Ryszard Kozik (sczytalim): Jeśli ktoś jeszcze dziś biega po galeriach w panice, to ja mam prezent idealny: "NOS4A2" Joe Hilla (Albatros). To książka, którą dajesz komuś, kogo lubisz… ale nie boisz się trochę postraszyć. Jest tu dziecięca wyobraźnia, mroczna Gwiazdkowa Kraina i antagonista, którego nie da się zapomnieć. Hill bawi się klasyczną grozą, ale robi to po swojemu, bez kalkowania ojca (Stephens Kinga), za to z rozmachem i okrucieństwem, które wciąga jak czarna dziura. A na Netfliksie możecie obejrzeć filmową adaptację.
Anna Kowal (sczytalim): Skoro już jesteśmy przy świętach, to dorzucę coś bardzo polskiego i bardzo niepokojącego: "Śmierć przykryje" Michała Śmielaka (Skarpa Warszawska). Wyobraź sobie faceta, który idzie po choinkę 23 grudnia i wraca po...25 latach, bez pamięci i bez odpowiedzi. To kryminał, który igra z medycyną, psychologią i rodzinną traumą, a śnieg przykrywa tu znacznie więcej niż tylko ślady. Idealny prezent dla kogoś, kto lubi zagadki z grubą warstwą emocji.
Ryszard: Czas na Japonię: "Krzyk" Tokuro Nukui (Muza) to kryminał zanurzony w napięciu, presji medialnej i strachu o dzieci. Dwie perspektywy, śledztwo i rozpacz ojca wciągniętego w sektę internetową tworzą opowieść, która pokazuje, jak bardzo zło potrafi wykorzystywać ludzką słabość.
Anna: Jeśli mówimy o prezentach sprawdzonych, to nie mogę pominąć "Błękitnej krwi" Harlana Cobena (Albatros). Myron Bolitar na polu golfowym brzmi jak żart, ale szybko okazuje się, że stawka jest wysoka, a przeszłość bardzo nie chce pozostać w cieniu. To ten typ lektury, którą ktoś otwiera "na chwilę" i orientuje się, że jest druga w nocy, a on właśnie musi wiedzieć więcej.
Ryszard: Dla tych, którzy wolą mrok bliższy ciała i konsekwencjom, polecam "Zieleń" (W.A.B.), szósty tom serii "Kolory zła" Małgorzaty Oliwii Sobczak. Sopot, studencka impreza i makabryczne odkrycie w śmietniku – brzmi jak początek, który nie bierze jeńców. Sobczak pokazuje, że napięcie można budować metodycznie, a cena, jaką płaci śledczy, bywa bardziej bolesna niż same zbrodnie.
Anna: Ja zabieram was na Śląsk. "Frela" Magdaleny Majcher (W.A.B.) to powrót do Katowic roku 2000, do kamienicy, w której każdy ma coś do ukrycia. To kryminał gęsty od niedopowiedzeń, z wyraźnym tłem społecznym i bohaterem, który sam ledwo trzyma się w całości. Świetny prezent dla kogoś, kto ceni klimat miejsca równie mocno jak samą zagadkę.
Ryszard: Dla miłośników klasyki mam coś, co nigdy się nie starzeje: "Tajemnica siedmiu zegarów" Agathy Christie (Wydawnictwo Dolnośląskie). Arystokracja, żart, który wymyka się spod kontroli, martwy przyjaciel i zegary, które nie chcą się zgadzać. To kryminał, który czyta się z uśmiechem i rosnącą podejrzliwością wobec wszystkich dookoła. A jeśli ktoś woli Christie w krótszych formach, to „Martwy sezon" będzie strzałem w dziesiątkę. Zbiór opowiadań, który działa jak seria literackich dreszczy – różnorodnych, zaskakujących i idealnych do czytania po kawałku, choć na jednym zwykle się nie kończy.
Anna: Zmieniamy ton na bardziej reportażowy: "Zmarli mają głos" Philippe’a Boxho (Sonia Draga) to prezent dla tych, których fascynuje medycyna sądowa. Autor, z trzydziestoletnim doświadczeniem, opowiada o śmierci bez taniej sensacji, za to z wiedzą, empatią i momentami zaskakującym humorem. To książka, która uczy i zostaje w głowie.
Ryszard: Dla fanów thrillerów psychologicznych mam "Siostrę idealną" Rose Carlyle (Znak Crime). Bliźniaczki, zazdrość, rejs, który kończy się tragedią i pytanie, kim właściwie jest osoba, która przeżyła. To opowieść o tożsamości i kłamstwach, które potrafią przejąć kontrolę nad całym życiem.
Anna: Dla tych, którzy lubią klaustrofobię i czyste napięcie, polecam "W głębinie" Willa Deana (Rebis). Sześciu nurków, zamknięta komora i czas, który działa przeciwko nim. To książka, w której każdy rozdział zagęszcza atmosferę, a zaufanie staje się towarem deficytowym.
Ryszard: "Zimny chirurg" Maxa Czornyja (Filia) to propozycja dla fanów true crime. Historia Edmunda Kolanowskiego jest przerażająca właśnie dlatego, że wydarzyła się naprawdę. Czornyj zagląda w głowę seryjnego mordercy i nie daje prostych odpowiedzi, zostawiając czytelnika z niewygodnymi pytaniami.
Anna: Jeśli ktoś tęskni za dreszczem znanym z "Szeptacza", to "Człowiek z dymu" Alexa Northa (Muza) będzie idealnym wyborem. Powrót do traumy z dzieciństwa, profiler i pytanie, czy potwory naprawdę znikają. To thriller, który gra na poczuciu winy i strachu, bardzo skutecznie.
Ryszard: Na koniec coś dla tych, którzy lubią, gdy los kilku bohaterów splata się w niepokojący sposób: "Rok zmian" Mieczysława Gorzki (Czarna Owca). Trzy historie, jeden rok i decyzje, które uruchamiają lawinę zdarzeń. To thriller, który nie tylko trzyma w napięciu, ale też zmusza do myślenia o granicach odpowiedzialności.
Anna: I jeszcze "Dziewczyna z kalendarza" Sebastiana Fitzka (Albatros). Choroba dziecka, tajemnica adopcji i legenda, która okazuje się boleśnie prawdziwa. Fitzek prowadzi czytelnika przez labirynt strachu, nie pozwalając złapać oddechu aż do samego końca. Jeśli ktoś ma dostać prezent, który przeczyta jednym tchem – to właśnie ten.