wystawa immersyjna
-
Zwiedziłam wrak Titanica. I nawet nie musiałam wyjeżdżać z Polski
Zwiedziłam wrak Titanica, zobaczyłam jego zrekonstruowane pokłady i przemknęłam przez przepastne kotłownie. Muszę powiedzieć, że to po prostu robi wrażenie. A wystarczyło tylko pójść do Fabryki Norblina w Warszawie i założyć niepozorne gogle VR. Jeszcze ciekawiej było, kiedy przyszła pora na "Gladiatora".
-
Leonardo czy Michał Anioł? Polacy mogą rozstrzygnąć wielki spór
Na wystawę "Leonardo versus Michał Anioł. Pojedynek geniuszy Renesansu" poszłam dla sztuki i immersyjnych doznań, wzdychając trochę do Michała Anioła. Bo jego podobizna wygląda, jakby sam siebie rzeźbił. Żarty żartami, ale naprawdę na koniec zwiedzania można zagłosować na niego albo Leonardo da Vinci, by rozstrzygnąć pojedynek, którego za życia nigdy nie skończyli.
-
Nie wiedziałam, że Chopin wiódł tak rozrywkowe życie. To doświadczenie go dla mnie odczarowało
Nawet nie wiedziałam, ile nie wiem o życiu i twórczości Fryderyka Chopina. A potem poszłam na immersyjną wystawę "Romantyczny Chopin". Powiem tyle: ludzie, którzy przyjadą do Warszawy na Konkurs Chopinowski, będą po niej zbierać szczęki z podłogi.
-
Czuję się, jakbym skorzystała z wehikułu czasu. Zwiedziłam Warszawę, która już nie istnieje
Zawsze żałowałam, że nie mogę zobaczyć na własne oczy, jak piękna była Warszawa przed II wojną światową - tyle się o niej naczytałam i nasłuchałam. Zabrzmi to dziecinnie, ale: mam wrażenie, że doświadczyłam czegoś, co przeniosło mnie na ulice miasta tamtej epoki prawie tak, jakbym faktycznie tam była. Ba, po tym jak zwiedziłam immersyjną wystawę "Retro Warszawa" w warszawskim Art Box Experience, czułam się zmęczona niczym po srogim turystycznym rajdzie pełnym atrakcji.