Przez lata nie udało im się zainteresować swoją sprawą nikogo. Media ignorowały ich prośby o wsparcie, władze odmawiały ponownego przyjrzenia się procesowi, bliscy z biegiem lat mieli już coraz mniej siły by walczyć o rodzeństwo, które zabiło rodziców. Dzięki nowym dowodom i nagłośnieniu ich historii m.in. przez Netflix, bracia Menendez po ponad 30 latach mają coraz bardziej realne szanse na ponowne stanięcie przed sądem, który na nowo podejmie ich sprawę.
25 listopada okaże się, czy bracia Menendez będą mogli liczyć na sprawdzenie, czy wyrok wydany prawie 30 lat temu był zgodny z prawem. Jednak mordercy otrzymają również jeszcze jedną szansę na przedstawienie swojej sprawy przed sądem. Sąd Najwyższy w Los Angeles pochyli się nad nowymi dowodami już 11 grudnia. W grę wchodzi nawet uwolnienie braci.
Informację o nowym procesie przekazały amerykańskie media. Prokurator okręgowy Los Angeles George Gascón ogłosił, że będzie wnioskował przed sądem o zmniejszenie kary dla braci, którzy odsiadują wyroki dożywocia. Zwracał uwagę, że ówczesny sąd wydawał decyzję w konkretnych okolicznościach politycznych i społecznych.
Wyraźnie widać było wówczas wpływ różnych przekonań, które zdecydowały o tym, jak sprawa braci Menendez została zaprezentowana przed sądem - mówił w rozmowie z CNN.
Jak wskazuje The Hollywood Reporter, decyzja prokuratora niekoniecznie podyktowana jest wyłącznie prawem, pragnieniem sprawiedliwości i nowymi okolicznościami w sprawie braci. W grę wchodzi również przedłużenie kadencji i kampania prezydencka - Gascón ma chwytać się popularnej w mediach sprawy, żeby móc zapewnić sobie reelekcję na stanowisku. On sam odpiera te zarzuty: W ostatnich latach ponownie rozpatrzyliśmy sprawy ponad 300 osób, w tym 28 skazanych za morderstwo. Nie ma w tym nic politycznego - twierdzi.
Nie bez powodu jednak dopiero teraz prokurator zajął się jednym z wniosków złożonych przez bliskich braci - o rozpatrzenie legalności wydanego lata temu wyroku. Prawnicy rodziny złożyli stosowne dokumenty w maju ubiegłego roku, jednak dopiero przed wyborami i po serialu na platformie Netflix sprawa nabrała tempa.