W Polsce oraz innych krajach Europy trwają obecnie protesty rolników, którzy sprzeciwiają się "Zielonemu Ładowi", czyli inicjatywie Komisji Europejskiej. Zakłada ona między innymi zmniejszenie emisji gazów cieplarnianych otrzymywanych w wyniku produkcji rolnej oraz ograniczenie stosowania pestycydów i nawozów. Protestujących niepokoi również napływ produktów z Ukrainy. Na 23 lutego rolnicy zapowiedzieli blokadę stolicy.
Do protestu przyłączyli się też Tomasz Klimkowski i Grzegorz Bardowski z programu "Rolnik szuka żony". Uczestnik 2. edycji miłosnego show zamieścił na Instagramie nagranie, na którym mówi o obawach polskich rolników. Chodzi o import towarów z Ukrainy.
"Większość z was pewnie nie wie, dlaczego wychodzimy na ulicę. Ukraina rolniczo bez mrugnięcia okiem może połknąć całą Polskę i Europę. Bo skoro mówi się, że może wykarmić całą Afrykę, to co dla niej taka Europa? Połowa ziemi w Ukrainie to agroholdingi zarejestrowane w Luksemburgu, Cyprze, USA czy Arabii Saudyjskiej. Dalej wierzycie, że zyski z tych agroholdingów zostają na Ukrainie?" - mówił Bardowski.
Bardowski wspomniał również o unijnych regulacjach dotyczących stosowania nawozów i pestycydów. Dodał, że te w Ukrainie nie obowiązują.
"Jeżeli jakiś środek ochrony roślin w Unii Europejskiej jest potencjalnie szkodliwy, automatycznie zostaje wycofany. Natomiast u naszego wschodniego sąsiada można używać dziesiątki, jak nie setki wszystkich substancji wycofanych w Unii Europejskiej. "Zielony ład", ładnie to brzmi. Wydaje mi się, że to taka przykrywka do zniszczenia rolnictwa w całej Unii. Za dużo tam absurdów" - podsumował uczestnik "Rolnik szuka żony".