetrwa, kiedy "kolonia" dobiegnie końca, Igo zapewnił:

Jak najbardziej, wręcz jestem tego pewien, że to przetrwa. Już teraz Błażej do mnie czasem dzwoni, żeby spytać, czy wszystko u mnie dobrze. Ja mu odpowiadam, że dobrze i wiadomo, oddaję, pytam, czy u niego też dobrze - i okazuje się, że zazwyczaj dobrze. Tak to wygląda.

Z kolei Dorota Nowakowska, kierowniczka marki Żywiec, zapytana przez Gazeta.pl o to, czy Daria, Igo i Król sprawdzili się w Orkiestrze, bez wahania odpowiedziała:

My jesteśmy zachwyceni i uwielbiamy naszych "świtowców", którzy wykazują się gigantyczną energią sceniczną. To są po prostu bomby, które świetnie się ze sobą dogadują i uwielbiają ze sobą śpiewać, co dla nas stanowi ogromną satysfakcję i bardzo się z tego cieszymy.

Kolejna Męskie Granie Orkiestra będzie miała twardy orzech do zgryzienia, bo "świtowcy" postawili poprzeczkę naprawdę wysoko. Z drugiej strony nie można zapominać o tym, że podnoszenie poprzeczki to niemal drugie imię projektu Męskie Granie, który uwielbia wyzwania i radzi sobie z nimi co najmniej koncertowo. Trzymamy kciuki, żeby przyszły rok obfitował właśnie w koncerty i świetną zabawę na żywo - na razie pozostaje nam wspominać ten niepowtarzalny żywiecki wieczór z Igo, Królem i Darią i czekać na tradycyjną już płytę.