To jeden z tych aktorów, którzy poruszają kolejne pokolenia, chociaż niestety od dawna nie ma ich wśród nas. Jerzy Bińczycki zyskał ogromną popularność i sympatię widzów, grając w filmie "Noce i dnie" oraz kultowym "Znachorze". Aktor był dwukrotnie żonaty. Owocem pierwszego małżeństwa z Elżbietą Will jest córka Magda. Z drugą żoną, Elżbietą Godorowską, doczekał się syna Jana.
Jan Bińczycki urodził się w 1982 roku. Ukończył Uniwersytet Jagieloński, a jego życie zawodowe związane jest z kulturą - pracuje jako redaktor i autor w Korporacji Ha!rt, a także gra w zespole punkrockowym. W jednym z wywiadów wspominał, jak wyglądało życie ze znanym i uwielbianym przez miliony Polaków ojcem. - Tworzyliśmy typową, mieszczańską rodzinę z rytuałem niedzielnych obiadów, podziałem obowiązków... Ale tata nie wprowadzał w domu reżimu - przyznał, dodając, że ojciec ostrzegał, aby syn poszedł w jego ślady. - Nie chciał, żebym poszedł jego drogą i został aktorem - wyjaśnił.
Jan przyznał, że wielokrotnie oglądał "Znachora" i chętnie do niego wraca. - Nie ukrywam, że to za każdym razem jest dla mnie bardzo wzruszające - powiedział. Zdradził także, że po premierze filmu Bińczycki obawiał się zaszufladkowania i robił wszystko, aby uciec od stereotypów. Jerzy Bińczycki zmarł, gdy syn miał zaledwie 16 lat. Jan wspomina go jako spokojnego i skromnego człowieka, który po przyjściu z planu filmowego do domu zajmował się zwykłymi codziennymi obowiązkami. - Aktorzy z pokolenia mojego ojca nie byli celebrytami - wyjaśnił.