Premium
-
Ma prawie 100 lat i robi nowy film. Najlepiej z kariery wspomina śpiewanie po polsku z żoną
Równo po 40 latach od premiery "Kosmicznych jaj" do kin ma wejść druga część. W 2027 roku jej twórca Mel Brooks będzie miał już 101 lat na karku. Co ciekawe, odznaczony wszystkimi najważniejszymi nagrodami branżowymi twórca takich filmów jak "Robin Hood: Faceci w rajtuzach" i "Młody Frankenstein" najlepiej ze swojej kariery wspomina, jak z żoną Anne Bancroft śpiewali po polsku piosenkę w filmie "Być albo nie być".
-
Przez ten sezon będziecie cierpieć. I nie będziecie chcieli przestać oglądać
Dla przyjemnego kontrastu z poprzednikiem trzecia seria "Rodu smoka" rusza od razu z kopyta. Nagle dzieje się dużo, intensywnie i spektakularnie, a poza akcją jest miejsce na jakieś poczucie humoru. Pojawiają się tu fajne smaczki, ujęcia idealne na tapety. Czuć w tym wigor. Ktoś się zaczął chyba dobrze bawić przy pisaniu scenariuszy, bo w końcu da się to śledzić ze szczerym zaangażowaniem.
-
Przeanalizowali 90 tys. piosenek. Ten utwór najczęściej pomagał na stres
Po przeanalizowaniu prawie 90 tys. utworów śpiewanych przez blisko 32 tysiące różnych wykonawców amerykańskim badaczom udało się ustalić, która piosenka najlepiej pomaga w redukowaniu stresu albo po prostu jest w tym celu najczęściej wybierana. Wyniki ich poszukiwań są intrygujące i zaowocowały antystresową listą przebojów.
-
Pokazał miejsca, w które nikt nie chciałby trafić. Myślałam, że ten film się nie uda
Kane Parsons ma 21 lat i jest najmłodszym reżyserem, który kiedykolwiek współpracował ze słynącym ze złotych filmowych strzałów studiem A24. W jego debiutanckim dziele wystąpiły światowe gwiazdy, a produkcja już zarobiła prawie 26 razy tyle, ile kosztowała. Ale czy debiut Parsonsa zasłużył na tak duży sukces?
-
Na nowym filmie Spielberga nie da się nie przewracać oczami. Wielki zawód
Najnowszy film Stevena Spielberga to ogromne rozczarowanie. Śmiem przypuszczać, że gdyby "Dzień objawienia" reżyser nakręcił pod pseudonimem, zachwytów nad produkcją byłoby o wiele mniej. Tego scenariusza nie da się obronić.
-
Wierzący aktor gra geja u HBO. "Wiele osób w Kościele walczy na rzecz społeczności LGBT"
- Nie boję się tej oceny. Oczywiście, że ludzie będą hejtować z dwóch stron. Wiem, że to, co robię, jest zgodne z moimi przekonaniami - mówi w rozmowie z Gazeta.pl Igancy Liss zapytany o to, jak jako praktykujący katolik podchodzi do swojej roli w serialu "Proud" od HBO. Zagrał w nim geja imprezowicza, który walczy o adopcję siostrzenicy. Za swoją kreację dostał międzynarodową nagrodę.
-
Katolicy modlili się na ulicy za "bluźnierczy" festiwal. Impreza znika ze Stoczni
Mystic Festival po raz ostatni odbył się na terenach gdańskiej Stoczni. Chociaż katolicy protestują przeciwko imprezie co roku, wydarzenie nie przestaje się rozwijać. Stocznia nie jest już w stanie pomieścić przyjezdnych zarówno z Polski, jak i zagranicy.
-
"Nic nie widać na tym telewizorze". Operator tłumaczy największą bolączkę nowych filmów
- Operator i kolorysta za każdym razem myślą o tym, gdzie finalnie widz będzie oglądał film. Inaczej się koloruje do telewizji, a inaczej do kina. Ważne jest też to, czy dany tytuł będzie wyświetlany w ciągu dnia, czy w nocy. Kiedyś było łatwo to rozstrzygnąć, bo film był albo do kina, albo do telewizji. Teraz operator i kolorysta nie mają pojęcia, gdzie i jak ten film skończy - tłumaczy w rozmowie z Gazeta.pl operator Mateusz Pastewka.
-
"To nie przypadek, że wnuk kucharza został dyktatorem". Dziadek Putina pracował w kuchni
- Dyktatorzy też potrafią być bardzo mili. Uważam, że znaczące jest to, kto i dlaczego zostaje kucharzem. Władimir Putin jest wnukiem kucharza. (...) Popatrz na to, jakie trzeba mieć cechy do tego, by być dobrym szefem kuchni - mówi w rozmowie z Gazeta.pl Witold Szabłowski, autor książki "Jak nakarmić dyktatora", czyli pierwszego polskiego reportażu sprzedanego do Hollywood. Dokument na jego podstawie będzie miał światową premierę 10 czerwca na założonym przez Roberta De Niro festiwalu Tribeca.
-
Polak dotarł do kucharzy dyktatorów. W Hollywood zrobił z tego film
- W naszym filmie nie pada ani razu nazwisko Donalda Trumpa, on się też ani razu jako postać nie pojawia. Ale w dużej mierze to jest też film o nim. (...) Wydaje mi się, że dlatego właśnie Robert De Niro tak polubił nasz dokument i chciał, żeby go pokazać na tym festiwalu - mówi w rozmowie z Gazeta.pl Witold Szabłowski, autor "Jak nakarmić dyktatora" - pierwszego polskiego reportażu sprzedanego do Hollywood. Dokument na podstawie jego książki będzie miał światową premierę 10 czerwca na założonym przez Roberta De Niro festiwalu Tribeca.
-
Na każdy odcinek czekam z zegarkiem w ręku. Tak dobre seriale to rzadkość
Chociaż byłam przekonana, że wyłączę ten serial po paru minutach, dokładnie tyle wystarczyło, żebym zaczęła wzdychać do ekranu z zachwytu. Główna bohaterka produkcji to idealna postać na nasze czasy.
-
Pierwsza taka sytuacja w XXI wieku. "Miniony weekend w kinach przejdzie do historii"
Jesteśmy świadkami kinowej rewolucji. Po raz pierwszy w XXI wieku dwa niezależne filmy podbijają kasy biletowe i zajmują dwa pierwsze miejsca w box office. W obu przypadkach blisko 80 proc. widzów w kinach to osoby poniżej 35 roku życia. Statystyki wyraźnie pokazują, że nowe pokolenie wybrało, jakie produkcje chce oglądać.
-
To on pomaga Metallice z polskimi piosenkami. "Teraz miałem najtrudniejsze zadanie"
To on maczał palce w tym, że Metallica na koncercie w Chorzowie zagrała dla polskich słuchaczy "Chcemy być sobą" i podpowiedział muzykom kultowego zespołu, by na Stadionie Narodowym zaprezentowali w 2019 roku "Sen o Warszawie". Z jego udziałem na warszawskim koncercie w 2024 roku rozbrzmiała aranżacja przeboju "Kocham cię, kochanie moje". Jest Polakiem, mieszka w USA od lat. Jak to się stało, że to właśnie on wybiera piosenki, które w pocie czoła amerykańscy muzycy grają na polskich stadionach? Tomasz Włodarczyk zgodził się uchylić rąbka tajemnicy.
-
Ten autoportret przyniósł Polce międzynarodową sławę. Pisali: Zakasowała nawet Matejkę!
Kto był pierwszą polską artystką, która osiągnęła międzynarodową sławę? Znana dziś być może nie wszystkim Polakom Anna Bilińska. Jej twórczość była prezentowana na najważniejszych europejskich wystawach i doceniania przez krytyków sztuki z wielu krajów, teraz można oglądać jej "Portret własny" w Muzeum Narodowym w Warszawie w ramach wystawy "Kolekcjoner", otwartej do 13 września. Niedawno na rynku ukazała się też opowieść biograficzna Małgorzaty Ziewieckiej "Sama. Opowieść o Annie Bilińskiej". Publikujemy jej fragment.
-
Katolicy ostrzegają rodziców przed filmem. "Niszczy czystość serc naszych dzieci"
"Bądźcie czujni w związku ze zbliżającymi się szkolnymi i przedszkolnymi wyjściami z okazji Dnia Dziecka. Do wielu placówek trafiają propozycje zorganizowanych seansów różnych niekoniecznie dobrych filmów" - grzmi fanpage "Trudno być katolikiem, ale warto". Autorów wpisu zaniepokoiła najnowsza animacja.
-
Nie było łatwo pokazać, jak naprawdę wyglądali Jagiellonowie. "Nie możemy otwierać grobów'
Królowa Bona wcale nie była brzydka, Jadwiga była jednak blondynką, a Władysław Jagiełło swoim synom przekazał takie cechy jak wysokie czoło oraz ciemne oczy i włosy. Dopiero teraz po raz pierwszy możemy się przekonać, jak wyglądali władcy z dynastii Jagiellonów, bo dzięki "National Geographic Polska" powstała pierwsza naukowa rekonstrukcja ich wizerunków.
-
"Mam pamięć złotej rybki". Gwiazdor hitu BBC zaskakuje wyznaniem o... języku polskim
- Polski jest wymagający, ale bardzo go lubię - podkreśla w rozmowie z Gazeta.pl Kris Marshall, gwiazdor jednego z najpopularniejszych seriali kryminalnych ostatnich lat, czyli "Śmierci z dala od palm". Rozmawiamy przy okazji premiery jego czwartego sezonu, w którym pojawia się polski wątek. Aktor znany m.in. z "To właśnie miłość" zdradził nam, że ma nawet w naszym języku kwestię. - Mam przyjaciela z Polski, więc postarałem się, żeby to zabrzmiało odpowiednio - zaznaczył.
-
Udało mu się to, co nie przeszło w "Milionerach". Zhakował teleturniej i zgarnął rekordową gażę
Ależ ten facet miał farta! Publiczność w telewizyjnym studiu szalała, a on wygrywał i wygrywał, tysiące dolarów. Jakimś cudem nie wpadł też w prawie żadną pułapkę teleturnieju "Press Your Luck". Ekipa szybko się zorientowała, że to nie jest przypadek. Ale nie mogli przerwać gry. "Największy szczęściarz świata" wyszedł ze studia z rekordową wygraną. W przeciwieństwie do ekipy "Milionerów" producenci nie mogli mu nic udowodnić.
-
Banan za 6 mln dolarów albo na wpół zniszczony obraz za 16 mln funtów. "Mamy wolny rynek"
Banan przyklejony do ściany, sprzedany za ponad 6 mln dolarów, to niejedyna kontrowersyjna praca na rynku sztuki. - Na jednej z aukcji wystawiono niewidzialne dzieło sztuki włoskiego artysty, które sprzedano za 15 tys. euro - opowiada Joanna Sikorska, która doradza i edukuje w obszarze rynku dzieł sztuki współczesnej.
-
Świat nie nadąża za Polską. "Potrzebuje jeszcze trochę czasu"
- Świat wciąż potrzebuje trochę czasu, by wpływy z kina osiągnęły poziomy ostatnich lat sprzed pandemii (2017-2019). Tymczasem biznes w Polsce już wrócił w te rejestry. Jesteśmy bardzo zdrowym rynkiem - mówi w rozmowie z Gazeta.pl Dariusz Mączka, dyrektor dystrybucji kinowej The Walt Disney Company w Europie Środkowej i Wschodniej.
-
Napisała list do umierającego dziadka. Tak powstał globalny fenomen
- Mój dziadek nie był gwałcicielem i mafijnym złoczyńcą, którym ostatecznie stał się książkowy Esteban. Dlaczego tak się stało? On mnie po prostu zdradził. Pod koniec powieści już go nienawidziłam - mówi w wywiadzie z Gazeta.pl o jednej z głównych postaci z "Domu duchów" autorka powieści Isabelle Allende. Widzowie już mogą zobaczyć pierwsze odcinki serialu na podstawie tej bestsellerowej książki.
-
"Moja szefowa jest straszniejsza niż twoja". Nie spodziewałam się, jak bardzo to film dla mnie
Nie byłam pewna, czego się spodziewać po filmie "Diabeł ubiera się u Prady 2". Minęło 20 lat od pierwszej części. W tym czasie bardzo dużo się zmieniło: i w świecie mody, i w kinie. Czy jest sens wracać do produkcji, która nie jest wolna od błędów swojej epoki?
-
Nosiła nietypowe okulary, kolczyki nie do pary, miała tysiąc kochanków. Do historii przeszła jako słynna marszandka
Mówiła o nich "moje dzieci". I nie miała na myśli córki i syna, tylko dzieła sztuki ze swojej kolekcji. Na miano "ukochanych dzieci" zasłużyło też 14 psów uwielbianej przez nią rasy lhasa apso. Z rodzonymi dziećmi - Sindbadem i Peegen - miała dużo bardziej skomplikowane relacje. Peggy Guggenheim żyła sztuką.