W poniedziałek wieczorem widzowie mogli obserwować grę pana Mateusza Drosta, który na co dzień mieszka w Gdańsku i pracuje jako asystent naukowy. Uczestnik napotkał pierwsze trudności przy pytaniu za tysiąc złotych, jednak wówczas poprosił o pomoc publiczność, która na drodze głosowania wyłoniła prawidłową odpowiedź. Kolejne koło wykorzystał dopiero przy kwocie 20 tysięcy złotych.
Problematyczne pytanie brzmiało: W Nowym Testamencie czytamy: "Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie..."
System wyeliminował dwie błędne odpowiedzi, dzięki czemu uczestnik wskazał prawidłowy wariant. Do zaskakującej sytuacji doszło natomiast przy pytaniu za 40 tysięcy złotych, które brzmiało: Ze stolicy którego państwa gołym okiem można dostrzec Alpy Julijskie?
Pan Mateusz poprosił o pomoc swoją siostrę Milenę, lecz gdy ponownie przeczytał pytanie, doznał nagłego oświecenia. "Dobra, o nic nie pytałem" - padło z ust uczestnika. Po zakończeniu połączenia, Mateusz poprosił Huberta Urbańskiego o zaznaczenie odpowiedzi A. Słowenii. Ta okazała się prawidłowa, dzięki czemu uczestnik mógł kontynuować grę o tytułowy milion. Ostatecznie opuścił studio z kwotą 75 tysięcy złotych.