Podczas kręcenia filmu "Dziewczyna z pociągu" niektórzy myśleli, że wracają "Przyjaciele"

"Dziewczyna z pociągu" to bez wątpienia książkowy hit i wiele osób czekało na filmową wersję, ale okazuje się, że niektórzy zawiedli się, że ekipa nie kręci nowych odcinków "Przyjaciół".

"Dziewczyna z pociągu" Pauli Hawkins zadebiutowała 1 lutego 2015 roku na 1. miejscu listy bestsellerów "New York Timesa" i utrzymywała się na szczycie przez 14 tygodni. Producenci z Hollywood szybko wyczuli potencjał i na ekranach pojawia się właśnie thriller psychologiczny z Emily Blunt w roli tytułowej.

Aktorka spotkała się na planie m.in. Justinem Theroux (prywatnie mężem Jennifer Aniston) i Lisą Kudrow, znaną milionom widzów na świecie z serialu "Przyjaciele". Blunt opowiadała w jednym z wywiadów, że współpraca z Kudrow spowodowała u kilku osób palpitacje serca.

Część scen do filmu była kręcona na dworcu w Nowym Jorku. - Lisa gra moją przyjaciółkę i jej postać ma na imię Monica. Moja bohaterka ma na imię Rachel... Na planie było około 300 statystów i przewijali się też zwykli podróżni, którzy słyszeli z głośnika: "OK, teraz kręcimy Rachel" i widzieli, jak pojawia się Lisa Kudrow (w "Przyjaciołach" grała Phoebe, oprócz niej głównymi postaciami kobiecymi były Monica i Rachel - red.) - opowiadała Blunt. - Potem ktoś krzyczał "Teraz zbliżenie na Monikę". Widziałam dwie osoby, które wyglądały, jakby dostały udaru. Ludzie krzyczeli "O mój boże, 'Przyjaciele' wracają!". Byli tak bardzo podekscytowani... a potem zawiedzeni - dodała aktorka.

Doszło do tego, że trzeba było zmienić imię Moniki. Znajoma Rachel w filmie ma więc na imię Martha.

Sprawdź książkę, na podstawie której powstał film "Dziewczyna z pociągu" >>