Konkurs Piosenki Eurowizji coraz bliżej, co oznacza, że poznajemy stopniowo reprezentantów kolejnych krajów. W 2024 roku to Telewizja Polska decyzją komisji składającej się z pięciorga jurorów zdecydowała, kim będzie polski reprezentant. Eurowizja 2024 odbędzie się w Szwecji, półfinały zaplanowano na 7 i 9 maja, finał - na 11 maja 2024 roku. Do Malmo, jak zdecydowali jurorzy, w tym roku pojedzie Luna. Na Eurowizję wybierze się z piosenką "The Tower". Kim jest piosenkarka, która pokonała faworytkę mediów, Justynę Steczkowską?
- "The Tower" to manifest wolności i siły. Wyjście z mroku i ciemności. Porzucenie więzów, blokad, ograniczeń, negatywnych schematów i relacji. Zburzenie wieży i wyjście na świat. To uświadomienie sobie własnej siły, pełni i tego, że ograniczenia są naszym tworem. Wieża to miejsce, czy ten stan, który budujemy my sami - opowiadała o singlu, który zwyciężył w preselekcjach do 68. Konkursu Piosenki Eurowizji.
Aleksandra Katarzyna Wielgomas urodziła się w 1999 roku i już od najmłodszych lat związana jest z muzyką i światem artystycznym. Występowała w Ognisku Teatralnym "U Machulskich", w Teatrze Wielkim - Operze Narodowej w Warszawie. - Całe dzieciństwo spędziłam w teatrze. Byłam otoczona tym światem. To było niesamowite doświadczenie artystyczne, dzięki niemu patrzę na muzykę zdecydowanie szerzej - mówiła w 2022 roku w rozmowie z Empikiem.
Śpiewała w chórze, a pierwszy kontrakt z wytwórnią podpisała w 2018 roku. Jako Luna zadebiutowała jednak dwa lata później. W 2022 roku ukazała się jej debiutancka płyta, "Nocne zmory". Rok wcześniej fani mogli usłyszeć minialbum "Caught in the Night". W tym samym roku została polską ambasadorką akcji Equal Spotify. Dzięki temu została pierwszą Polką, której zdjęcie pojawiło się na Times Square. Na co dzień jest studentką artes liberales na Uniwersytecie Warszawskim. Nie tylko twórczość artystki, lecz także cały jej wizerunek, inspirowany jest kosmosem, tajemnicą.
W twórczości inspiruje się takimi artystami, jak Bjork czy Nick Cave, ale nie tylko. - Od zawsze czułam bliskość z kosmosem. Czułam, że coś nas łączy. Jak byłam małą dziewczynką, lubiłam wpatrywać się w gwiazdy i wyobrażać sobie kosmos jako przestrzeń, trochę przerażającą, majestatyczną, nieskończoną - przyznała w rozmowie z Empikiem. Taką samą fascynacją darzy księżyc i to stąd wziął się jej pseudonim. - Niemal od dziecka czuję wyjątkową łączność z księżycem. Zawsze miałam wrażenie, że mamy ze sobą wiele wspólnego - mówiła w rozmowie z "Gazetą Krakowską". Przyznała też, że zdarza jej się lunatykować i praktykować "białą magię", czyli "szerzenie radości, światła i uśmiechu", emanowanie pozytywną energią. Zdradziła też, że, wbrew pozorom, jej pseudonim nie był inspirowany bohaterką powieści o Harrym Potterze, których wcale nie znała.
Początkowo był to tylko pseudonim artystyczny, ale niedawno przyznała, że chce oficjalnie zmienić imię. - Za chwilę będę już miała tylko na imię Luna, ponieważ zmieniam. Tak bardzo poczułam tę energię, że naprawdę jestem tą Luną, że ja się tak w pełni nią czuję. To nie jest moja maska artystyczna - zdradziła w rozmowie z Radiem Eska.