Stefan Friedmann
-
Najpierw podpadł Wojtyle, potem Gomułce. "Może Wiesiek wyjść na podwórko się pobawić?"
Stefan Friedmann jest bez wątpienia jedną z najbarwniejszych postaci na polskiej scenie kabaretowej. Jego życiorys jest jednak nie mniej ciekawy niż bohaterowie, których wykreował na scenie i ekranie. Latami opowiadał historię, jak za rozrabianie na mszy Karol Wojtyła "ciągnął go za ucho". Teraz z kolei wyjawił, że w młodości podpadł także... Wiesławowi Gomułce.
-
Stefan Friedmann nie tylko gra, ale i pisze. Przeczytaj opowiadanie "Lotto"
"Matysiakowie", "Czterdziestolatek", audycje w radiowej Trójce i teatr - stąd między innymi znamy Stefana Friedmanna. Aktor i satyryk teraz wydaje książkę z opowiadaniami zatytułowaną "Pechowy dzień". Publikujemy jedno z nich.
-
Stefan Friedman nie był szkolnym kujonem. Powtarzał klasę i maturę. Ale to nie wszystko
Stefan Friedmann przez dekady rozbawiał swoim talentem rzeszę Polaków. Jakiś czas temu udzielił wywiadu, w którym przyznał, że jako młody chłopak nie przykładał się do nauki. Dokładnie opowiedział o zawiłej ścieżce jego edukacji, która trwała o wiele dłużej niż powinna.
-
Małżeństwem są 55 lat. Poznali się w liceum. Poderwał ją, bo założył się z kolegami
Życie prywatne Stefana Friedmanna jest równie fascynujące, co droga do kariery. Żonę poznał jeszcze w liceum i choć są małżeństwem ponad 50 lat, to z rozbrajającą szczerością twierdzi, że nie dobrali się zbyt dobrze.
-
Friedmann wspominał, że Wojtyła "ciągnął go za ucho". Wszystko przez wygłupy podczas mszy
Choć Stefan Friedmann już jako dziecko sprawiał problemy wychowawcze, to jego babcia wierzyła, że zostanie księdzem. Gdy zgłosił się na ministranta, dobry humor nie opuszczał go nawet podczas mszy. Wygłupy w trakcie liturgii zakończyły się reprymendą od Karola Wojtyły.