We wrześniu Danny Masterson usłyszał wyrok. Aktor znany z "Różowych lat 70." i serialu "The Ranch" został skazany na 30 lat więzienia za gwałty na dwóch kobietach. Gwiazdor do końca nie przyznawał się do winy.
"Wiedziałam, że powinien trafić za kratki ze względu na bezpieczeństwo wszystkich kobiet, z którymi się zetknął. Bardzo mi przykro i jestem bardzo zdenerwowana. Szkoda, że nie zgłosiłam go wcześniej na policję" - mówiła jedna z ofiar, która jednocześnie podkreślała, że mężczyzna nigdy nie wykazał żadnych oznak wyrzutów sumienia w związku ze swoimi czynami.
Do obydwu gwałtów doszło w domu Mastersona w okolicach Hollywood w 2003 roku. Wówczas aktor był na szczycie popularności dzięki roli Stevena Hyde'a w "Różowych latach 70.". Nad gwiazdorem wisiał także trzeci zarzut w sprawie kolejnego gwałtu, jednak w tej sprawie nie padł werdykt.
Jak podaje serwis New York Post, 29 stycznia Masterson został przeniesiony do więzienia o zaostrzonym rygorze. To właśnie w zakładzie stanowym Corcoran w Kalifornii aktor najpewniej odbędzie większość kary.
W tygodniu poprzedzającym przeniesienie sędzia odrzucił wniosek gwiazdora o zwolnienie za kaucją. Uargumentował decyzję ryzykiem ucieczki. Jak czytamy w aktach sprawy, Masterson będzie mógł ubiegać się o zwolnienie warunkowe w lipcu 2042 roku, wówczas będzie miał 66 lat.
Z najnowszych doniesień wynika, że aktor został objęty całodobową obserwacją na wypadek gdyby wykazywał oznaki "niepokoju psychicznego". Oznacza to, że gwiazdor jest kontrolowany przez monitoring i sprawdzany w celi przez strażników co 30 minut.
Corcoran to miejsce, w którym przebywali znani na całym świecie przestępcy. Charles Manson spędził tu niemal 10 lat, w więzieniu tymczasowo przebywał też Sirhan Sirhan skazany za zamordowanie Roberta F. Kennedy'ego oraz Rodney Alcala, seryjny morderca i gwałciciel.