andrzej wasilewicz
-
W PRL-u był gwiazdą, w USA nalewał drinki. "Byłem legendą jako barman"
Okrzyknięty "polskim Marlonem Brando", był jedną z największych nadziei rodzimego kina. Grał u Chęcińskiego, zachwycał publiczność i krytyków. Gdy jego kariera nabierała rozpędu, nagle wyemigrował. Co sprawiło, że zniknął na lata?
-
Zenek z "Nie ma mocnych" w latach 80. wyemigrował do USA. Pracował jako barman. "Byłem legendą"
Andrzej Wasilewicz dał się zapamiętać nie tylko dzięki roli Zenka Adamca w "Nie ma mocnych" i "Kochaj albo rzuć" Sylwestra Chęcińskiego, lecz także jako autor 200 ballad. W latach 80. przerwał obiecującą karierę i wyjechał do Stanów Zjednoczonych. Jak potoczyło się jego życie?
-
U boku Dymnej pokochała go cała Polska. Jego kariera nabrała rozpędu, a on zniknął
Ceniono go za talent i urok osobisty. Nie można było oderwać od niego wzroku. Andrzej Wasilewicz królował na dużym ekranie w latach 70. Wziął udział w ponad 20 produkcjach filmowych. Realizował swe marzenia, więc dlaczego pewnego dnia postanowił porzucić karierę w naszym kraju? Oto historia polskiego Marlona Brando.