Nawet na urlopie na końcu świata nie przegapisz najlepszych serialowych i filmowych premier

Teraz możesz "zjeść ciastko i mieć ciastko". Już nigdy nie przegapisz najlepszych premier - nawet na urlopie! Każdy, kto oglądał systematycznie tak wciągające seriale, jak "Belfer", "Wszystko, co lśni" czy "Więzy krwi", wie jak wielka rodzi się frustracja, kiedy przepada jeden z odcinków. Zwłaszcza, kiedy zostajemy postawieni w obliczu zwrotu akcji - a tu np. koniecznie trzeba włączyć rozpłakanemu 4-latkowi jego ulubioną bajkę, o tej samej porze wypada bardzo, bardzo ważny mecz albo jedziemy na zasłużony urlop gdzieś pod Białowieżę i będziemy odcięci od świata. Teraz to już żaden problem - znalazło się rozwiązanie niemal idealne. CANAL+ telewizja przez internet łączy zalety tradycyjnej telewizji i serwisów typu wideo na życzenie - czasem nawet nie będzie potrzebny dostęp do internetu!

Dla niektórych z nas ważniejsze są odpowiedzi na pytania takie jak: Kto mógł być na tyle okrutny, żeby zabić nastoletnią dziewczynę i porzucić jej zwłoki w środku lasu przy spokojnym polskim miasteczku? Komu zależało na tym, żeby pewien młody bogacz zaginął bez śladu w Nowej Zelandii? I co ma z tym wspólnego prostytutka po próbie samobójczej? A dla innych dużo istotniejsze jest to, która drużyna awansowała w tabeli, kto zdobył najpiękniejszego gola w kolejce lub to, czy w żużlu Zielona Góra wygrała z Gorzowem Wielkopolskim. Pół biedy, jeśli tacy ludzie ze sobą nie mieszkają. Prawdziwy dramat zaczyna się, kiedy osoby o tak skrajnych gustach pochodzą z jednej rodziny i są np. razem na urlopie w uroczej, rustykalnej chatce w środku gór, gdzie nie ma telewizora, za to jest internet.

Ona chce serial, on chce mecz, a dziecię krzyczy o kreskówkę - co robić, żeby wieczór nie zmienił się w gigantyczną rodzinną kłótnię? Ano można np. zalogować na stronie ogladaj.canalplus.pl i odkryć, jak zniknęły ograniczenia, które do tej pory istniały, kiedy korzystaliśmy z usług jednego operatora kablówki albo wybranej platformy streamingowej. Dzięki temu, że przez pierwszy miesiąc usługa dostępna jest zupełnie za darmo, bez ryzyka można poznać jej wszystkie zalety.

Trudno oprzeć się pokusie stwierdzenia, że ostatnio dokonała się prawdziwa rewolucja kulturalna, której wielu z nas zwyczajnie mogło nie zauważyć - bo tak blisko jesteśmy tych wydarzeń. Tymczasem nastąpiła wyraźna zmiana paradygmatu i wzorca, który obowiązywał przez długie lata panowania tradycyjnej telewizji i zmienił się dzięki platformom streamingowym, dając nam dostęp do pokaźnych zbiorów filmowych. Oba te rozwiązania mają swoje wady i zalety. A teraz nie jesteśmy skazani na sztywne ramy ramówki danego kanału, a w przypadku korzystania z platformy VOD: nie musimy przejmować się tym, że można korzystać tylko z jednego ekranu.

No właśnie, ekspansja serwisów VOD na samym początku była traktowana jako realne zagrożenie dla tradycyjnej telewizji - tymczasem okazało się, że na ich istnieniu korzystają niemal wszyscy. I twórcy, i nadawcy, i widzowie. Dlaczego? Bo powstaje coraz więcej wysokobudżetowych, wymuskanych i wciągających produkcji, które angażują widza na dłużej, a sami użytkownicy nie są już ograniczeni przez brak łatwego dostępu do tych treści. Tymczasem twórcy korzystają, bo widzowie oglądają!

Nie zapominajmy, że są też tacy, którzy po prostu lubią telewizję za to, że zawsze może ich czymś zaskoczyć i da się tam przez przypadek znaleźć film, którego wcale nie planowaliśmy obejrzeć, a naprawdę się nam spodoba. Bo jak tu przełączyć, kiedy niechcący trafi się nam seans kultowych "Psów" Władysława Pasikowskiego, albo jak nie skorzystać z okazji i nie popatrzeć, jak Channing Tatum u boku Joe Manganiello i nagrodzonego Oscarem Matthew McConaughey gra w filmie o tancerzach egzotycznych dla pań i robi z tego coś więcej niż błahą opowiastkę?

Aż żal, że coś tak wygodnego jak telewizja przez internet powstało dopiero teraz. Najlepsze seriale takie jak "Wszystko, co lśni", "Belfer", "Belgravia" czy filmy pokroju hollywoodzkich "Aniołków Charliego", zachwycającego "Portretu kobiety w ogniu", przebojowej "Krainy lodu 2", pełnej kolekcji kultowych komedii "Naga broń", a także najważniejsze wydarzenia sportowe można obejrzeć o każdej godzinie, w każdym wybranym przez nas miejscu i na najwygodniejszych dla nas urządzeniach i na wielu ekranach - bez anteny i bez kabla. A najlepsze jest to, że można oglądać przez miesiąc za darmo - wystarczy się zalogować na stronie ogladaj.canalplus.pl! No i do tego nie trzeba podpisywać długoterminowej umowy.

CANAL+ telewizja przez internet łączy w sobie zalety tradycyjnej telewizji na żywo i zasobów serwisów VOD. Pamiętacie, jak pisaliśmy o zmianie modelu korzystania z rozrywki? To właśnie wygląda tak: można wybrać sobie dowolny film czy serial z katalogu ponad 35 tys. polskich i zagranicznych produkcji filmowych. Do tego mamy dostęp do najświeższych premier telewizyjnych, filmowych, serialowych, sportowych relacji na żywo - ba, co więcej, możemy je sobie włączyć przez dwa tygodnie od emisji na antenie. 

Są też kanały dla dzieci - kiedy wy oglądacie np. "Belgravię" od twórców uwielbianych przez widzów "Downtown Abbey" czy "Gosford Park" i zachwycacie się kostiumami z epoki królowej Wiktorii, wasza pociecha w klimaty angielskiej arystokracji może się jednocześnie wczuwać na drugim ekranie przy seansie animacji "Corgi psiak królowej" - wszyscy wiemy, że brytyjska monarchia bez tych uroczych psiaków po prostu nie istnieje.

Kiedy pasjonaci kryminałów będą oglądać norweską "Obsesję" czy wciągającego bez reszty polskiego "Belfra", miłośnicy sportu mogą jednocześnie oglądać na żywo emocjonujące gale bokserskie. Właśnie tak wygląda wolność - kiedy możesz jednocześnie zjeść ciastko i mieć ciastko, czyt. oglądać telewizję nawet na telefonie i mieć nieograniczony dostęp do przepastnej biblioteki VOD. Pytanie brzmi - to co najpierw obejrzeć?