Ostry kryminał, śmiała erotyka i prawda o wymiarze sprawiedliwości. Dlatego nie poznamy prawdziwego nazwiska autorki [FRAGMENT]

Jest nie tylko świetną adwokatką, ale również piękną kobietą. Jednak życie jej nie oszczędza - najpierw zdradza ją mąż, potem musi bronić groźnego przestępcy. A na dobitkę zakochuje się w swoim przeciwniku.

Kinga Błońska była kobietą z zasadami. Do czasu aż przyłapała męża na zdradzie. Po kilku tygodniach adwokatka zdecydowała się odreagować i dała się nakłonić przyjaciółce na wyjście do klubu.

To miała być tylko jedna noc, starszy o dziesięć lat Łukasz okazał się jednak interesujący i parę szybko połączyło silne uczucie, na przeszkodzie do jej szczęścia staje jednak rozprawa sądowa. Kinga broni przestępcy, on chce go skazać. 

"Prokurator" to debiutancka powieść kryminalna Pauliny Świst - to nie jest jej prawdziwe nazwisko. Wiemy, że debiutantka jest prawniczką i ukrywa tożsamość, bo - jak czytamy w informacji prasowej - "zbyt wiele w jej książce bulwersującej prawdy o funkcjonowaniu polskiego wymiaru sprawiedliwości, zbyt wiele autentyzmu, który nie wszystkim zainteresowanym może być w smak". Czy rzeczywiście autorka zaserwuje nam "Ostry seks, ostrą jazdę i ostrą akcję", jak sugerują hasła promujące książkę? Przeczytajcie fragment książki i oceńcie sami.

Poniżej publikujemy fragment książki

– Jeszcze raz to samo. – Udawałam, że nie dostrzegam uniesionej wysoko brwi barmana.

– Jesteś pewna? Szósty Long Island?

– Tak, mamo – prychnęłam zirytowana.

Barman odpuścił. Na brzeg oszronionej szklanki nabił plasterek cytryny. Patrzyłam znudzonym wzrokiem, jak powoli trafia do niej wódka, tequila, rum i gin. Jeszcze odrobina triple sec, trochę coli i drink był w mojej ręce.

Ostrożnym ruchem przysunęłam do siebie szklankę. „Ciekawe, kiedy to wszystko tak zdrowo się po***oliło” – rozpoczęłam filozoficzne rozważania adekwatne do ilości wypitego przeze mnie alkoholu… Jeszcze dwa tygodnie temu nie miałam pojęcia o istnieniu tego pubu, mgliste wyobrażenie o tym mieście, ustabilizowane życie…

STOP!

Nie po to tu przyszłam. Ponure myśli mogłam snuć równie dobrze przed telewizorem. Odwróciłam się na barowym krześle i spojrzałam na przepełniony parkiet. Moja przyjaciółka, sprawczyni dzisiejszego wypadu, wisiała właśnie na szyi jakiegoś blondyna wyglądającego na dwadzieścia trzy lata. Uśmiechnęłam się pod nosem. Michalinie z pewnością to nie przeszkadzało. Mimo iż zawsze byłam bardziej przebojowa, to jednak ona stanowiła uosobienie męskich pragnień – niewysoka blondynka, z zadartym, małym nosem i niewinnymi niebieskimi oczami budziła w mężczyznach opiekuńcze instynkty.

Odstawiłam drinka na bar i ruszyłam na parkiet. Wypity alkohol, przytłumione światła i rytmiczne dźwięki sprawiły, że postanowiłam sobie dziś odpuścić. Zaczęłam kołysać się w rytm muzyki.

***

Głęboko zaciągnąłem się papierosem… Spojrzałem na zegarek i stwierdziłem, że dam sobie jeszcze godzinę. Jeśli po tym czasie nie opuszczę klubu z napaloną małolatą, z godnością przyjmę swój los i spędzę resztę soboty, jeżdżąc czołgiem T-34/85 w World of Tanks. Niestety, na razie nic nie zapowiadało wieczoru pełnego fajerwerków. W Anyway, jak zawsze, roiło się od wytapetowanych gówniar czekających na darmowego
drinka oraz gorących i zaobrączkowanych trzydziestek szukających niezobowiązującej przygody. W drugich nie gustowałem, zaś co do pierwszych, to żadna nie wydawała się na tyle ładna, by chciało mi się spędzić obowiązkową godzinkę na gadce o niczym uwieńczoną zaprowadzeniem delikwentki do swego mieszkania.

Zgasiłem papierosa i wróciłem do klubu. Usiadłem przy barze i zamówiłem Jacka Daniel’sa u swojego brata Tomka, który spełniał marzenia o odpoczynku od prawniczej korporacji, realizując się jako barman w tym oto przybytku. Co ciekawe, wyglądał na szczęśliwego jak nigdy dotąd.

– Co jest, brat? – Tomek prawie krzyczał mi do ucha, usiłując przebić się przez dudniący wokół bas.

– Pustynia, no nie?

– Bieda z nędzą.

– Właśnie widzę. Wszystko, co ładne, już zajęte. Chociaż jedna niezła jeszcze została, ta w czerwonej sukience… Choć pewnie dla ciebie za stara, wygląda jakby mogła tu być legalnie.

Rozejrzałem się po parkiecie. W prawym rogu tańczyła dziewczyna. W ciemności widziałem tylko długie czarne, kręcone włosy i krótką czerwoną sukienkę. Spostrzegłem także chłopaka kręcącego się przy niej. Uśmiechnąłem się pod nosem. Zrobiło mi się żal chłopięcia… Zabierał się do tego jak pies do jeża. Z perspektywy moich czterdziestu lat mogłem mu od razu powiedzieć, co robi nie tak: maślane spojrzenie, wszędobylskie (na pewno spocone!) ręce i wyraz uwielbienia na twarzy. Nic z tego nie będzie, chłopaczku…

Jakby czytając w moich myślach, dziewczyna odwróciła się na pięcie i zaczęła iść prosto w moją stronę. Poprawiłem się na krześle. Nigdy nie wierzyłem w bajki o przyciąganiu myśli, ale poczułem się co najmniej nieswojo…

Dziewczyna podeszła bardzo blisko, jednak ignorując mnie zupełnie, przechyliła się nad moim ramieniem i sięgnęła po stojącego na ladzie drinka o kolorze herbaty.

– Pilnowałem – odezwał się do niej Tomek, puszczając oko.

– Dzięki – powiedziała zdyszanym głosem. – Szkoda, że nie upilnowałeś też miejsca.

Tomek parsknął śmiechem. Dopiero wtedy zorientowałem się, że to ja zająłem jej miejscówkę. Wstałem i podsunąłem krzesło w jej stronę.

– Dżentelmen – powiedziała takim tonem, że poczułem się jak kompletne zero.

Mój brat, idiota, teraz już ryknął śmiechem:

– Następny Long na koszt firmy – i uśmiechnął się do brunetki.

"Prokurator" (Wydawnictwo Akurat) w księgarniach już od 24 maja.

Książka w formie ebooka jest dostępna w Publio.pl >>