Widzowie zapełnili kina w weekend otwarcia. Frekwencja niesamowicie dopisała

12 lutego otworzyła się część polskich kin - w weekend widzowie mogli udać się na pierwsze po wielomiesięcznej przerwie seanse w kinach studyjnych. Jak się okazuje, sale były wypełnione na tyle, na ile pozwalają na to zasady reżimu sanitarnego.

Premier Mateusz Morawiecki i minister kultury Piotr Gliński ogłosili, że 12 lutego polskie kina mogą wznowić działalność na próbny okres dwóch tygodni. W tym czasie na widowni może być zajęta tylko połowa miejsc, panuje także zakaz sprzedaży oraz konsumpcji artykułów spożywczych. Jeśli nie zostanie odnotowany wzrost przypadków koronawirusa, placówki kulturalne będą mogły działać dalej. Z możliwości tej skorzystały jednak głównie kina studyjne i kluby filmowe - mulipleksy jeszcze się wstrzymują. Jak pokazuje rozeznanie po pierwszym weekendzie, widzowie szturmowali kina.

>>> 12 lutego otwierają się kina, ale nie wszystkie. Co będzie można obejrzeć?<<<

Zobacz wideo Morawiecki: W połowie lutego otwieramy hotele, kina i teatry

Kina odnotowały wysoką frekwencję w weekend otwarcia

Widzowie ewidentnie stęsknili się za kinami. Te, które zaczęły działać w piątek 12 lutego, nie mogły narzekać na brak zainteresowania. Jak poinformował w rozmowie z press.pl Roman Gutek, współzałożyciel firmy dystrybucyjnej Gutek Film, dane o sprzedaży biletów są bardzo optymistyczne. We Wrocławiu kino Nowe Horyzonty jeszcze dwa dni przed otwarciem sprzedało ponad dwa tysiące biletów, a w warszawskim Muranowie wyprzedały się wszystkie dostępne miejsca. - To bardzo dobry wynik - powiedział Gutek, zaznaczył jednak, że potrzeba dużo czasu, by frekwencja w kinach wróciła do takiego samego poziomu, jaki się utrzymywał przed wybuchem globalnej epidemii:

Jeśli nie będzie trzeciej fali pandemii i spadnie wskaźnik zachorowań, spodziewam się, że najszybciej za rok, czyli na początku 2022 roku, wrócimy do frekwencji sprzed pandemii -

- przekazał w rozmowie z press.pl. Na wyniki sprzedaży nie może też narzekać kino Iluzjon w Warszawie. Kierowniczka placówki Kinga Zabawska podała, że w zależności od seansu w czasie weekendu wyprzedawało się od 90 do 100 proc. dostępnych biletów. Jak powiedziała w rozmowie z "Press":

Nie spodziewaliśmy się tego i z tego co wiem, w innych kinach też jest znakomita frekwencja. Gdy w poniedziałek publikowaliśmy repertuar, bilety na niektóre seanse sprzedały się w godzinę.

Także Dolnośląskie Centrum Filmowe podaje, że we Wrocławiu wyprzedało 80 proc. biletów. Niemniej wszyscy przedstawiciele branży zauważają, że trudno przewidzieć, czy ten trend się utrzyma. Widzowie mogą zrezygnować z dalszych wizyt w placówkach kulturalnych z obawy przed zachorowaniem. 

Multipleksy ciągle zamknięte. "Nikt się z nami nie konsultował"

W ten weekend nie zaczęły działać jednak multipleksy. Jako pierwszy ogłosił to prezes sieci Helios, Tomasz Jagiełło. W komunikacie dla prasy podkreślał, że "ponowne uruchomienie 50 kin w całej Polsce w zaostrzonym reżimie sanitarnym jest trudną logistycznie i kosztowną operacją - nie ma możliwości przeprowadzenia jej, jak powiedział premier, warunkowo na dwa tygodnie". Jego zdaniem pomysł okresu próbnego jest absurdalny, a jego koszty mogą okazać się zbyt wysokie dla operatorów kin. Zauważył, że nikt tego planu nie konsultował z przedstawicielami poszkodowanej branży. A duże kina potrzebują około miesiąca, by uzgodnić z dystrybutorami repertuar.

Na podobny krok zdecydowały się sieci Cinema City i Multikino. W oświadczeniu tego pierwszego czytamy: "Decyzja Cinema City o ponownym otwarciu naszych placówek wymaga głębszej analizy i szczegółowego zapoznania się z nowymi wytycznymi Rządu odnośnie wyznaczonego reżimu sanitarnego. Możliwość otwarcia wszystkich kin w kraju w tym samym czasie, zbudowanie atrakcyjnego kalendarza premier, intensywnej promocji filmów oraz dopuszczalnej 50-procentowej frekwencji na sali, przy jednoczesnym zachowaniu możliwości obsługi barowej, to dla nas kluczowe aspekty, które wpływają na powodzenie powrotu kin".

Przedstawicielka Multikina, Natalia Kaleta-Nguyen, tłumaczyła z kolei w rozmowie z money.pl:

Kino, w przeciwieństwie do innych branż, nie posiada towaru w magazynie i nie może rozpocząć sprzedaży zaraz po ogłoszeniu otwarcia. Polegamy na dystrybutorach, którzy odpowiadają za marketing powierzonych im przez producentów filmów. Dystrybutorzy potrzebują standardowo minimum 4-6 tygodni na przygotowanie filmu do dystrybucji.

Na podobną rzecz zwrócił już wcześniej uwagę Jakub Gutek w rozmowie z "Gazetą prawną". - U nas koszty restartu nie są aż tak duże jak w przypadku multipleksów - zauważa i przypomina, że dużo filmów czekało z premierą, np. nagrodzone Złotymi Lwami w Gdyni "Zabij to i wyjedź z tego miasta" czy nominowana do Złotych Globów komedia "Palm Springs". - Gdybyśmy mieli świadomość, że otwarcie nie jest tylko tymczasowe to dużo łatwiej byłoby nam planować przyszłe posunięcia - podkreślił Gutek.