Przez rozwód stracił kontakt z synem. "Ciąży mi to". Do końca życia wierzył, że zażegnają konflikt

Choć z aktorstwem związał go przypadek, to szybko stał się jednym z najpopularniejszych w branży. U schyłku życia Leonard Pietraszak podkreślał, że czuje się spełniony zawodowo, lecz nie prywatnie. Do pełni szczęścia brakowało mu kontaktu z synem, który odciął się od niego po rozwodzie rodziców.
Leonard Pietraszak, Fot. Lukasz Antczak / Agencja Wyborcza.pl
Leonard Pietraszak, Fot. Lukasz Antczak / Agencja Wyborcza.pl

Najpierw próbował swoich sił na ringu, potem chciał zostać dziennikarzem, ale gdy nie przyjęto go na studia, wrócił do rodzinnej Bydgoszczy i rozpoczął pracę jako sprzedawca prasy zakładowej. Leonard Pietraszak nie narzekał na swoje obowiązki, choć te szybko zaczęły go nudzić. Tym sposobem trafił do kółka teatralnego, w którym szybko złapał bakcyla. Egzaminy wstępne do łódzkiej filmówki zdał za pierwszym razem i otrzymał wymarzony indeks. W 1959 roku, na kilka miesięcy przed obroną dyplomu, zadebiutował na scenie, a potem także na ekranie w kultowej komedii "Cafe pod Minogą". Największą popularność i sympatię widzów zawdzięczał głównie rolom w telewizyjnych produkcjach, takich jak "Czarne chmury", "Czterdziestolatek", "Kariera Nikodema Dyzmy" i obie części "Vabanku". Prywatnie jednak los go nie oszczędzał.

Kim była pierwsza żona Leonarda Pietraszaka? To z nią doczekał się jedynego syna

Nie jest tajemnicą, że u szczytu popularności Pietraszak miał wiele adoratorek, które uciekały się do różnych metod, by tylko zwrócił na nie uwagę. – To było bardzo miłe i nie powiem, łechtało moją męską próżność – przyznawał na łamach "Faktu". Dodał, że większość z nich to były młode kobiety. Jego pierwszą wielką miłością była malarka Hanna, którą poznał już jako świeżo upieczony absolwent w jednym z klubów w Poznaniu. Ona jednak nie od razu była nim zainteresowana.

Zaczęła brylować w towarzystwie, nie zwracając na mnie uwagi. To było dla mnie wyzwanie. Podszedłem do niej i oznajmiłem: 'Co ty tu będziesz udawać, jak będę chciał, to zostaniesz moją żoną'

– wspominał nieudolną próbę podrywu na łamach książki "Ucho od śledzia" autorstwa Hanny Ożogowskiej. Ostatecznie dała się zaprosić na spotkanie, po którym zostali parą, a niedługo później podjęli spontaniczną decyzję o ślubie. Równie szybko doczekali się syna Mikołaja, ale aktor w jego wychowaniu uczestniczył tylko w weekendy, w tygodniu pracował bowiem w stolicy. To wtedy nad młodym małżeństwem zawisły ciemne chmury.

Zobacz wideo Piotr Głowacki: "Ja jestem na planie, a ktoś inny bawi się z moimi dziećmi" [Ja wysiadam]

Dla Wandy Majerówny zostawił rodzinę. Przez to Pietraszak stracił kontakt z synem

Pietraszak starał się dochować wierność żonie, lecz gdy w jego życiu pojawiła się Wanda Majerówna, zupełnie stracił głowę. Dla koleżanki po fachu postanowił zostawić rodzinę. Po sformalizowaniu rozwodu wzięli ślub. Wtedy relacja z jego synem uległa ochłodzeniu. Mikołaj był jeszcze dzieckiem, nie rozumiał sytuacji i czuł się odtrącony przez ojca, z którym widywał się tylko sporadycznie.

Myślałem, że kiedy dorośnie, zrozumie pewne rzeczy i nasze relacje będą wyglądały inaczej

– tłumaczył aktor we wspomnianej wcześniej publikacji. Tak się jednak nie stało. Z czasem doszło nawet do tego, że pierworodny chciał oficjalnie usunąć jego nazwisko i posługiwać się tylko tym, które otrzymał po matce. Gdy żenił się, wysłał ojcu zaproszenie, w którym podkreślił, że nie życzy sobie na uroczystości jego nowej ukochanej.

Pietraszak nie ukrywał, że ta sytuacja spędzała mu sen z powiek, zwłaszcza że z czasem ich kontakt zupełnie się urwał. Mimo że próbował odbudować więź, Mikołaj nie zdawał się tym zainteresowany. – Ciąży mi ten brak więzi. Nie daje mi to spokoju. Ciężko mi z tym. Czekam na kontakt ze strony mojego syna, bo sam wielokrotnie wyciągałem rękę, prosiłem, ale bezskutecznie. Kiedyś myślałem, że jego niechęć do mnie minie, ale ona nie ustępuje – żalił się na łamach czasopisma "Na żywo" na krótko przed śmiercią. Leonard Pietraszak zmarł 1 lutego 2023 roku. Nigdy nie pogodził się z synem.

Więcej o: