Ze względu na koronawirusa ludzie oglądają więcej Netfliksa. To niekoniecznie musi oznaczać zysk dla serwisu

W związku z epidemią koronawirusa w wielu krajach odwołano m.in. imprezy kulturalne i ludzie więcej czasu spędzają w domu. Pojawiły się głosy, że to będzie czas wielkiego wzrostu popularności Netfliksa i firma na tym sporo zarobi. Jak przekonuje Laura Martin, analityczka firmy Needham, serwis może jednak stracić na pandemii.
Zobacz wideo POPkultura odc. 28

Martin zwraca uwagę na to, że Netflix wcale może nie zarobić, a zamiast tego w związku z pandemią może stanąć w obliczu utraty międzynarodowych subskrybentów oraz odpływu gotówki z różnych rynków.

Netflix nie zarabia na tym, ile czasu oglądamy

Chociaż w lutym kurs akcji spółki wzrósł o siedem proc., zdaniem analityczki to raczej jednorazowy skok. Przewiduje, że jeżeli w domu będzie więcej osób niż zazwyczaj, wcale nie muszą przecież zakładać oddzielnych kont, ale będą raczej korzystać z jednego. Poza tym podkreśla, że Netflix nie zyskuje nic przy zwiększeniu liczby godzin spędzonych na korzystaniu z serwisu, bo opłata miesięczna jest stała (Netflix nie decyduje się na przerywanie programów reklamami, które przynosiłyby pieniądze tym większe, im dłużej ktoś oglądałby ofertę serwisu i tym samym zobaczył więcej spotów).

Kina zamknięte, imprezy masowe odwołane, zostajemy w domu. Co obejrzeć podczas kwarantanny? >>

W Yahoo!Finance można również przeczytać, że w Stanach Zjednoczonych jest już 61 mln subskrybentów, więc rynek jest już praktycznie nasycony, a Netflix w wielu innych państwach to wciąż dobro luksusowe, a nie wydatek pierwszej potrzeby. W związku z epidemią koronawirusa wiele osób straciło źródło dochodu, a przy cięciu wydatków abonament za oglądanie filmów i seriali nie będzie dla wielu czymś najważniejszym. Mogą więc zdecydować o usunięciu konta, by nie płacić abonamentu za kolejne miesiące.

Teatry zamknięte z powodu koronawirusa. Aleksandra Popławska: Wielu moich kolegów zostało bez środków do życia >>