"KRÓL". Na taki polski serial czekaliśmy od lat. Matuszyńskiemu udała się rzadka sztuka [RECENZJA]

Premiera serialu "KRÓL" na podstawie książki Szczepana Twardocha to jedno z bardziej wyczekiwanych wydarzeń tej jesieni. I naprawdę, jest na co czekać - CANAL+ i reżyser Jan P. Matuszyński z tej ekranizacji zrobili superprodukcję na najwyższym poziomie i trudno nam się zdecydować, od czego zacząć wychwalać serial: scenariusza, aktorów, scenografii, kostiumów, muzyki czy reżyserii. A widziałyśmy tylko dwa odcinki!

6 listopada na CANAL+ obejrzeć będzie można pierwszy odcinek serialu "KRÓL" według powieści Szczepana Twardocha. Za reżyserię odpowiedzialny był twórca głośnej "Ostatniej rodziny", a sam pisarz brał udział w tworzeniu dialogów oraz scenariusza do produkcji. Zatrudnili świetną obsadę i ekipę filmową - już same zdjęcia urzekają dzięki sposobowi prowadzenia za bohaterami kamery i malowniczymi kadrami. Po obejrzeniu dwóch pierwszych odcinków śmiało stwierdzamy, że dawno nie oglądałyśmy niczego tak porywającego i wymuskanego. 

Zobacz wideo Nowy serial na podstawie powieści Szczepana Twardocha. "Król" [ZWIASTUN]

Justyna:  Nie będę ukrywać, że doniesienia o serialu śledziłam od kiedy tylko CANAL+ ogłosił, że się za niego bierze. W całym tym projekcie jest coś takiego, co mnie przyciągało i zapowiadało bardzo dużo dobrych rzeczy od samego początku. Po pierwsze - moje uwielbienie dla produkcji kryminalnych i kostiumowych jest wielkie, a tutaj dostajemy przedwojenną Warszawę z całym jej kolorytem, wątki gangsterskie, polityczne czy elementy tych erotycznych. Po drugie – sporadycznie lubię obejrzeć sobie kawałek jakiejś walki bokserskiej czy MMA i tutaj w takiej dawce też to dostałam. Po trzecie - to ekranizacja książki Szczepana Twardocha, który ma w moim serduszku bardzo specjalne miejsce. No i wiadomo, że Jan P. Matuszyński fuszery nie odwali.  

Marta: Ja wcześniej nie czytałam "KRÓLA", poznałam tę książkę dopiero wtedy, gdy serial się kręcił i wiedziałam, że Jakuba Szapirę - prawą rękę gangstera Kuma Kaplicy - zagra Michał Żurawski. Szczerze, nie jestem sobie w stanie wyobrazić nikogo innego w tej roli. Podobnie ma też Szczepan Twarodch, który przyznaje, że aktor idealnie wpasował się w jego wyobrażenie Szapiry. Żurawski przez półtora roku trenował boks, sam zresztą mówi, że to dla niego ważna rola, bo ma żydowskie korzenie. Bardzo jestem ciekawa, jak będą wyglądały w kolejnych odcinkach jego relacje z serialowym i prawdziwym bratem w jednej osobie - młodszego Szapirę (Moryca) gra Piotr Żurawski. Na razie jednak podziwiam kreację Arkadiusza Jakubika, który specjalnie przytył do roli 12 kg i polubił przez nią garnitury. Nie mniejsze wrażenie robi popis Borysa Szyca. Obaj magnetycznie grają wzorowane na istniejących ludziach postaci. 

Michał Źurawski jako Jakub Szapiro - Materiały promocyjneMichał Źurawski jako Jakub Szapiro - Materiały promocyjne fot. Łukasz Bąk

Justyna: Świadomość, że Twardoch swoich bohaterów stworzył na bazie życiorysów prawdziwych warszawskich mafiozów, dodaje całości fajnego smaczku i bardzo dużo realizmu. W książce zachwycające było to, że można było dzięki niej dotknąć świata, który już nie istnieje - a który często jest mitologizowany w naszej kulturze. Podobne odczucia miała też np. Magdalena Boczarska, która  z taką ikrą zagrała Ryfkę Kij - Żydówkę, która pazurami musiała wydrapać sobie lepsze życie, niż to, które czekało ją na ulicy. Choć w tych pierwszych odcinkach nie ma dużo czasu ekranowego, to udało jej się pokazać pełnię charakteru jej bohaterki: swobodę, bezczelność, bezpośredniość, przebłyski tragicznej przeszłości, czarny humor, inteligencję, ambiwalencję, zdecydowanie i dużą żywotność.   

Marta: Warszawa lat 30. To zupełnie inne miasto niż to, które znamy z czasów wojny i powojennnych. Była tu multikulturowość, na której pokazaniu bardzo zależało twórcom. Jedni starali się ze sobą żyć, inni stawali naprzeciwko siebie na ulicach, gotowi do ataku za poglądy. To brzmi szczególnie aktualnie dzisiaj. Matuszyński wspominał w jednej z rozmów na temat serialu, że chciał pokazać Żydów nie takich, jak większość twórców - tych po 1939 roku - ale właśnie ten pomijany okres. Filmowcy zadbali o to, by widz często słyszał w serialu jidisz. To coś, do czego wszyscy przed wojną byli przyzwyczajeni, a dzisiaj brzmi egzotycznie. 

'Król' - Materiały promocyjne'Król' - Materiały promocyjne fot. Łukasz Bąk

Justyna: No właśnie, à propos egzotyki: niesamowite jest to, że z jednej strony opowieść jest osadzona w polskich realiach, a z drugiej wydaje się tak orientalna. Niby to Warszawa i znany nam dzisiaj konflikt pomiędzy lewicą a skrajną prawicą, a jednak ma w sobie coś tak przerażającego jak np."Opowieść podręcznej". Matuszyński jedną sceną pokazał, jak bardzo spolaryzowane było wtedy społeczeństwo, jak "narodowi radykałowie" nienawidzili Żydów, jak socjaliści byli cięci na rodzimych faszystów, jak na ulicach lała się krew, i jak wpływało to na politykę oraz życie wszystkich ludzi. To wszystko jest w serialu tak bardzo namacalne, że aż bolesne. A z drugiej strony mamy czarowne widoki z zaginionego miasta, które przeorała wielka wojna. Oglądanie tego to trochę jak śledzenie bajki o Atlantydzie.  

Marta: Wracając do samego serialu, koniecznie trzeba pochwalić świetne role - i nawet nie wiem, czy jest sens wymieniać po kolei, bo na razie nie znalazłam w tym departamencie żadnego słabego punktu. I gangsterzy, i falangiści, przedstawiciele przedwojennej elity i nizin społecznych są świetnie dobrani, aktorzy odwalają kawał dobrej roboty. Oglądając "KRÓLA" nie widzę aktorów, tylko ich postaci - to duży dla wszystkich komplement, tym bardziej że część nazwisk członków obsady jest bardzo znana z innych kreacji. 

Justyna: Reżyser ekranizujący powieść, musi się często liczyć z tym, że po premierze, zaleje go fala gorących żalów i pretensji rozkwękanych wielbicieli pierwowzoru. Myślę jednak, że Jan P. Matuszyński jest bezpieczny: sam Szczepan Twardoch pomagał przecież pisać scenariusz i dialogi, więc każda zmiana była tutaj "klepnięta". A modyfikacji w tym, jak zostajemy wprowadzeni w świat "KRÓLA", trochę się pojawiło i muszę przyznać, że mnie absolutnie "kupiły". Jestem pewna, że po pierwszym odcinku już nigdy nikt nie będzie musiał pytać, o co chodzi z tym kaszalotem nad Warszawą.  

Marta: Tak, chociaż sama książka jest już niezwykle filmowa, to zabiegi scenarzystów moim zdaniem tylko tej historii jeszcze pomogły. Ja miałam mały problem z takim onirycznym wątkiem kaszalota w powieści, tu - masz rację - sprawa od razu jest wyjaśniona tak, że potem ta zjawa nie dziwi. Mimo tego, że Twardoch był zaangażowany w prace nad serialem, widać tu autorską rękę reżysera "Ostatniej rodziny". To w ogóle bardzo ciekawe, że filmowiec z jednym pełnometrażowym filmem na koncie (pomijając dokumenty) ma tak wyraziście ukształtowany styl. 

Arkadiusz Jakubik i Borys Szyc, serial 'KRÓL' - materiały promocyjneArkadiusz Jakubik i Borys Szyc, serial 'KRÓL' - materiały promocyjne fot. Łukasz Bąk

Justyna: Matuszyński zaznaczył, że chce ten serial zrobić zgodnie ze swoją wizją, a nie tak jak wcześniej wchodził do innych produkcji: na dwa czy trzy odcinki, gdzie musiał się wpasować w styl pracy innych. No i faktycznie, często widać stylistyczne przeskoki w takich przypadkach, a przy "KRÓLU" mam nadzieję, że zachowana zostanie pełna spójność. To, co się dzieje na ekranie, cały czas jakoś zaskakuje i trzyma w napięciu, nawet jeśli znało się książkę. Ta autorska interpretacja jest intrygująca i taka  jednocześnie spójna z koncepcją Twarodocha. 

Marta: Ten serial jest zresztą bardzo filmowy, a poza tym widać, że przygotowania trwały ponad dwa lata i pochłonęły sporo pieniędzy.  

Justyna: Poza tym, że aktorzy grają tak, że nie mam pytań, to jeszcze wszystko, co widzimy na ekranie wręcz krzyczy "przedwojenna Polska"! Tutaj każdy szczegół jest dopracowany, biedne kamienice odpowiednio bure i obdrapane, domy bardziej majętnych bohaterów takich jak Kum Kaplica czy prokurator Ziembiński ociekają luksusem i wysmakowaniem, wspaniały design widać też we wnętrzu mieszkania Jakuba Szapiry, które teoretycznie ma pokazywać wyższą klasę średnią i jest widocznie skromniejsze niż bossa mafii. Wnętrza restauracji są też niesamowite - niektóre z nich wyglądają tak elegancko, że bałabym się w nich jeść, inne swojsko, a jeszcze inne tak obskurnie, że omijałabym z daleka. To samo dotyczy pięknych samochodów i przede wszystkim niesamowitych kostiumów oraz charakteryzacji. Idealnie pokazują charakter i status społeczny różnych postaci: zachwycają dokładnym dopracowaniem i dopasowaniem. Gdzie mogę zdobyć takie kostiumy, jakie miała Lena Gora? Są wspaniałe! 

Marta: Ja nie mogę się doczekać odcinka, w którym zobaczymy na ekranie ponownie duet znany z filmu "Ostatnia rodzina" - będzie bomba! No i w ogóle podoba mi się to, że z ekranu bije nie tylko zaangażowanie twórców, ale i to, że bawili się tym serialem. W jednej z małych ról wystąpił sam Szczepan Twardoch, a uważni widzowie zobaczą easter egg z samym Matuszyńskim. I tylko trochę mi głupio, że nie mamy nic złośliwego do powiedzenia o tym serialu. No bo, gdzie tu się przyczepić? Może tylko do polityki CANAL+, że trzeba będzie czekać tydzień na kolejne odcinki. 

<<Reklama>> Książka "Król" dostępna jest w formie e-booka w Publio.pl >>