"Klan" to jeden z najpopularniejszych i jednocześnie najdłużej emitowanych seriali w historii Telewizji Polskiej. Premiery doczekał się we wrześniu 1997 roku i od tamtej pory miliony widzów śledzą zawiłe losy trzypokoleniowej rodziny Lubiczów. W obsadzie u boku profesjonalnych aktorów znalazł się m.in. Piotr Swend, który w wieku zaledwie 8 lat wcielił się w postać Maćka, adopcyjnego syna Grażynki i Ryśka (w tych rolach kolejno Małgorzata Ostrowska-Królikowska i Piotr Cyrwus).
Choć Swend artystyczne zainteresowania przejawiał od dziecka, to nigdy nawet nie przeszło mu przez myśl, że mógłby zostać aktorem. Wszystko z powodu wady genetycznej, jaką jest zespół Downa, oraz związanych z nią niepełnosprawności. O jego karierze przesądził przypadek. Pewnego dnia w szkole podstawowej, do której uczęszczał wraz z siostrą, pojawiła się ekipa filmowa, poszukująca dzieci do obsady nowo powstającego serialu.
8-letni wówczas Piotr od razu zwrócił ich uwagę, a że na przesłuchaniu wypadł doskonale, to od razu zaproponowano mu rolę. Tym sposobem w 1997 roku zadebiutował w "Klanie" (wszystkie odcinki dostępne na vod.tvp.pl), zyskując olbrzymią sympatię wśród telewidzów.
3 lata po debiucie w "Klanie" Swend spróbował swoich sił w spektaklu "10 pięter" reżyserowanym przez Witolda Adamka dla Teatru Telewizji. W 2005 roku dołączył także do ekipy warszawskiego Teatru 21 założonego przez Justynę Sobczyk, w którym występują osoby z zespołem Downa. Na koncie ma także udział w wielu różnych programach telewizyjnych, w których opowiadał o swoim życiu, uświadamiając w ten sposób społeczeństwo. – Piotr ma taką wielka pozytywną energię. Ale ma też energię aktorsko-gwiazdorską, co ja w nim bardzo lubię – mówił o nim kolega po fachu Sebastian Pawlak w "Pytaniu na śniadanie".
W sierpniu 2025 roku Piotr Swend będzie obchodzić 36. urodziny. Wciąż zdarza mu się spotykać z nieprzyjemnymi sytuacjami. W jednym z wywiadów udzielonych pod koniec 2024 roku dla TVP wyjawił, że nie tak dawno padł ofiarą trzech agresywnych mężczyzn podczas podróży autobusem. – Wyzwali mnie od najgorszego – wspominał.
– Złości mnie to, dlaczego ja jestem poniżany przez grupkę dresiarzy – mówił rozżalony. Podkreślał przy tym, że tego typu zdarzenia nie zniechęcają go do działania, a wręcz dodają mu skrzydeł i mimo przeciwności losu zamierza wciąż spełniać się zawodowo, bo to jego największa pasja i życiowe powołanie. Wciąż pojawia się w "Klanie", a także występuje w spektaklach Teatru 21.