Sanah wygrała w Opolu. Nie docenili jej w talent show. Kim jest "księżniczka polskiego popu"?

"Szampan wylewa się, toast mogę wznieść, a ten gość mówi coś - o co mu chodzi?" - chyba wystarczy tylko przeczytać te słowa, by znana z radia melodia od razu wpadła do głowy. A wszystko przez Sanah, czyli 23-letnią Zuzannę Jurczak, która niemalże od roku prężnie pnie się po szczeblach sławy. Doczekała się już takich przydomków jak "księżniczka polskiego popu" czy "Dawid Podsiadło w spódnicy", a w piątek zdobyła nagrodę główną koncertu "Od Opola do Opola". Co o niej wiemy?
Zobacz wideo

Kwiaty, koronki, subtelny wokal i "pianinko" - to znaki rozpoznawcze Zuzanny Jurczak, która artystycznie działa pod pseudonimem Sanah. W wielu wywiadach podkreślała, że kiedy na początku muzycznej drogi pisała utwory po angielsku, marzyła o zagranicznej karierze. - Uznałam, że najlepiej byłoby wymyślić taki pseudonim, który będzie łatwo wymówić wszędzie. Skoro nazywam się Zuzanna, a po angielsku to jest Susannah, to skróciłam do Sanah. Nietrudne do wymówienia zarówno w Polsce, jak i na świecie - tłumaczyła w rozmowie z Fashion Post.

Zobacz też: Sanah królową wyświetleń, czyli 10 najchętniej oglądanych teledysków 2020 roku w Polsce >>

Sanah - królowa dram, wyświetleń i serc słuchaczy

Zakochała się jednak w pisaniu tekstów i śpiewaniu po polsku - i tym sposobem wkradła się na playlisty setek tysięcy słuchaczy. Trzy z jej teledysków trafiły do grona dziesięciu najchętniej oglądanych klipów w tym roku w Polsce, zaś debiutancka płyta "Królowa dram" rozeszła się jak ciepłe bułeczki. Jeszcze zanim dopadła ją wielka popularność, talent Sanah docenili m.in. Matt Dusk i Dawid Podsiadło. Ten pierwszy zaprosił ją do duetu na albumie "JetSetJazz", zaś ten drugi zaśpiewał piosenkę "Cząstka" na jednym z koncertów.

 

Sanah odwdzięczyła się Dawidowi medleyem jego utworów, który nazwała "projekt nieznajomy nie kłamie". Wyszło na tyle dobrze, że wokalistka otrzymała za to nominację do Fryderyka 2020 - obok nominacji w kategoriach debiut roku i album roku alternatywny za EP-kę "ja na imię niewidzialna mam". 

 

Przygoda Sanah ze śpiewaniem, graniem i komponowaniem rozpoczęła się jeszcze w dzieciństwie. - Zaczęło się od prezentu na święta. [Rodzice] podarowali mi kilka godzin w studio nagraniowym Izabelin. Zaśpiewałam wtedy kilka swoich anglojęzycznych kawałków. Pan Andrzej Puczyński ze studia jest w tej historii postacią kluczową, bo to on po usłyszeniu moich piosenek pokazał je kolejnym osobom, w tym z wytwórni Universal Music Polska i Magic Records. Potem już wszystko się potoczyło szybko - opowiadała na łamach Fashion Post wokalistka.

Próbowała sił w kilku programach telewizyjnych. Pojawiła się na castingach do "The Voice" i "Mam talent". W pogoni za marzeniami zawędrowała nawet do brytyjskiej wersji drugiego z wymienionych talent show. - Marzyłam o tym, aby się dostać. Liczyłam, że to będzie mój przełomowy moment. Może jakoś nieładnie zaśpiewałam - wspominała w wywiadzie z Interią i dodała:

Było mi bardzo smutno. Po tym castingu zwiedzałam Londyn sama. Byłam załamana. Jacyś obcy ludzie mnie pocieszali na tym castingu. Liczyłam się z tym, że mogę nie przejść dalej. Jednak jak teraz pomyślę, że historia potoczyła się inaczej, to jestem wdzięczna, że zaczynałam od zera.

W zeszłym roku obroniła pracę licencjacką w klasie skrzypiec na Uniwersytecie Muzycznym Fryderyka Chopina. Teraz kontynuuje edukację na kierunku instrumentalistyka. Z każdym mijającym miesiącem jest coraz bardziej zabiegana. Niedawno dała premierowe koncerty dla publiczności, zaś niebawem wyruszy w pierwszą trasę koncertową. 2 września, na kilka dni przed występem w Opolu, skończyła 23 lata.

- Od samego początku wiedziałam, o czym chcę pisać. Czułam, że muszę mówić o rzeczach nie zawsze fajnych, ale takich, które mnie poruszają, skupiają na sobie uwagę - stwierdziła w wywiadzie z Empik.com. Do swoich piosenek wplata młodzieżowy język - niektóre z pisanych przez nią tekstów, jak m.in. hitowy "Szampan", brzmią niczym wycinki z luźnych rozmów. I to doskonale działa, bo z Sanah identyfikują się całe rzesze młodych odbiorców.

 
Uświadomiłam sobie, że pisząc, mogę więcej kombinować, używać więcej potocznych słów, których raczej nie słyszy się w popowych piosenkach. Szukałam w tym wszystkim miejsca dla siebie... właściwie wciąż szukam

- mówi Sanah. Z określeniem gatunku muzyki, który reprezentuje, też ciągle się przekomarza. - Może ten "szlachetny pop" to fajna definicja, ale sama chyba się wstydzę tak o sobie mówić, trochę mi głupio. Fajnie, że ktoś tak myśli i mówi o mojej muzyce, jednak sama, gdybym już musiała, to nazwałabym to, co robię... smętny pop? - zastanawiała się niedawno. Najnowszy singiel, "No sory", jest kolejnym dowodem na to, że Sanah świetnie przekłada kotłujące się w głowie mieszanki emocji na język kompozycji. 

 

6 września wokalistka ponownie stanie na scenie festiwalu w Opolu, tym razem w koncercie "Premiery" ze wspomnianym "No sory". Intuicja podpowiada nam, że Sanah będzie mieć jeszcze niemało powodów do świętowania - na razie cieszy się zwycięstwem w plebiscycie "Od Opola do Opola".