Maciej Stuhr: Niech Andrzej Duda wygra te wybory

Maciej Stuhr wielokrotnie wypowiadał się w mediach społecznościowych na tematy polityczne, więc nic dziwnego, że także w rozmowie z Vogue.pl pojawił się wątek jego zaangażowania w tę sferę życia.

Stuhr jeszcze kilkanaście dni temu, w Prima Aprilis, prezentował zalety obecnego prezydenta, informując, że właśnie na niego ma zamiar zagłosować w najbliższych wyborach. Andrzeja Dudę nazywał w filmie "kandydatem marzeń".

Maciej Stuhr: Teraz wszystko jest kwestią granic szaleństwa przywódcy

Od tego czasu jednak nie wypowiadał się na temat wyborów czy polityki, choć jeszcze w marcu krytykował np. "Wiadomości" TVP. W wywiadzie udzielonym Aleksandrze Boćkowskiej aktor mówi po raz kolejny o wygranej Dudy, ale już w innym kontekście:

Odzywałem się przez pięć ostatnich lat, a teraz, muszę przyznać, z perspektywy kwarantanny i spokoju, w którym się nagle znalazłem, coraz mniej mnie to wszystko emocjonalnie dotyka.  Poziom absurdu i zapalczywy pęd władzy do utrzymania jej i zagarnięcia każdego rodzaju rzeczywistości, doprowadza mnie do przekonania: "niech oni się w tym babrzą, jak chcą", a nawet - choć jeszcze miesiąc temu nie sądziłem, że coś takiego powiem - niech Andrzej Duda wygra te wybory. Niech wezmą pełną odpowiedzialność za kraj, za stan, w jakim on się znajdzie za pół roku, za rok.

Stuhr dodał również, że jego zdaniem wolność jest obecnie zredukowana do wolności wewnętrznej. - Możemy sobie myśleć, co chcemy, ale musimy siedzieć w domach. Nie mamy jak protestować. Teraz wszystko jest kwestią granic szaleństwa przywódcy - powiedział.

Sam przyznał, że izolacja ze względu na epidemię koronawirusa nie jest dla niego zbyt uciążliwa, bo na wiosnę miał zaplanowany odpoczynek:

Mam za sobą bardzo intensywny rok. Nakręciłem trzy seriale, trzy filmy fabularne, wyreżyserowałem dwa filmy ze studentami z Warszawy i spektakl "Inni ludzie" ze studentami we Wrocławiu, obroniłem doktorat. Bardzo więc potrzebowałem czasu, kiedy mógłbym przez chwilę nie pracować, pobyć z najbliższymi, zmierzyć z własnymi myślami, poczytać. Odpoczywam zatem, ale ze świadomością, że większość ludzi, w tym moich przyjaciół i znajomych, ma się kiepsko.

Jedną z najnowszych produkcji, w której można go zobaczyć, jest "Sala samobójców. Hejter" Jana Komasy, film, który miał kinową premierę zaledwie kilka dni przed decyzją władz o zamknięciu kin. Dystrybutor przyspieszył więc moment, w którym ten tytuł trafił do serwisów streamingowych.

Zobacz wideo Sala samobójców. Hejter - zwiastun