POPKultura Extra. Każdy ma "grzeszną przyjemność", której się nieco wstydzi. My otwarcie chwalimy się naszymi

Przy okazji niedzieli - (w idealnym świecie) dnia relaksu - dzielimy się z wami tytułami, które teoretycznie można zakwalifikować do kategorii "guilty pleasure". Mówiąc jednak całkiem szczerze, my naszych filmowych i serialowych słabości zupełnie się nie wstydzimy, dlatego ochoczo opowiadamy wam o nich w dzisiejszej POPKulturze Extra.

Podobno każda przyjemność jest w jakimś sensie grzeszna, jeżeli jest się na co dzień wystarczająco zestresowanym - to mało optymistyczna mantra, ale nie da się ukryć, że często naprawdę tak bywa. My do tego założenia dokładamy zdanie, że przyjemność to przyjemność i dlatego bez poczucia wstydu opowiadamy wam o filmach i serialach, które czasem zwyczajnie musimy sobie zaaplikować, żeby nieco się rozchmurzyć, nawet jeśli krytycy nie myślą o tych pozycjach najlepiej (chociaż nie o wszystkich). Sprawdźcie, o jakich tytułach mowa w najnowszej POPKulturze Extra.

Polecane dla Ciebie