Szczepan Twardoch krytycznie po konferencji Andrzeja Dudy. Oberwało się też opozycji. "Królestwo Groteski"

Szczepan Twardoch skomentawał wystąpienie Andrzeja Dudy z 4 maja, w którym prezydent opowiadał o budowie Baltic Pipe, za to nie powiedział nic o kryzysie gospodarczym ani zbliżającym się terminie wyborów kopertowych. Pisarz zauważa "Gazociąg to niewątpliwie sprawa ważna, w tej chwili jednak mamy pandemię, kryzys gospodarczy oraz konstytucyjny, sprawy jednak nieco, zdaje się, ważniejsze".
Zobacz wideo

4 maja po godzinie 5 rano Onet.pl opublikował tekst, w którym informował, że PiS ma rozważać dymisję Andrzeja Dudy. To miałoby umożliwić przesunięcie wyborów prezydenckich bez wprowadzania stanu klęski żywiołowej. Informację miały potwierdzić trzy niezależne źródła, a media obiegła wiadomość, że prezydent o 8.15 wyda oświadczenie. Niektórzy zapewne spodziewali się, że ogłosi swoją dymisję. Tymczasem Duda opowiadał o budowie gazociągu przez Bałtyk. Wystąpienie było szeroko komentowane, w krytycznym tonie wypowiedział się też pisarz Szczepan Twardoch.

Czytaj też: Szczepan Twardoch znowu ostro o polityce: Nie mają chleba? Niech jedzą karty wyborcze

Twardoch o Andrzeju Dudzie: Królestwo Groteski i Wielkie Księstwo Absurdu mają się więc znakomicie

Szczepan Twardoch po porannym wystąpieniu Andrzeja Dudy napisał na Facebooku, że nieuchronnie zbliża się termin wyborów kopertowych, a ciągle nie wiadomo, czy się odbędą. "Na sześć dni przed terminem wyborów, których może nie będzie, albo może jednak będą, na konferencji prasowej występuje prezydent, o którym ostatnio mówi się, że pewien szeregowy poseł każe mu zrezygnować, no więc prezydent i jednocześnie kandydat występuje i o wyborach, do których może, ale nie musi dojść w przyszłą niedzielę nie mówi nic, za to opowiada o tym jak był w Norwegii" - czytamy we wpisie.

Twardoch podkreśla:

Gazociąg to niewątpliwie sprawa ważna, w tej chwili jednak mamy pandemię, kryzys gospodarczy oraz konstytucyjny, sprawy jednak nieco, zdaje się, ważniejsze. Pełniący urząd prezydent nie poświęca im zaś w swoim wystąpieniu ani słowa.

Pisarz nie ukrywa, że wydawało mu się, że polityką zajmują się ludzie, którzy chcą kształtować rzeczywistość, a nie tacy, którzy chcą być przez nią kształtowani. Z ironią dodaje:

Ja poniekąd prezydenta (...) rozumiem, bo mnie też dziś najbardziej ekscytuje to, że na pola za moim oknem wrócił wreszcie mój ulubiony, okrutny ptaszek, dzierzba gąsiorek, lanius collurio, słynący z nabijania na ciernie zdobyczy dorównującej mu czasem wielkością. (...) No ale ja jestem tylko prowincjonalnym gryzipiórkiem, nie prezydentem dużego kraju.

Obrywa się jednak nie tylko prezydentowi. Twardoch pisze, że "w Polsce podmiotem" nie chcą być też premier, chociaż pandemia stwarza idealne warunki do wywalczenia własnej podmiotowości, ani kandydatka na prezydenta Polski Małgorzata Kidawa-Błońska, która nie odpowiada na pytania dziennikarzy i robi to za nią kolega z partii Borys Budka. Kwituje sprawę krótko:

Słusznie ujęła to posłanka Jachira: jesteśmy beznadziejni, ale takich nas wybraliście. To o nich wszystkich. I o nas też. Królestwo Groteski i Wielkie Księstwo Absurdu mają się więc znakomicie.

Wystąpienie Andrzeja Dudy o Baltic Pipe komentują także dziennikarze i publicyści - Patryk Michalski z RMF FM zażartował, że być może prezydent "chce nam coś powiedzieć, tylko nie może". "Może Andrzej Duda właśnie woła o pomoc i przygotował szyfr: rura, przepustowość rury, gaz, Trzęsacz" - czytamy w jego wpisie. Radosław Sikorski z kolei stwierdził, że oświadczenie prezydenta to dalszy ciąg "papkinady".

Czytaj też: Komentarze po oświadczeniu Andrzeja Dudy ws. Baltic Pipe. "Papkinada", "zakrawa naperwersję"