-
Horrory tak straszne, że aż śmieszne, a może tak śmieszne, że aż straszne?
Jesień to tradycyjnie już sezon na horrory - wiadomo, ponura aura i amerykańskie Halloween sprzyjają tematyce. W naszych kinach też ich nie brakuje, ale to niejedyne ciekawe produkcje drugiej połowy października.
-
"Chłopi". Zarzucili twórcom, że "wynagrodzenia dla malarzy były śmieszne". Mamy odpowiedź
"Chłopi" nie przestają budzić wśród widzów żywych emocji. Krytycznie do produkcji, która jest polskim kandydatem do Oscara, nastawiony jest m.in. artysta Karol Prochnacki. Uważa, że ogromna praca malarzy nie została odpowiednio finansowo wynagrodzona. Powołując się na osoby z produkcji, zarzuca, że stawki były "śmieszne, żeby nie powiedzieć nieakceptowalnie niskie". Poprosiliśmy producentów o komentarz.
-
Robią konserwatywną odpowiedź na "Śnieżkę" Disneya. "Książę miał ewidentne tendencje pedofilskie i nekrofilskie"
Na przekór Disneyowi, który wypuszcza budzącą mnóstwo kontrowersji aktorską wersję "Królewny Śnieżki", powstaje film przedstawiający konserwatywną adaptację klasycznej baśni. Ba, jest już zwiastun, który w jeden dzień nabił prawie pół miliona odtworzeń! Twórcy utrzymują, że scenariusz powstał dokładnie na bazie baśni braci Grimm. Przypomnijmy: Śnieżka miała tam siedem lat, a zła królowa ginie od tańczenia w rozżarzonych żelaznych butach. W roli głównej obsadzona została zdecydowanie nie siedmioletnia, acz znana z konserwatywnych poglądów jutuberka Brett Cooper.
-
"W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego". Tyle umie po polsku. A dał światu Skazę i Dżafara
Skaza siedzi wyprostowany jak struna na wysokiej skale, a przed nim defilują szwadrony hien. Wszystko o oświetlone zielonym światłem - ręka do góry, kto nie czuł ciarek na kręgosłupie, oglądając tę scenę. Mało kto wie, że postać Skazy - a także wielu innych - stworzył animator urodzony w Polsce. Były też dziesiątki innych postaci i scen z filmów animowanych, które zostały z nami na zawsze. Porozmawialiśmy z dwoma gośćmi z Disneya, którzy odpowiadają za nasze dzieciństwo. I wasze też.
-
Szyc i Szyc, Linda z Lindą, Sheen z Sheenem... Rodzice i dzieci razem na ekranie
W nowym odcinku "POPkultury" podpowiemy wam, na jakie październikowe premiery płytowe warto zwrócić uwagę. Przyglądamy się także rodzinnym powiązaniom na planach filmowych.
ZAWIERA MATERIAŁ PROMOCYJNY -
Wojciech Mann komentuje po wyborach: "Pojawiła się nadzieja". Ubolewa nad jedną rzeczą
Wojciech Mann skomentował częściowe wyniki wyborów parlamentarnych i zachowuje w tym ostrożny optymizm. Jego zdaniem "pojawiła się nadzieja na normalność" i to jest jego zdaniem "wspaniałe". Martwi go jednak to, jak dużo głosów dostał PiS.
-
Byliśmy na planie "Chłopów". Z książki zostało tylko "aktorskie mięsko" [TYLKO U NAS]
"Chłopi" Doroty Kobieli zostali zrealizowani w technice animacji malarskiej, która podbiła serca fanów na całym świecie przy poprzedniej produkcji studia BreakThru Films - filmie "Twój Vincent". Twórcy pozwolili nam podejrzeć, jak wygląda praca na planie z aktorami, a także pierwsze efekty pracy malarzy.
-
Paradoks "Chłopów". Poszłam dla animacji, zostałam do końca napisów dla muzyki
"Chłopi" to film zaskakujący i urzekający pod wieloma względami. Teoretycznie jego największym atutem miała być animacja malarska, ale jej naprawdę godnym partnerem jest muzyka. To ona sprawiła, że scena wesela Boryny i Jagny jest sekwencją wręcz hipnotyczną i porywa widza w sam środek akcji.
-
Lenny Kravitz nakręcił teledysk w stylu "365 dni". Co on robi z tym krzesłem?
Lenny Kravitz wypuścił nowy teledysk "TK421", który promuje jego nadchodzącą płytę "Blue Electric Light". Piosenka jest naprawdę fajna! Utrzymana w funkowo-rockowym klimacie łatwo wpada w ucho i sprawia, że samoistnie tupie się do niej nóżką. Ale klip to już osobna historia. Wygląda tak, jakby reżyser zainspirował się polskim filmem "365 dni". Kravitz pokazuje tutaj (prawie) wszystko - nawet górne ósemki.
-
Ile kosztuje najdroższy polski film? Ludzie do tej pory zastanawiają się, na co poszły te pieniądze
W tym odcinku polecimy wam kilka nowości do znalezienia na platformach streamingowych, a potem zajmiemy się liczeniem pieniędzy. W kontekście budżetów filmowych oczywiście.
-
"Przez niecałe dwa lata działalności byliśmy w permanentnym kryzysie". Teraz mają Nobla
Literacka Nagroda Nobla 2023 ma bardzo uroczy i budujący wątek polski, choć otrzymał ją Norweg, Jon Fosse. Dlaczego? Bo małe i niezależne wydawnictwo ArtRage, które tworzy grupa zaraźliwie entuzjastycznych pasjonatów, jako jedyne w Polsce książkę "Septologia" świeżo upieczonego noblisty już wypuściło. Co więcej, z drobnymi przygodami, prawa do powieści kupiło w piątym miesiącu działalności. A jeszcze w marcu 2022 roku Krzysztof Cieślik i Michał Michalski z ArtRage pisali do siebie - "Ten Fosse by nam pasował, szkoda, że nie mamy hajsu".
-
Też się nacięłam i włączyłam najpopularniejszy film na Netfliksie. Żeby go dokończyć, musiałam się uprzeć
Benicio del Toro, Alicia Silverstone i Justin Timberlake w jednym kryminale, który zaczyna się od makabrycznego morderstwa, a do tego całość zapowiada się dość niestandardowo jak na tę niszę gatunkową. Teoretycznie "Gad" ma wszystko, by być filmem wciągającym i satysfakcjonującym. Tymczasem zabierałam się za niego dwa razy, bo za pierwszym zwyczajnie zasnęłam z nudów.
-
Śmierci aktorów, wypadki, więzienie. "Egzorcysta" to zdaniem wielu fanów przeklęty film
W pierwszej połowie października do kin wchodzi m.in. polski kandydat do Oscara, czyli "Chłopi". O tym między innymi w pierwszej części nowej "POPkultury".
-
Szlachta nie pracuje. Netflix wypala z grubej rury i zapowiada serial, o jaki nikt nie prosił
"Jesteś swój chłop. Tak się tylko mówi. Oczywiście jesteś mój chłop. To mój chłop" - mówi do jednego ze swoich chłopów pańszczyźnianych główny bohater nowego serialu komediowego Netfliksa "1670". W tego szlachcica imieniem Jan wciela się nie kto inny niż Bartłomiej Topa. Już pierwsze urywki z trailera zapowiadają, że widzów czeka całkiem niezła zabawa.
-
Nagroda za debiut o Komendzie, teraz za "Doppelgangera". "Moi bohaterowie mają swoje strefy szarości"
Za film "25 lat niewiności. Sprawa Tomka Komendy" Jan Holoubek dostał nagrodę za debiut reżyserski w Gdyni. Po trzech latach wrócił na festiwal i otrzymał Złote Lwy za reżyserię ("Doppelganger. Sobowtór" wyjechał z imprezy z szęścioma wyróżnieniami). Nam opowiedział m.in. o tym, jak pracuje z aktorami swoich produkcji.
-
Fanka Cumberbatcha napisała mi, że jego nowego filmu nie da się oglądać. Musiałam sprawdzić
Krótkometrażowy film "Zdumiewająca historia Henry'ego Sugara" w reżyserii Wesa Andersona ma teoretycznie wszystko, co tygrysy i kinomaniacy lubią najbardziej. Pyszną obsadę z Benedictem Cumberbatchem na czele, scenariusz oparty na twórczości uznanego pisarza, piękne dekoracje i charakteryzacje, wspaniale skomponowane kadry, a do tego przewrotną konwencję. W Cannes produkcją wszyscy się zachwycali, więc nic nie zapowiadało, że będzie nam tak przykro, kiedy skończymy już to oglądać.
-
Jeśli kochacie wersję z Bińczyckim, nie lękajcie się! Jeśli nie, też zobaczcie nowego "Znachora", koniecznie!
"Znachor" to zdecydowanie najważniejsza premiera VOD września, a ponieważ to premiera bardzo udana, nie mogłyśmy soie odmówić poświęcenia tej produkcji Netfliksa kilku minut nowego odcinka "POPkultury". Polecamy też jednak kilka innych tytułów, na które warto zwrócić uwagę.
Zawiera materiał promocyjny -
"Znachor". Netflix nakręcił nową wersję polskiego klasyka. Wycięli z niego kultową kwestię
"Znachor" w reżyserii Jerzego Hoffmana to film bezsprzecznie kultowy, a scena, w której grający profesora Dobranieckiego Piotr Fronczewski rozpoznaje już podczas rozprawy w Antonim Kosibie dawnego mentora, jest piorunująca. Padają słowa "Proszę państwa, wysoki sądzie - to jest profesor Rafał Wilczur" i wzruszenie chwyta za gardło niezależnie od tego, ile razy się tę sekwencję widziało. Tymczasem w nowej wersji "Znachora" od Netfliksa ta kulminacyjna scena jest rozegrana zupełnie inaczej - i to naprawdę doskonale. Uwaga, będzie mnóstwo spoilerów.
-
Reżyser "Znachora": Chodziliśmy na plan z autentyczną frajdą. Żona mnie pytała: Co oni ci tam zrobili?
- Kiedy moja żona dowiedziała się, że zabieram się za reżyserię "Znachora", spanikowała. Uznała, że moje stresy i nerwy przynoszone z poprzednich planów filmowych osiągną tym razem - z racji na kaliber projektu - rozmiary apokaliptyczne. W trakcie zdjęć wyznała zaskoczona, że mnie nie poznaje. Zapytała: "Co oni ci tam zrobili? Ty jesteś szczęśliwym człowiekiem!". Rzeczywiście - chyba jak nigdy - do pracy chodziłem z przyjemnością i poczuciem ogromnej frajdy - opowiada w wywiadzie z Gazeta.pl Michał Gazda, reżyser nowego "Znachora".
-
Lichota o "Znachorze": Zrozumiałem, po co to robimy po raz trzeci. To ściągnęło ciężar z moich ramion
- Jego siła polega na wewnętrznym spokoju, akceptacji i pewnej niezmienności. On cały czas tym swoim dobrem, szlachetnością - niezależnie od okoliczności - pokazuje, że można być takim człowiekiem. Myślę, że to nas właśnie ujmuje w tej historii jako widzów: że chcielibyśmy mieć takiego ojca, lekarza, przyjaciela. Chcielibyśmy móc być z taką osobą. To jest dla mnie jakieś rozczulające - mówi w rozmowie z Gazeta.pl Leszek Lichota, odtwórca roli Antoni Kosiby/Rafała Wilczura w najnowszej adaptacji "Znachora".