Mariusz Czajka: Jesteśmy wszyscy w dupie i zaczynamy się w niej urządzać

Mariusz Czajka swoim poruszającym apelem o wsparcie finansowe na pogrzeb mamy zwrócił uwagę na istotny problem. W związku z pandemią tysiące osób straciło możliwość zarobkowania i musi zaciągać długi, by się utrzymać. W ostatnim wywiadzie aktor podkreśla "gdyby nie to, że zmarła mi mama, pewnie wciąż siedziałbym cicho. Hotelarze, czy restauratorzy są może nawet w gorszej sytuacji niż artyści".
Mariusz Czajka i Olaf Lubaszenko w sztuce ' NIEKTÓRE GATUNKI ORŁÓW ', 2003
Fot. Robert Kowalewski / Agencja Wyborcza.pl

Mariusz Czajka, jak wielu innych aktorów i artystów oraz przedstawicieli innych branży, z powodu pandemii stracił główne źródło utrzymania. Kryzys finansowy okazał się tak duży, że rozpoznawalny aktor musiał założyć w internecie zbiórkę, w której poprosił o pomoc w uzbieraniu ośmiu tysięcy złotych na pokrycie kosztów pogrzebu jego mamy. Odezwa spotkała się z pozytywnym odbiorem, w dwa dniu udało się zebrać nie tylko postulowaną przez niego kwotę - darczyńczy przekazali aktorowi 50 tysięcy zł. Pieniądze te przeznaczy on na nagrobek dla mamy.

Zobacz wideo Szczepienia na COVID-19 trwają. Wśród pierwszych zaszczepionych na świecie są niektórzy politycy i starsze gwiazdy

Mariusz Czajka: Rozumiem żebrzących na ulicach

Mariusz Czajka w ciągu roku stracił 138 przedstawień i praktycznie nie ma dochodów od 11 miesięcy. "Od państwa dostałem 1800 zł z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, 2000 zł z ZUS i to wszystko na te 10 miesięcy bezrobocia" - pisał jeszcze w opisie zbiórki na pogrzeb mamy. W wywiadzie z Wprost.pl wyjaśnił, że w teatrze Buffo on, jak i reszta obsady, zatrudniony jest na śmieciowej umowie. Dodaje, że ludziom może się wydawać, że aktorzy z rozpoznawalnymi twarzami mają duże oszczędności, jednak w istocie w środowisku artystycznym takich osób jest tylko kilka procent.

On sam ma na głowie dwa kredyty, z czego jeden jest we frankach szwajcarskich, do tego płaci alimenty i pomaga utrzymać się dwóm swoim córkom. Przez lata opiekował się też mamą, która otrzymywała rentę w wysokości 1600 zł. Moment, w którym zrozumiał, że nie stać go na jej pogrzeb, był dla niego ciężki.

Zauważył też, że choć on sam stracił już prawie 150 przedstawień, to i tak są osoby w dużo gorszej sytuacji:

Są ludzie, którzy mają i po 300 przedstawień w plecy. Za chwilę aktorzy będą umierali z głodu, wcale nie histeryzuję, taka jest prawda.

I dodał znacząco:

Gdyby nie to, że zmarła mi mama, pewnie wciąż siedziałbym cicho. Hotelarze, czy restauratorzy są może nawet w gorszej sytuacji niż artyści. Nie mają znikąd pomocy. Jesteśmy wszyscy w dupie i zaczynamy się w niej urządzać.

Aktor wyjaśnił, że ostatnie wydarzenia pomogły mu zrozumieć odwagę osób bezdomnych, które proszą o pieniądze na ulicy:

Dziś, jak widzę ludzi żebrzących na ulicach, to naprawdę ich rozumiem. Sam nie mam pieniędzy, ale wyskrobuję to, co mam, by im cokolwiek wrzucić, bo wiem, ile ich to ich musiało kosztować, żeby wyciągnąć rękę i prosić o pomoc. Jeśli wyszli na ulicę i proszą, to najprawdopodobniej są w takiej sytuacji, że za moment umrą z głodu.

I dodaje, że co prawda dostał propozycję roli w serialu "Świat według Kiepskich", ale był to tylko jeden dzień zdjęciowy. W dodatku zmarł niedawno Ryszard Kotys, więc los produkcji jest w tej chwili bardzo niepewny. W przypadku drugiej propozycji sprawa skończyła się tylko na rozmowach. Przyznaje, że pracuje trochę w dubbingu, ale w tej branży stawki są tak niskie, że trudno będzie się z tego utrzymać. Dodaje też, że chętnie się przebranżowi i jako absolwent technikum architektoniczno-budowlanego pomoże w remontach i przy wykończeniu wnętrz. Teraz próbuje w mieszkaniu zorganizować sobie małe studio, w którym mógłby prowadzić warsztaty aktorskie i dubbingowe.

Mariusz Czajka to aktor teatralny i filmowy, znany m.in. z roli Cześka w "Chłopaki nie płaczą". Prowadził także swego czasu program satyryczny "Maraton uśmiechu" emitowany przez TVN. Od wielu lat jest związany z Teatrem Buffo, gdzie można było go oglądać choćby w musicalu "Metro". W latach 90. jego głosem mówił disneyowski Kaczor Donald.

Więcej o: