Stephen King, "Stranger Things" i twórca "Lost". Serialowy horror będzie hitem

W 2019 roku Stephen King wydał powieść zatytułowaną "Instytut". Wraz z premierą ogłoszono, że książka doczeka się serialowej adaptacji, za którą stanie David E. Kelley odpowiedzialny za serię "Mr. Mercedes" także opartą na dziełach Mistrza Grozy. Jednak od tego czasu minęło pięć lat, a twórcy porzucili projekt. Ostatecznie serial trafił do rąk telewizji MGM+ znanej między innymi z hitu "Stamtąd", który King wielokrotnie polecał fanom.
'Instytut' - kadr z serialu
Fot. MGM + / YouTube / kadr ze zwiastuna

"Instytut" zadebiutuje już 13 lipca (data polskiej premiery nie jest jeszcze znana) i będzie miał osiem odcinków. Reżyserem serialu jest Jack Bender, który pracował przy odcinkach "Rodziny Soprano", "Stamtąd", "Gry o Tron" i "Lost". W obsadzie zobaczymy między innymi Bena Barnesa i Mary-Louise Parker. Wszystko wskazuje na to, że nowa seria na podstawie książki Stephena Kinga będzie hitem.

Murowany hit? Powstał kolejny serial oparty na książkach Stephena Kinga

Reżyser kojarzony z serialowymi przebojami, uwielbiany Barnes w obsadzie i tytuł sygnowany nazwiskiem Kinga to dopiero początek przepisu na komercyjny sukces. Intryguje także fabuła "Instytutu", która zdaje się połączeniem "Stranger Things" i X-Menów.

Opowieść skupia się na tytułowym Instytucie, prowadzonym przez panią Sigsby. Do tajemniczego miejsca trafia między innymi młody geniusz Luke Ellis, który budzi się pewnego dnia w pomieszczeniu wyglądającym jak jego pokój, tyle że ten nie ma okien. Chłopak podejrzewa, że podobnie jak reszta młodych mieszkańców placówki, został porwany. Każdy mieszkaniec Instytutu posiada bowiem szczególne zdolności, których nie powstydziliby się komiksowi superbohaterowie. Gdy Luke odkrywa, jak pracownicy Instytutu badają moce podopiecznych, podejmuje próbę ucieczki. W tym samym czasie do miasta przybywa Tim Jamieson, który odkrywa, że w jego nowym domu dzieją się bardzo dziwne rzeczy.

"Instytut" idealny dla fanów "Stranger Things"? Reżyser wyjaśnia różnice

W wywiadzie dla Radio Times Ben Barnes (serialowy Jamieson) odniósł się do porównań "Instytutu" i "Stranger Things". Aktor przyznał, że napięcie jest podobne w obu serialach, jednak podkreślił także znaczące różnice w produkcjach. "Jest tu też niemal detektywistyczny wątek. Serial łączy ze sobą elementy, które mogą wydawać się znajome, jednak nadaje im nowy kształt. Uważam, że produkcja absolutnie nie jest wtórna, ale znajdą się tu rzeczy, które widzowie uznają za znajome" - opowiedział o serialu aktor.

Jednocześnie Barnes przyznał, że powiązania z hitem Netfliksa działają tylko na jego korzyść. Aktor zaznaczył, że sam jest fanem serii. "Naprawdę uwielbiam ten serial, pierwszy sezon szczególnie. I to on ma najwięcej podobieństw do książki Kinga, przynajmniej jeśli chodzi o pojawiające się tam dzieci o wyjątkowych zdolnościach" - podsumowuje Barnes.

Zobacz wideo "Instytut" [ZWIASTUN]

Reżyser "Instytutu" Jack Bender uważa, że porównania nowego serialu do dzieła braci Duffer są nieuniknione, zapewnia jednak, że fani "Stranger Things" będą jego serią zachwyceni. "Jeśli kochasz 'Stranger Things', to nie ma powodu, dla którego nasz serial miałby ci się nie spodobać. Różnica jest taka, że 'Stranger Things' jest bardzo spielbergowskie i czerpie z lat 80. Zawsze mówię, że jest jak rysowane kredkami i oczywiście nie mam tu na myśli niczego dyskredytującego. To było bardzo, bardzo dobrze zrobione. Jednak nasz serial będzie mroczniejszy. Zrobimy to trochę odważniej" - podkreśla reżyser "Instytutu".

Więcej o: