"Niech mnie pan nie popycha, drogi panie" - słychać w materiale głos kogoś ze sztabu Trzaskowskiego. "Sam się pan popychasz" - odpowiedział opryskliwie operator wPolsce24 i opluł rozmówcę. "Pan właśnie splunął na mnie i na telefon, to jest ta kultura" - skomentował pierwszy.
"Absolutny skandal! Agresja, napastliwe zachowanie, podburzanie, niestosowanie się do zasad przyjmowanych przez wszystkie inne redakcje. To jest bojówka. Nie będziemy tego akceptować" - pisze w poście Paprocka.
"Długo byliśmy cierpliwi. Ale są granice. Plucie w twarz jest tą granicą. Od dziś redakcja wPolsce.pl nie będzie zapraszana ani wpuszczana na żadne wydarzenia związane z kampanią Prezydenta Rafała Trzaskowskiego" - oświadczyła.
Zupełnie inaczej sytuację przedstawiła telewizja wPolsce24. "Kolejne ataki sztabu Trzaskowskiego na wolne media! Pokazujemy fakty! Zobaczcie, jak naprawdę wyglądała prowokacja służb Rafała Trzaskowskiego. Mamy relacje świadków!" - zapowiedziała materiał stacja. Na nagraniu widać jednak, że osoba ze sztabu jedynie nagrywa rozmowę Szymona Szeredy z wPolsce24 telefonem oraz weryfikuje na głos przekazywane przez rozmówcę informacje.
Kilka godzin po zajściu do sprawy odniósł się zarząd Fratrii, właściciela telewizji wPolsce24. Jak podaje portal Wirtualne Media, władze spółki upierają się, że wobec operatora kamery "w przestrzeni publicznej, dostępnej dla wszystkich, użyto przemocy słownej i fizycznej".
"Reakcja naszego dziennikarza była bardzo ostra, ale wywołana prowokacją i niemożnością samoobrony w innej formie - obie ręce miał zajęte pracą przy kamerze. Był siłowo przepychany, obcesowo przybliżano mu do twarzy telefon na kilka centymetrów. Warto dodać, że wcześniej kilkukrotnie słownie upominał agresora, że ten przeszkadza mu w pracy" - przekazano w oświadczeniu.