Renata Dancewicz ostro o kościele. "Na samym końcu są kobiety"

Renata Dancewicz udzieliła wywiadu, w którym krytycznie wypowiedziała się o roli i strukturze Kościoła katolickiego. Nie ukrywa, że nie jest jej pod rękę z instytucją, która kobiety traktuje od setek lat jak zło konieczne.
Renata Danceiwcz
Fot. Grzegorz Skowronek / Agencja Wyborcza.pl

Renata Dancewicz wielokrotnie zabierała głos w ważnych społecznie kwestiach. Aktorka nie ma oporów przed mówieniem głośno o rzeczach, o których wielu z różnych powodów mówić się boi. W rozmowie z serwisem Plejada.pl została zapytana o swój stosunek do kościoła. Aktorka wielokrotnie poruszała już ten temat, ale obecnie wybrzmiał nieco mocniej.

Zobacz wideo Pierwsze decyzje Tuska w sprawie rozdziału Kościoła od państwa. "Musi to być decyzja wiernych"

Renata Danewicz ostro o kościele

We wcześniejszych licznych wywiadach Renata Dancewicz wspominała, że przestała chodzić do kościoła kiedy była dzieckiem. Szybko też zauważyła, że feminizm, kościół i polityka rozmijają się zupełnie. W rozmowie z Plejadą wróciła do tego tematu.

Już jako mała dziewczynka zrozumiałam, że nie wierzę w Boga, nie chcę być częścią Kościoła katolickiego. Zobaczyłam, jak niesprawiedliwie Kościół traktuje kobiety. One mają być służącymi i tyle. Na samym szczycie hierarchii są księża, którzy mają kontakt z Bogiem, później mężczyźni, a na samym końcu kobiety - powiedziała.

Renata Dancewicz od lat określa się jako feministka i ateistka. Wspiera osoby ze społeczności LGBT+, chętnie i często mówi o prawach kobiet. To niekiedy potrafi nadal w Polsce zaszkodzić. Aktorka mówiła, jak w pewnym momencie jej poglądy zaważyły, czy dostanie pracę:

Wyraźne opinie zaszkodziły mi na rynku reklamowym. Kiedyś otrzymałam wstępną ofertę udziału w reklamie, lecz kiedy pani dyrektor przedsiębiorstwa produkującego tę rzecz wklepała moje nazwisko do internetu i wyskoczyły jej feminizm, aborcja, ateizm, złapała się za głowę. Takich ludzi jak ja reklamodawcy mogą lubić prywatnie, ale pracy im nie dadzą - mówiła w rozmowie z "Gazetą Wyborczą".
Więcej o: