Budka Suflera poinformowała, że ich wokalista jest chory. "Wracaj do nas szybko Stary"

Już niedługo odbędzie się premiera najnowszej płyty Budki Suflera z Felicjanem Andrzejczakiem, który zastąpił Krzysztofa Cugowskiego. W sieci ukazał się właśnie pierwszy teledysk z najnowszej płyty. Tymczasem zespół ma smutną wiadomość: Okazuje się, że wokalista zachorował i trafił na kwarantannę - zakaził się koronawirusem.

Felicjan Andrzejczak wrócił do Budki Suflera i nagrał z zespołem nową płytę "10 lat samotności". Krzysztof Cugowski, jako wokalista zespołu, pojawił się na scenie w 2014 roku, kiedy to odbył się pożegnalny koncert w Lublinie. Po kilku latach przerwy pozostali członkowie postanowili wrócić do działalności artystycznej, a w 2019 roku Romuald Lipko zapowiedział powrót grupy na scenę. Kilka miesięcy później kompozytor zmarł przez nowotwór, a Krzysztof Cugowski wystąpił na tegorocznym festiwalu w Opolu podczas koncertu poświęconym Lipce "Cisza jak ta", choć Budki Suflera na nim zabrakło. Tymczasem zespół połączył siły z Felicjanem Andrzejczakiem - 20 listopada ukaże się na rynku ich wspólne dzieło.

Zobacz wideo Konflikty między muzykami doprowadziły do rozpadu kilku znanych grup. Oto one

Felicjan Andrzejczak ma koronawirusa

"Kochani, niestety ta podstępna choroba dopadła i mnie. Dbajcie o siebie, zdrowie jest najważniejsze ! Nie ma żartów" - napisał na Facebooku Felicjan Andrzejczak, który przebywa obecnie na kwarantannie.

Koledzy z Budki Suflera odpowiedzieli mu:

W imieniu nas wszystkich, całego Zespołu i licznych wielbicieli Twojego talentu, pragniemy Ci przesłać sygnały wsparcia, życzenia powrotu do zdrowia, wyrazy wszelkiej życzliwości oraz gotowość pomocy...
Szybko do nas wracaj Stary...

Felicjan Andrzejczak był wokalistą zespołu w latach 1982-83: Krzysztof Cugowski od 1976 roku współpracował z grupami Spisek i Cros. Andrzejczak nagrał wtedy z Budką przeboje takie jak "Jolka, Jolka pamiętasz" oraz "Noc komety". Płyta, którą wtedy nagrał z zespołem, nie ukazała się, ponieważ do zespołu wrócił Krzysztof Cugowski. Po przearanżowaniu utworów zespół wydał w 1984 roku album "Czas czekania, czas olśnienia".

Budka Suflera i Felicjan Andrzejczak prezentują pierwszy teledysk z najnowszej płyty

"10 lat samotności" to album, który Budka Suflera dokończyła już po śmierci Romualda Lipki. Zespół opisuje: "W ubiegłym roku, po ponad czterdziestu latach znajomości postanowiliśmy nagrać wspólnie pierwszą płytę. Tak, pierwszą. Było nas czterech. Lipko, Andrzejczak, Jurecki i Zeliszewski. Budka Suflera i Felicjan Andrzejczak. Z bohaterów tamtej sceny została nas już tylko trójka. Romek odszedł. Zostawił piosenki".

Jak podkreślają muzycy, "10 lat samotności" to płyta, jaka muzykom może przytrafić się tylko raz. - Te trzynaście, jakże różnych piosenek, to naturalna reakcja ludzi na smutek, żal, złość i rozgoryczenie. Każdy dał to, co ma najlepszego, talent, entuzjazm, szaleństwo, serce, wyobraźnię… Powstała scena muzyczna, jakiej nie planowaliśmy, ale przez to, być może niezwykła... - podsumowują.

>>> Jedna z ostatnich piosenek, nad którą pracował Romuald Lipko. Była poświęcona Janowi Pawłowi II<<<

I choć premiera albumu dopiero 20 listopada, to obejrzeć już można pierwszy teledysk promujący wydawnictwo. Zespół zachęca: 

Tekst do piosenki "10 lat samotności" napisał stary przyjaciel Zbyszek Hołdys, będący z Romkiem od zawsze w wielkiej zażyłości. Film zrealizowali Jan i Oliwia Marciniak. A muzykę stworzył Romek
 

Wśród premierowych utworów znajduje się też "Niebo co dzień". Piosenka w czerwcu tego roku poróżniła zespół i tenora Marka Torzewskiego. Dzień po tym, jak Budka Suflera opublikowała "Niebo co dzień" w wykonaniu Felicjana Andrzejczaka, tę samą piosenkę w swoim wykonaniu udostępnił Torzewski. Zespół twierdzi, że wykorzystał on utwór bezprawnie, Torzewski argumentował, że muzycy "z premedytacją nie akceptują faktu", że Romuald Lipko i Tomasz Zeliszewski napisali piosenkę specjalnie dla niego. Tej wersji nie potwierdził jednak autor tekstu. - Był pisany, a dotyczy to zarówno muzyki jak i tekstu, z myślą o Felicjanie Andrzejczaku jako wokaliście - twierdzi Zaliszewski.