Był "jak dzikie dziecko", stał się symbolem francuskiego kina. A potem został Rosjaninem

W jednym z filmów o dwóch dzielnych Galach Obelix przebierał się za rzymskiego legionistę. Potem na hasło "Obelusie, na Teutatesa, stań się znów Obeliksem" miał wrócić do własnej postaci. A w kogo zmienia się sam Depardieu?

METRO

Krótka notka biograficzna wygląda zwyczajnie: Gérard Xavier Marcel Depardieu, ur. 27 grudnia 1948 r. w Châteauroux – francuski aktor filmowy, teatralny i telewizyjny, także producent, reżyser. Restaurator, właściciel winnic, m.in. w Andegawenii oraz na Krymie. Honorowy rezydent Belgii. Obywatel Francji i Rosji.

Obywatel świata, Francji czy Rosji?

W grudniu 2012 roku Depardieu postanowił zostać Belgiem. Wniosek o nadanie obywatelstwa złożył po wprowadzeniu przez francuski rząd 75-procentowego podatku dla najbogatszych. Wówczas jeden z parlamentarzystów lewicy zaproponował odbieranie obywatelstwa wszystkim, którzy unikają wysokich podatków, płacąc je w innych krajach.

W liście otwartym do premiera Francji Depardieu napisał: „Oddaję swój paszport i kartę ubezpieczenia zdrowotnego, której nigdy nie używałem. Nie mamy już wspólnej ojczyzny. Jestem prawdziwym Europejczykiem, obywatelem świata”.

Ale prawdziwa bomba wybuchła kilka dni potem. Prezydent Rosji Władimir Putin zaproponował gwiazdorowi obywatelstwo rosyjskie, a ten z miejsca się na to zgodził. 5 stycznia 2013 roku w Soczi Depardieu odebrał z rąk Putina rosyjski paszport.

Francuzi byli w szoku. A Depardieu kupił mieszkanie w Sarańsku, 300-tysięcznym mieście położonym w europejskiej części Rosji i bez ogródek wyrażał ogromną sympatię do Rosji, jego zdaniem „wielkiej demokracji”. Sympatia była ogromna, ale jednak krótkotrwała.

Gerard DepardieuGerard Depardieu Fot. Wojciech Surdziel / AG

W 2015 roku aktor wyjechał z Sarańska do Belgii i stwierdził, że ten krótki pobyt w Rosji utwierdził go w tym, że jest Francuzem! Ale Francuzem, który wciąż woli płacić podatki w Belgii.

"Jak dzikie dziecko"

Balansującą na granicy dobrych obyczajów żyłkę do interesów Gèrard miał od dziecka. Krótki pobyt w więzieniu i kontrabandowa współpraca z amerykańskim wojskiem to tylko posmak jego burzliwej młodości.

Takie życie młody Depardieu prowadził do 16. roku życia. Co się stało potem? On sam mówił w swojej biografii tak: „Za każdym razem, gdy w okolicy ktoś coś zbroił, policja zaraz podejrzewała mnie, a ludzie wytykali palcami. Musiałem wyjechać, i to szybko! Z dnia na dzień zostawiłem wszystko - swoje życie, kolegów, rodzeństwo”. Cel wyjazdu był oczywisty – Paryż.

I tam rzeczywiście wszystko się zmieniło. Depardieu odkrył świat, który wydawał mu się bardzo odległy: teatr. Sam wspomina to tak: „Kiedy się pojawiłem [w Théâtre Édouard VII], miałem długie włosy, buty z futrem, ogromne spodnie .Wtedy prawie w ogóle się nie myłem, nie przypominałem ludzkiej istoty. Dla dyrektora teatru byłem jak dzikie dziecko, nieziemskie zjawisko”.

Ale w tym dzikim dziecku dyrektor Jean-Laurent Cochet zobaczył nieprawdopodobny talent. Zadbał o jego wykształcenie w zakresie literatury, zorganizował lekcje poprawnej wymowy.

W tak odmienionym Gérardzie zakochała się Élisabeth Guignot – aktorka z dyplomem psychologa, dziewczyna z bogatej paryskiej rodziny z tradycjami. Ich ślub odbył się w kwietniu 1970 r. Wkrótce na świat przyszły dzieci – Guillaume i Julie.

Deszcz nagród

A kariera aktorska Depardieu wystrzeliła w górę po jego występie w skandalizującym filmie „Les Valseuses” Bertranda Bliera. Zainteresowali się nim reżyserzy światowej klasy. Bernardo Bertolucci zatrudnił go do historycznego dramatu „Wiek XX” (1976). Na planie tego filmu Depardieu zaprzyjaźnił się z Robertem De Niro. Marco Ferreri zaangażował go do prowokującego „Żegnaj małpko” (1978) z Marcello Mastroiannim i Geraldine Fitzgerald. Depardieu bardzo polubił współpracę z włoskimi artystami. Choć dziś nie współpracuje z nimi jako aktor, to ma winnice m.in. w Toskanii i biegle mówi po włosku.

Gerard DepardieuGerard Depardieu Fot. Wojciech Surdziel / AG

Za rolę w dramacie „Ostatnie metro” (1980) z Catherine Deneuve, otrzymał Cezara dla najlepszego aktora. Drugiego, a także nagrodę w Cannes i nominację do Oscara, przyniosła mu tytułowa rola w filmie „Cyrano de Bergerac” (1990). W latach 80. i 90. grał w 5-6 filmach rocznie, stał się symbolem francuskiego kina.

A potem przyszedł czas na podbicie Ameryki, co jak wiadomo, oznacza także światową popularność. Depardieu pojawił się u boku pięknej Andie MacDowell w udanej komedii romantycznej Petera Weira „Zielona karta” (1990). Zagrał francuskiego imigranta, który poślubia Amerykankę dla zdobycia oficjalnego pozwolenia na pracę i pobyt w USA. Za tę rolę nagrodzono go Złotym Globem.

Sam Depardieu mówił jednak o Hollywood tak: „Nigdy nie zamierzałem się zaczepić za wszelką cenę w Stanach. Proponowano mi wiele projektów, których nie przyjąłem - thrillery, filmy gangsterskie. Nie potrzebują mnie do tego rodzaju filmów, mają ode mnie lepszych. Poza tym język jest przeszkodą”.

Zresztą sami Francuzi dbali o to, by miał co robić. Znakomitym pomysłem było obsadzenie Depardieu – złośliwi twierdzą, że „po warunkach” – w roli Obeliksa w czterech kolejnych adaptacjach słynnych komiksów. Asteriksowie wciąż się zmieniali, ale Obelix już na zawsze będzie miał dla widzów twarz Depardieu.

W ten weekend telewizja METRO zaprasza na dwa filmy z tym wybitnym aktorem. W sobotę 8 kwietnia o godz. 22:10 widzowie zobaczą mocny dramat kryminalny „36” z 2004 roku. W niedzielę proponuje wizytę u francuskiego arystokraty, którego majordomus przygotowuje niezwykłą ucztę z okazji wizyty króla Ludwika XIV - „Vatel” 9 kwietnia o godz. 20:00.

A teraz zobacz: Nowa część "Szybkich i wściekłych" i oscarowy "Klient". Oto najważniejsze premiery kwietnia

Nowa część "Szybkich i wściekłych" i oscarowy "Klient". Oto najważniejsze premiery kwietnia