"X Factor" to bez wątpienia jeden z najpopularniejszych programów typu talent show na świecie zapoczątkowany w 2004 roku w Wielkiej Brytanii z inicjatywy Simona Cowella. To właśnie w nim 8 lat temu wzięła udział Kirsty Murphy, która wywołała olbrzymie emocje i kontrowersje wśród widzów. Wszystko przez to, jak zachowała się wobec innych uczestników podczas castingów. Co wydarzyło się za kulisami?
Gdy 21-latka postanowiła spróbować swoich sił w programie, pracowała jako nauczycielka tańca. Przed kamerami przyznała jednak, że to muzyka jest jej największą pasją i marzy o tym, by utrzymywać się wyłącznie ze śpiewania. Jak to w tego typu formatach bywa, zainteresowanie jest ogromne, przez co oczekiwanie na swoją kolej trwa nierzadko nawet kilkadziesiąt godzin. Taka sytuacja przytrafiła się właśnie Murphy, która, choć początkowo próbowała uzbroić się w cierpliwość, w końcu postanowiła nieco obejść regulamin, by zaprezentować się przed jurorami.
Podczas przechadzki korytarzami studia, w którym odbywały się przesłuchania, zauważyła, że sala nie jest szczególnie zabezpieczona, a ochrona zajmuje się innymi, bardziej pilnymi sprawami. Nie myśląc wiele, postanowiła wykorzystać tę okazję, by wejść do środka. – Byłam trochę jak ninja – opowiadała później i dodała, że początkowo mama, która towarzyszyła jej tego dnia, próbowała ją powstrzymać. To się jednak nie udało, bo gdy jedna z osób z ekipy zorientowała się, co zaszło, Kirsty była już o krok od wejścia na scenę. Co wydarzyło się dalej?
Gdy Murphy wchodziła na salę przesłuchań, trwał casting dziewczęcej grupy muzycznej Remention. Mimo to uczestniczka przeszkodziła w ich występie, co początkowo zdezorientowało wszystkich obecnych w studio. – Kiedy weszła po raz pierwszy, byłam trochę przerażona. Weszła, podeszła do biurka, a ja pomyślałam: "O mój Boże, musimy być czujni" – wspominała Sharon Osbourne.
21-latka nie miała jednak złych intencji. – Naprawdę chcę dla was zaśpiewać, a wszyscy tutaj mi mówią, że nie ma już dla mnie czasu – mówiła drżącym głosem, z trudem powstrzymując łzy. To najwyraźniej poruszyło Simona Cowella. – Dobrze, szybko zaśpiewaj – odparł, co jednocześnie ją zaskoczyło i ucieszyło. – To był impuls – tłumaczył później juror. Ostatecznie uczestniczka wykonała piosenkę "If I Ain't Got You" z repertuaru Alicii Keys, czym wzbudziła olbrzymi zachwyt i zagwarantowała sobie miejsce w kolejnym etapie show.
Emisja tego odcinka "X Factor" wywołała jednak olbrzymią burzę w sieci, a widzowie zarzucali producentom ustawkę i to w dodatku nieprzemyślaną, bo gdy Murphy stanęła przed jurorami, miała już podpięty mikrofon. W jej obronie stanęli jednak jurorzy, zaprzeczając, jakoby cokolwiek było ukartowane. – Potrzeba było wiele odwagi, by zrobić coś takiego – twierdziła Osbourne. Jej zdanie podzielał także Cowell, który przekonywał, że to właśnie odwagą Murphy najbardziej mu zaimponowała. – Przecież to było genialne! Miała dość czekania i z jakiegoś powodu chciała zaśpiewać dla nas tego dnia – mówił. – Była fantastyczna, bo znalazła drogę z tyłu sceny, stanęła przed nami i to jest dokładnie taka osoba, z którą lubię pracować. Ktoś, kto jest trochę niegrzeczny i łamie zasady – skwitował juror. Jeśli masz ochotę, to zagłosuj w naszej sondzie, która znajduje się poniżej.