"Król" nie może nie wyjść. Stoi na nim Matuszyński - to on zachwycił "Ostatnią rodziną"

"Dawno nie widzieliśmy tak porażającego filmu. 'Ostatnia rodzina' to odkrycie" - pisaliśmy na Gazeta.pl w 2016 roku, jeszcze przed rozpoczęcie FPFF w Gdyni, na którym debiut fabularny Jana P. Matuszyńskiego "Ostatnia rodzina" zdobył Złote Lwy dla najlepszego filmu. Teraz przykuwa do ekranów jego "KRÓL".

Filmowa opowieść o Beksińskich powaliła na kolana recenzentów, aktorskie kreacje Andrzeja Seweryna, Dawida Ogrodnika i Aleksandry Koniecznej rozemocjonowały nie tylko filmoznawców, ale także publiczność. Jan P. Matuszyński miał w momencie promocji "Ostatniej rodziny" 32 lata.

Dawno nie widzieliśmy tak porażającego filmu. "Ostatnia rodzina" to odkrycie

Przy "Ostatniej rodzinie" słyszał: "Taki młody, a zrobił taki film". A on konsekwentnie realizuje cel 

- Ja sobie wymyśliłem ten zawód, mając 10 czy 11 lat, i bardzo konsekwentnie dążyłem do tego, żeby to się udało, no i teraz wszyscy mówią, że taki młody, a zrobił taki film. A dla mnie to jest dwadzieścia kilka lat jakiegoś doświadczenia, zbierania się do tego, żeby dojść do tego momentu, w którym jestem - mówił, gdy jego debiut fabularny wchodził na ekrany. Bo chociaż nagrodzony czterema Orłami, a także m.in. w Locarno, film był jego pierwszym pełnometrażowym fabularnym tytułem, Matuszyński wcześniej był wielokrotnie nagradzany za swoje filmy. 

Już jego pierwsza filmowa etiuda, "Razem" z Olgą Bołądź i Redbadem Klynstrą z 2006 rok została dostrzeżona na Festiwalu Filmowym i Artystycznym "Lato Filmów" w Toruniu. Za "Myjnię" dostał m.in. Grand Prix Festiwalu Polskich Filmów Krótkometrażowych Short Waves, a dokument pełnometrażowy "Deep Love" z 2013 roku nagrody m.in. na Krakowskim Festiwalu Filmowym i na MFF w Moskwie.

Po sukcesie "Ostatniej rodziny" pracował m.in. na planie seriali "Wataha" i "Druga szansa", kręcąc po kilka odcinków. Ekranizacja powieści Szczepana Twardocha to jednak zupełnie inna filmowa przygoda. "KRÓLOWI" Matuszyński poświęcił ponad dwa lata życia, traktując produkcję jako swoją.

Zobacz wideo Nowy serial na podstawie powieści Szczepana Twardocha. "Król" [ZWIASTUN]

Jan P. Matuszyński: "KRÓLA" traktuję jako autorską formę wypowiedzi, niemalże na równi do "Ostatniej rodziny"

- Jak pojawiła się propozycja na stole, mówię: "Dobra, 'KRÓL', coś zupełnie innego niż Beksińscy, fantastycznie". No, ale jest żyjący autor. I to Szczepan Twardoch, który, wiem, że się nie krępuje w użyciu słów nie tylko na poziomie kartki, ale też w innych sferach, więc wiem, że to będzie bardzo ciekawy sparing partner. Na początku troszeczkę się martwiłem o tę relację, bo wiedziałem, że chce być czynnym uczestnikiem - mówi Matuszyński w "Prologu" zapowiadającym serial CANAL+, czyli rozmowie z Twardochem i grającym Jakuba Szapiro Michałem Żurawskim. Potem jednak się uspokoił. - [Twardoch - red.] od początku deklarował chęć współuczestnictwa w tworzeniu scenariusza, jednocześnie mając na uwadze, że Łukasz Maciejewski jest head writerem i układa to - mówi reżyser i dodaje:

Mając doświadczenia z wcześniejszych produkcji serialowych, różnych, gdzie każda ma trochę inną konfigurację i powstaje w innych okolicznościach, tutaj powiedziałem: OK, jak ma być z tego fajny serial, pod którym ja się podpisuję jako reżyser od początku do końca, nie tak jak do tej pory, że wchodzę od odcinka piątego czy któregoś, to chcę to potraktować jako autorską formę wypowiedzi, niemalże na równi do 'Ostatniej rodziny'.

Gdy Matuszyński opowiada o "KRÓLU", podkreśla, jak ważna jest dla niego ekipa, którą udało się zebrać. Jest w niej m.in. operator Kacper Fertacz, z którym Matuszyński nieprzerwanie współpracuje od początku swojej reżyserskiej drogi. Fertacz za "Ostatnią rodzinę" dostał Nagrodę Główną w Konkursie Filmów Polskich na Międzynarodowym Festiwalu Sztuki Autorów Zdjęć Filmowych Camerimage w Bydgoszczy oraz nagrodę za zdjęcia na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Chicago. W "KRÓLU" przyszło im patrzeć na Warszawę lat 30. ubiegłego wieku, w której działa gang Kuma Kaplicy, ale kotłują się różne narodowości i coraz wyraźniej widać różnice polityczne. W "KRÓLU" Twardoch pokazuje zarówno elitę polityczną tamtych lat, ludzi zamożnych i wpływowych, gangsterów trzęsących miastem i niziny społeczne. 

Reżyser Jan P. Matuszyński na planie serialu 'Król'Reżyser Jan P. Matuszyński na planie serialu 'Król' Łukasz Bąk

- Czytając "Króla" miałem takie bardzo fajne, przyjemne wrażenie, że jest to materiał, który jednocześnie ma bardzo bogatą warstwę gatunkową, odwołującą się do kina gangsterskiego, i szerokiej przestrzeni kryminalnej, co jest nośne i ciągle u nas w Polsce niewykorzystane, a z drugiej strony jest warstwa wiedzy, która za tym stoi i to wynika z tego okresu - wspomina reżyser. Dla niego, podobnie jak dla Twardocha i Żurawskiego, bardzo interesująca była możliwość pokazania ludzi, którzy są "pomiędzy" narodowościami - polskich Żydów na kilka lat przed wybuchem II wojny światowej, gdy w tej Polsce czują się coraz bardziej zagrożeni, coraz bardziej obco. Matuszyński mówi:

U nas Żydzi zawsze są przytaczani w kontekście II wojny albo ewentualnie tego, co się działo po, a ten okres wcześniej jakoś nie [zaistniał - red.]. Ta książka i ten serial dają szansę na to, żeby wejść w to w takiej dosyć bezpiecznej ramie gatunkowej

KRÓL"Ten ma władzę, kto rządzi ulicą". Poznaj bohatera serialu "KRÓL" i jego żonę

Matuszyński: Film to życie, z którego wycięto nudę

"Wychował się w czasach wypożyczalni kaset wideo, dzięki którym nauczył się cenić filmową różnorodność. Za klasykami powtarza, że film to życie, z którego wycięto nudę (...) W sposób zaskakująco dojrzały, przemyślany, świetnie wyreżyserowany wciąga widza do wnętrza najintymniejszych spraw" - można przeczytać o "Ostatniej rodzinie" i jej twórcy w tekście sprzed czterech lat związanym z nominacją Matuszyńskiego do Paszportów "Polityki". Zdobył to wyróżnienie. Przy "KRÓLU" spotkał się z innym laureatem tej nagrody (Twardocha uhonorowano w 2013 roku za "Morfinę"). Wydaje się, że i on mógłby podpisać się pod słowami Matuszyńskiego: 

Interesują mnie bohaterowie, których wyobrażenia o sobie i świecie zderzają się z rzeczywistością

Szczepan Twardoch zagrał w ekranizacji swojej powieści "Król". "Prawie jak Kondrat w 'Zaklętych Rewirach'" >>

Takie właśnie są postaci "KRÓLA". Nie tylko prawa ręka Kuma Kaplicy Jakub Szapiro, który jest, albo nie jest - w zależności od interpretacji, głównym bohaterem książki i serialu. Bo są tu inne mocne charaktery, w tym silne kobiety. Co podkreślają twórcy, w ekranizacji nawet widać to bardziej niż w książce. To zderzenie z rzeczywistością w przypadku ich wszystkich jest twarde, ale niezwykle emocjonujące.

Szczepan Twardoch: Jestem niezdolny do skandowania w słusznej sprawie >>

<<Reklama>> Książki Szczepana Twardocha dostępne są w formie e-booków w Publio.pl >>