AbradAb o "Jesteś Bogiem": Ważny film, ale rozmija się z prawdą [WYWIAD]

20.09.2012 13:04
Fragment okładki pierwszej oficjalnej płyty Kalibra 44

Fragment okładki pierwszej oficjalnej płyty Kalibra 44 "Księga Tajemnicza. Prolog" (Fot. mat. prasowe)

- Zupełnie sobie nie wyobrażam, że Magik w tamtych czasach, kiedy Kaliber naprawdę był na topie i bez przerwy puszczali nas w radiu, nie mógł znaleźć wydawcy - opowiada przed premierą "Jesteś Bogiem" AbradAb, współzałożyciel legendarnego hiphopowego składu Kaliber 44, w którym rymował Magik.
Mariusz Wiatrak: Wkurza cię zamieszanie wokół "Jesteś Bogiem"?

Marcin Marten "AbradAb": A dlaczego miałoby mnie wkurzać?

Cały czas Magik - Paktofonika, Magik - Paktofonika, a przecież wcześniej był jeszcze Magik i Kaliber 44.

- Nie wiem, czy mnie wkurza. Na pewno jest mi trochę przykro, że zostaliśmy w jakiś tam sposób pominięci. Film oparty jest na faktach, choć wiadomo, że wprowadza też sporo fikcji. O to nie mam żadnych pretensji, ale przede wszystkim scenariusz mocno namieszał w datach. Film pokazuje jakoby Magik miał poznać Rahima i Fokusa w 1998 r. po naszym ostatnim wspólnym koncercie w warszawskim Remoncie. To jest oczywiście bzdura, bo Rahim występował już na pierwszej płycie Kalibra, a Fokus był autorem charakterystycznego fontu "Kaliber 44" na naszej okładce. Czyli znaliśmy się już od wielu lat.

Twórcy od początku podkreślali, że nie należy go brać zbyt dosłownie.

- I bardzo dobrze, tylko wydawało mi się, że bardziej będzie opowiadał o Magiku, a nie o Paktofonice. Wiadomo, że to Magik jest tutaj głównym bohaterem, postacią tragiczną, warto jednak podkreślić, że z Kalibrem nagrywał od 1991 roku do 1998 roku, a z Paktofoniką od 1998 do 2000 roku. Liczby mówią same za siebie. Co nie zmienia faktu, że Magik w którymś momencie się na nas obraził i opowiadał wszystkim, żeby nie kojarzyć go z Kalibrem, tylko z Paktofoniką, więc ten film też jest efektem jego chęci czy zabiegów.

Podobała ci się scena, w której w mieszkaniu Magika nabijacie się z Rahima?

- [Westchnienie]

Faktycznie tak było?

- Wiesz co, na pewno na początku był słabszy od nas i w którymś momencie mogło coś takiego się zdarzyć. Nasze relacje były złożone - kumplowaliśmy się, jeździliśmy razem na koncerty, wielokrotnie byłem u niego w domu...

W domu Magika?

- Nie, w domu Rahima! Robiliśmy wspólne imprezy, nagrywaliśmy razem kawałki, planowaliśmy wiele projektów. Tymczasem te dwie sceny, w których najpierw naśmiewamy się z kolesia, a potem rozstajemy z Magikiem, totalnie nas zmarginalizowały. Na pewno nie było też tak, że to my byliśmy ci źli, a Magik ten dobry. W jakiś sposób zostało to uproszczone, choć wiadomo, że to fabuła, która rządzi się własnymi prawami.

To co ci się w nim podobało?

- Ciekawie zostały zagrane wszystkie trzy główne postaci. Magik w niektórych momentach został pokazany bardzo prawdziwie. Jak Marcin Kowalczyk zaciskał szczękę i ruszały mu się kości policzkowe albo jak mówił: "Kurwa, ja pierdolę!" - to było żywcem wzięte od Magika. No i koleś nauczył się fajnie rapować, naprawdę, to jak wykonał "Plus i minus", szacunek.



A przedstawienie Paktofoniki jako biednych chłopaków z osiedla, którzy marzą o koncercie w Spodku?

- Trochę zgrzyt. Przecież byliśmy już wtedy po dwóch płytach Kalibra, mieliśmy menedżera, graliśmy mnóstwo koncertów i naprawdę były z tego niezłe pieniądze.

Ale wciąż pokutuje mit, że sprzedaliście kilkadziesiąt tysięcy kaset i zarobiliście na tym grosze.

- Tylko pierwszej płyty Kalibra rozeszło się 80 tys., drugiej kolejne kilkadziesiąt tysięcy. Rozumiem, że Magik miał rodzinę i pewnie miał więcej wydatków niż my, ale żeby aż tak? Niemożliwe. Zupełnie też sobie nie wyobrażam, że on w tamtych czasach, kiedy Kaliber był naprawdę na topie i bez przerwy puszczali nas w radiu, nie mógł kompletnie znaleźć wydawcy. Chłopaki nagrywali po kątach, ale to był raczej efekt ich braku ogarnięcia, a nie faktycznych możliwości. Jestem pewien, że SP Records, które wtedy wydawało nasze płyty, Paktofonikę wydałoby z pocałowaniem ręki.

Czyli nieprawdą jest, że wydawca was oszukał i nie mieliście z tego żadnych pieniędzy?

- Słuchaj, na moje ówczesne wydatki, kiedy mieszkałem jeszcze z rodzicami i studiowałem, w zupełności wystarczało. Na pewno artyści przy takiej ilości sprzedanych płyt powinni zarobić dużo więcej. Patrząc na swoje dawne umowy, to ten procent był skandaliczny, a do tego jeszcze dzielony na trzy lub cztery osoby. Nie byliśmy jednak wyjątkiem, wiele innych zespołów, nie tylko hiphopowych, miało podobne historie.

12. edycja legendarnego festiwalu Hip Hop Kemp.Sprawdź!


To skąd ten obraz biednego hiphopowca z bloku w filmie?

- Nie wiem, być może Magik wydawał na rzeczy, które nie zostały tam pokazane, a być może na tyle wspierał swoją rodzinę, że potrzebował tych pieniędzy więcej. Albo specjalnie zostało to tak pokazane, żeby przedstawić Magika jako bohatera klasy robotniczej. W porządku, tylko to aż w oczy kole. Mówię o scenie, w których Magik wyciąga z kieszeni 15 złotych, żeby wykupić jeszcze kilka minut w studiu - to jakaś abstrakcyjna scena. Już na nagranie pierwszej płyty Kalibra mieliśmy wykupione 1000 godzin w jednym z najlepszych studiów w Katowicach. To kosztowało masę forsy, ale dzięki temu mogliśmy całymi dniami tam siedzieć i dłubać w bitach. Drugą płytę również nagrywaliśmy w naprawdę dobrych warunkach, więc wydaje mi się nierealne, że on po prostu to olał i nie skorzystał ze swoich możliwości.

Miał trudny charakter?

- Bardzo. I to było dobrze pokazane w filmie. Pamiętam, jak kiedyś Rahim opowiadał, że w taki sposób, w jaki Magik kiedyś złapał pretensje do nas, w taki sam sposób później złapał pretensje do chłopaków z Paktofoniki. I wtedy Rahim faktycznie zaczął myśleć, że może Piotrek wcale nie miał racji, przekonując ich do jakichś tam naszych demonów...



Ktoś z ekipy konsultował się z wami przy produkcji tego filmu?

- Kiedyś Maciek Pisuk [autor scenariusza - red.] próbował się z nami skontaktować, ale już wtedy widzieliśmy, w jaki sposób ten scenariusz jest pisany i do czego zmierza. Skoro skupiał się na tej części, która nas wykluczała i w pewnym sensie odbierała nam cząstkę tego, co sami zrobiliśmy, nie widzieliśmy za bardzo powodu, żeby się w to angażować.

To może nie powinniście mieć żalu do tego, jak on wygląda?

- Ale ja nie mam żalu do nikogo. Maciek miał swoją fazę, chciał opowiedzieć pewną historię i zrobił to na swój sposób. Mnie to w żaden sposób bezpośrednio nie krzywdzi i na pewno to nie jest powód, żebyśmy mieli się przepychać. Nadal lubię chłopaków i szanuję ich za to, co zrobili.

Kumplujecie się?

- Oczywiście i uważam, że nasze wspólne przeżycia czy możliwość współpracy z Magikiem powinny nas raczej łączyć niż dzielić. Nie mam do nikogo pretensji, po prostu warto mówić jasno i głośno o tym, że "Jesteś Bogiem" to fabuła, a nie dokument i jest w nim sporo fikcji, co zresztą słusznie Rahim podkreślał przed premierą, bo mam wrażenie, że bardzo wielu młodych ludzi będzie uważać, że to, co zostało tam pokazane, jest prawdą. I że ten film stworzy pewien nowy wizerunek zespołu, któremu wiatr wieje w oczy i gdzieś tam po kątach tworzy swoją znakomitą muzykę. To ładny etos, ale mija się z prawdą.

Dobrze, że ten film powstał?

- To nie podlega żadnej dyskusji. Magik na pewno jest osobą, którą warto przybliżyć ludziom, zwłaszcza młodszemu pokoleniu. Tak sobie myśleliśmy ostatnio z chłopakami - kiedyś nawet nikt by się nie spodziewał, że komuś będzie się chciało pisać o tym scenariusze.

Komentarze (293)
Zaloguj się
  • Gość: jerzy

    Oceniono 732 razy 630

    Abradab i kaliber ogólnie to większa klasa niż Paktofonika, którą oczywiście cenię i szanuję, ale dorabianie do tego wszystkiego legendy jakoś mnie mierzi.
    Kaliber nagrał 3 wspaniałe płyty a "Film" jest moim zdaniem bardziej kultowym kawałkiem niż "Jesteś bogiem". To oczywiście tylko moje zdanie.
    Polski hip - hop dziś to cienie tamtych dwóch zespołów: Kaliber 44 i Paktofonika

  • emkaeljan

    Oceniono 336 razy 298

    Nieważne czy ktoś słuchał ciężkiego metalu, rocka czy innej muzyki - wszystkich można było "pogodzić" Kalibrem :-) Teraz też, słucham innej muzyki niż kilkanaście lat temu, ale K44 zawsze z chęcią przyjmę na słuchawki.

  • Gość: Dżej Bi

    Oceniono 226 razy 172

    Abradab jest na prawdę w porządku, szkoda, że ostatnimi czasy coś przestał nagrywać, a ja cały czas czekam na nowe kawałki :-)

  • Gość: t3o

    Oceniono 169 razy 155

    Taka jest niestety prawda, ze dla poprawienia dramaturgii filmu i rozczulenie dodatkowo widza dopisywane sa fikcyjne historie.

    A tak na marginesie to z abradAba w porzadku koles:)

  • Gość: q

    Oceniono 156 razy 120

    nie jestem słuchaczem tej muzyki, ale przesłuchując utwory k44 i pkf mam wrażenie, że: w kalibrze wykrystalizował się pewien pomysł, który miał niespotykaną jakość, to jest kawał twórczości, z postaciami charakterystycznymi z ich własnym stylem, ale składający się jeden zespół. jest w tym treść, sztuka, specyficzna siła, trzech indywidualności, magik ten pomysł przeniósł do nowego zespołu, tam ten pomysł kalibrowy się troche rozmiękczył, spotkał się z prozą, inną energią, i ta mieszanka gwarantowała większą popularność, to było bardziej egalitarne, bo sięgało po w pewnym sensie pospolitość, w znaczeniu klasyczności, rodem z tego gatunku , ale też w tej mieszance była siła bo przekaz stał się bardziej oparty o treść, to się stało bardziej poważne, bo w kalibrze było to bardzo oparte na formie, korzystające nawet z abstrakcii, sporo smaczków formalnych, bawienia się formą, formy bardziej ornamentalne, przez to było to bardziej hermetyczne. paktofonika dawała magikowi szersze kręgi odbiorców, porzucenie tej formalnej jakości, dawało większą wiarygodność przekazowi, co nie znaczy, że w kalibrze nie było przekazu, ten opis nie jest wartościujący w tym aspekcie. generalnie to ciekawe wiedzieć przemiany w twórczości, bo tu mamy do czynienia z żywą sztuką, tyle.

  • Gość: kant

    Oceniono 111 razy 91

    Spoko wywiad.

  • Gość: rocznik 1986

    Oceniono 90 razy 64

    Zespoły mojego młodego wieku podstawówka i liceum: Kaliber 44 i Paktofonika.. Piękne czasy się przypominają. Te zespoły przeszły już dawno do historii i większość z młodych osób z kolejnego pokolenia dalej będzie słuchać prawdziwych niewymuszonych tekstów Paktofoniki i chłopaków z zespołu Kaliber 44. Szacunek dla osób z obu zespołów!

  • polopot

    Oceniono 46 razy 38

    Ci co interesowali sie wtedy hip hop-em wiedzą że spora część filmu to tylko "film". Teź mi się nie chce wierzyć że kórykolwiek z nich czy to Dab, Joka czy Magik próbował coś zrobić z innym składem to po K44 SP natychmiast by ich wydało.

  • Gość: Koleś

    Oceniono 95 razy 25

    Myślę że ten film jest tylko dla kasy a nie dla upamiętnienia zespołu... Pfk to nie tylko zespół hh ale też legenda a takie legendy powinny byc w 100% odwzorowane. Abradab dobrze powiedział że nie ma żalu ale jednak w głębi go to gryźie.
    ps. Abradab nadal nagrywa ale ostatnia płyta mi się nie podoba, poprzednie co najmiej dobre.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX