Jak Harrison Ford, 34-letni stolarz, przez przypadek trafił na casting do "Gwiezdnych wojen"

Harrison Ford, którego błyskotliwą karierę rozpoczęły "Gwiezdne wojny" w 1977 roku, wcale nie miał zagrać wygadanego Hana Solo. Początkujący aktor, który w tym czasie pracował jako stolarz, trafił na casting do filmu George'a Lucasa zupełnie przypadkiem.

Zanim stał się sławny dzięki przełomowej roli w "Gwiezdnych wojnach", Harrison Ford przez 14 lat bezskutecznie usiłował przebić się w Hollywood. Aktor był w pewnym momencie tak sfrustrowany ciągłymi porażkami, że postanowił zrobić sobie przerwę od grania i został... stolarzem.

Utrzymując się ze stolarki Ford wciąż orbitował wokół dużych planów filmowych. Często dostawał zlecenia od filmowców na budowę dekoracji do filmów i elementów scenografii. W tym samym czasie dostał nawet małą rolę w "American Grafiiti" George'a Lucasa, które stało się niespodziewanym hitem, ale niestety nie przełożyło się na kolejne aktorskie propozycje dla samego Forda. 

- Pracując jako stolarz osiągnąłem po raz pierwszy stabilizację finansową. Dzięki temu mogłem uważniej dobierać role, nie czułem presji, by decydować się na propozycje, które mi nie odpowiadały. Nigdy nie porzuciłem jednak swoich aktorskich ambicji. Owszem, byłem sfrustrowany, ale nie do tego stopnia, by się poddać - wspominał Harrison Ford w jednym z wywiadów cytowanych w książce Brada Duke'a "Harrison Ford: The Films".

Harrison Ford w czasach, kiedy pracował jako stolarz:

Harrison FordHarrison Ford facebook.com/sergiomendesmusi

A jednak to właśnie dzięki małemu epizodowi w filmie Lucasa los w końcu uśmiechnął się do 34-letniego stolarza. Wszystko za sprawą poznanego na planie producenta Freda Roosa, który mocno wierzył w potencjał początkującego aktora. Kiedy dowiedział się, że George Lucas szuka odtwórców głównych ról do swojego nowego filmu science fiction, postanowił pomóc Fordowi dostać się na przesłuchania.

Casting do "Gwiezdnych ról" wyglądał dość nietypowo jak na ówczesne hollywoodzkie standardy. Zamiast przesłuchiwać aktorów pojedynczo, reżyser postanowił zebrać ich w trzyosobowe grupy, żeby sprawdzić jak odtwórcy ról Luke'a, Lei i Hana pasują do siebie nawzajem.

Podczas kompletowania listy kandydatów okazało się, że w jednej z grup brakuje kogoś, kto mógłby zagrać Hana. Wtedy do akcji wkroczył producent Roos, który zasugerował, że Ford mógłby wypełnić brakujące miejsce i pomóc aktorom w czytaniu ról. Lucas zgodził się, początkowo w ogóle nie traktując kandydatury Harrisona poważnie. A jednak w trakcie czytania okazało się, że nieznany nikomu stolarz wypadł lepiej niż pozostali kandydaci do roli najsłynniejszego przemytnika w całej galaktyce i/lub bohatera Sojuszu Rebeliantów.

Zobacz wideo ze wspólnego przesłuchania Harrisona Forda i Marka Hamilla: 

 

- Pomogłem George'owi Lucasowi podczas przesłuchań aktorów do głównych ról. Nie miałem żadnych oczekiwań i byłem kompletnie zaskoczony, kiedy zaproponowano mi angaż do filmu. W tym czasie zarabiałem na życie jako stolarz! - wspominał początki swojej aktorskiej kariery Ford w jednym z wywiadów.

W końcu Lucas, za namową producentów i swojego dobrego przyjaciela Stevena Spielberga, zdecydował się obsadzić Forda w roli Hana Solo. Chociaż jak głosi plotka, reżyser długo wahał się jeszcze, czy nie zaangażować do filmu innego początkującego, zdolnego aktora, który brał udział w castingu... ten aktor nazywał się Christopher Walken. Mimo wszystko jednak rola powędrowała do Forda, który dzięki niej rozpoczął międzynarodową karierę i stał się jedną z największych gwiazd Hollywood. Reszta jest historią.