Plotki krążyły latami. Gwiazda rocka miała jedną słabość. "Co bierze ten mały?"

Angus Young od dekad zachwyca fanów energią, której nie da się podrobić. Wielu podejrzewało, że za jego sceniczną siłą stoją używki. Prawda okazała się znacznie prostsza i bardziej zaskakująca. Legendarny gitarzysta AC/DC postawił na konsekwencję i jeden niepozorny nawyk.
Angus Young
Fot. Matt Becker/CC BY-SA 3.0/Wikimedia Commons

Rock lat 70. i 80. kojarzył się z nadmiarem i życiem na granicy. W takim świecie trudno było o wizerunek artysty, który świadomie rezygnuje z alkoholu i narkotyków. Angus Young od początku obrał inną drogę. Jego wybór wpłynął nie tylko na karierę, ale i na historię całego zespołu AC/DC.

Zobacz wideo Lanberry o śpiewających influencerach. "Nie potrafią śpiewać. Skończmy z tym szaleństwem"

Sceniczna furia bez wspomagaczy. Angus Young wybrał trzeźwość w świecie nadmiaru

Występy gitarzysty AC/DC od lat budzą podziw. Skoki, nieustanny ruch i kilkugodzinne koncerty sprawiały, że wielu widzów zastanawiało się, skąd bierze siłę. W czasach, gdy część sceny rockowej otwarcie sięgała po alkohol i narkotyki, Young zachował dystans wobec takich praktyk. Obserwował ich skutki z bliska i nie chciał powielać tych błędów.

Angus Young konsekwentnie unikał alkoholu i narkotyków, stawiając na jasny umysł i dyscyplinę. Tłumaczył, że koncentracja i kontrola nad sobą są dla niego kluczowe na scenie. Dzięki temu przez lata utrzymywał formę, która pozwalała mu grać z tą samą intensywnością niezależnie od wieku.

Jedyna słabość gitarzysty z AC/DC. Zamiast używek wybrał coś zaskakująco zwyczajnego

Fani i nawet służby porządkowe próbowali dociec, co napędza drobnego gitarzystę. Krążyły plotki o tajemniczych środkach, które miały tłumaczyć jego energię. Odpowiedź była jednak znacznie bardziej przyziemna i wywoływała zdziwienie w branży muzycznej.

Muzyk przyznawał, że podczas tras jego największą słabością były batony czekoladowe, które traktował jako szybkie źródło energii. Zamiłowanie do słodyczy stało się żartobliwym elementem jego wizerunku. Dla wielu osób było to trudne do uwierzenia, bo intensywność koncertów AC/DC wydawała się przekraczać możliwości zwykłej diety.

- Czasami podchodzili do mnie policjanci z wydziału antynarkotykowego i pytali: 'Co bierze ten mały?'. Odpowiadałem im wtedy: 'Wiesz, jem batony czekoladowe' - opowiadał w rozmowie z Far Out Magazine Angus Young.

Trudne doświadczenia w zespole. Tragiczne historie wzmocniły jego decyzję

Życie w otoczeniu sceny rockowej nie było wolne od dramatów. Angus Young obserwował zmagania swojego brata Malcolma z uzależnieniem od alkoholu. Widział też konsekwencje, jakie nadużywanie substancji przyniosło innym muzykom.

Śmierć Bona Scotta po nadużyciu alkoholu stała się jednym z najbardziej bolesnych momentów w historii AC/DC i ważnym sygnałem ostrzegawczym dla Younga. Wydarzenia utwierdziły go w przekonaniu, że trzeźwość jest formą ochrony. W świecie, w którym wielu artystów nie radziło sobie z presją, on postawił na stabilność.

Legenda budowana na własnych zasadach. Konsekwencja okazała się silniejsza niż moda

AC/DC często łączono z prowokacyjną estetyką i mocnym brzmieniem. Zespół nie unikał tematów związanych z buntowniczym stylem życia, ale w rzeczywistości funkcjonował inaczej niż sugerowały stereotypy. Angus Young przez lata podkreślał, że energia na scenie wynika z rutyny i pracy.

 

To konsekwencja, a nie używki, pozwoliła mu utrzymać intensywność koncertów i zbudować jedną z najtrwalszych legend w historii rocka. Jego postawa pokazuje, że w świecie muzyki można osiągnąć sukces bez podążania za destrukcyjnymi trendami. 

Więcej o: