-
Polska miała swój kobiecy hit na długo przed "Seksem w wielkim mieście" czy "Gotowymi na wszystko"
"Serwus, hello! Czy naprawdę tylko o to w życiu szło?" - śpiewała Anna Jurksztowicz w rytm melodii napisanej przez Krzesimira Dębskiego, a przed ekranami telewizorów zasiadały miliony Polaków. W niedzielne wieczory wszyscy śledzili perypetie Doroty, Wandy, Hanki i Wiktorii w serialu "Matki, żony i kochanki", który wyreżyserował sam Juliusz Machulski.
-
"Dziewczyna obok mnie wyszła z kina". Byłam na dziele życia Coppoli
Dziewczyna, która obok mnie siedziała w kinie, nie wytrzymała i mniej więcej w połowie "Megalopolis" wyszła z sali. Koleżanka, która ze mną się wybrała na najnowszy film Francisa Forda Coppoli, męczyła się i cierpiała. Na koniec filmu jednak rozległy się nieśmiałe oklaski - nie mam pewności czy z podziwu, czy z ulgi, że seans się skończył.
-
"Większość ankietowanych bardziej niż ataku terrorystycznego i śmierci, boi się klaunów". Dlaczego?
Gdybyśmy teraz spróbowali wybrać najstraszniejszego klauna świata, o pierwsze miejsce niewątpliwie biliby się grany przez Billa Skarsgarda w filmach z 2017 i 2019 roku Pennywise z żądnym mordu klaunem Artem z serii "Terrifier", która zasłynęła tym, że widzowie kolejnych części mdleli i wymiotowali na sali kinowej. Jak doszło do tego, że zamiast nas bawić, klauni stają się symbolem lęku?
-
Gdy mówiłam, gdzie jadę na wakacje, pukali się w czoło. "Mamusia się zdziwiła, że tam jedziecie"
Nie do Trójmiasta, nie do Wrocławia czy Krakowa. Ku gorącemu zdziwieniu jednych znajomych, a jeszcze większej frajdzie tych z regionu, pojechałam na kilkudniowy urlop do Katowic. Tak naprawdę żałuję, że wyjazd był tak krótki, bo teraz jeszcze lepiej wiem, jak wiele jeszcze zostało mi w tej okolicy do odkrycia.
-
Olaf Lubaszenko: Dobrze, że lata 90. minęły. To były brutalne czasy [WYWIAD]
Akcja "Napadu", najnowszego filmu kryminalnego Netfliksa, rozgrywa się w latach 90., a Olaf Lubaszenko gra w tym filmie byłego esbeka, który musi w wyznaczonym terminie rozwiązać sprawę głośnego i krwawego napadu na bank. - To były przedziwne czasy. Mam nadzieję, że już drugi raz nie będzie nam dane niczego podobnego przeżyć. To moja refleksja po tym filmie i po wielu rozmowach na temat tamtego czasu - powiedział aktor w rozmowie z Gazeta.pl.
-
Nie aż tak straszne filmy na Halloween. Znaleźliśmy najlepsze horrory dla początkujących
Horrorów można nie lubić, ale nie da się zignorować ich istnienia, zwłaszcza w październiku każdego roku. Nie każdy jednak jest w stanie oglądać straszne filmy bez przygotowania. Zrobiliśmy więc listę filmów, z którymi najłatwiej będzie zanurzyć się w tym gatunku.
-
Kto pamięta "Psy" Pasikowskiego, powinien zobaczyć "Napad". Lubaszenko zaskakuje
Mamy połowę lat 90. W Warszawie dochodzi do wyjątkowo paskudnego i krwawego napadu na bank, który zaraz za chwilę ma zostać sprywatyzowany. W bardzo nieprzyjemny sposób ginie kilka niewinnych osób, a w dodatku na miejscu nie ma prawie wcale żadnych śladów sprawców. Tak zaczyna się "Napad", nowy kryminał Netfliksa. A ja widzę tu potencjał na polskiego Wallandera.
-
"Nie chcę, żeby on mi się podobał". Dlaczego kobiety wychodzą za morderców?
Kiedy media relacjonowały proces Jeffreya Dahmera, listy do mordercy zaczęły pisać setki, jeśli nie tysiące kobiet, które nie zważały na to, jakie popełnił zbrodnie i to, że on sam woli mężczyzn. Skazani za zamordowanie rodziców bracia Menendez już za kratami znaleźli żony. Po premierze serialu Netfliksa widać choćby po mediach społecznościowych, że dorobili się kolejnej fali adoratorek. Dlaczego kobiety zakochują się w mordercach?
-
To był tak mocny filmowo rok, że widzowie przegapili w kinach tytuł, który został kultowym klasykiem
1994 rok był jednym z najlepszych i najbardziej przełomowych lat w historii kina (przynajmniej od czasów epoki Złotego Hollywood). Pojawiły się filmy, które na stałe zmieniły standardy w branży, wypromowały młode gwiazdy następnych lat i wprowadziły nową jakość. Wystarczy wspomnieć, że publiczność tamtego roku PRZEGAPIŁA w kinach "Skazanych na Shawshank", bo najpierw oglądała "Forresta Gumpa", a potem "Pulp Fiction".
-
Maciej Stuhr jako Osioł w nowym "Shreku"? Czytelnicy Gazeta.pl jednogłośnie
Zapytaliśmy czytelników Gazeta.pl, czy ich zdaniem w związku ze zbliżającą się premierą piątej części "Shreka" Maciej Stuhr powinien zająć w obsadzie polskiej ścieżki dźwiękowej miejsce swojego zmarłego taty, Jerzego Stuhra i zagrać Osła. Aktor w rozmowie z naszym portalem wypowiedział się na ten temat pozytywnie. A jak zapatrują się na to widzowie?
-
Maciej Stuhr: Choćbym codziennie chodził na kolanach do Częstochowy, pewnych rzeczy nie zmienię
- Moje pokolenie aktorów musiało wykonać pewną pracę związaną ze słowem "pokora". Trzeba czasem położyć momentami uszy po sobie i nie kombinować. Zostaliśmy wychowani w przekonaniu, że najważniejsza jest różnorodność, zaskakiwanie, że trzeba bez przerwy pokazywać coś nowego. Nie - mówi w rozmowie z Gazeta.pl Maciej Stuhr.
-
To najpopularniejszy film wszech czasów. W kinach nie zwrócił nawet budżetu i nie dostał żadnego Oscara
"Skazani na Shawshank" uchodzą dziś, jak najbardziej słusznie, za jeden z największych filmów w historii kina. Jednak kiedy trafiali do kin w 1994 roku, okazali się komercyjną klapą. Za pierwszym razem nie zwrócił się nawet dość skromny jak na tamte czasy budżet. Rozczarowaniem okazało się także rozdanie Oscarów, bo film Franka Darabonta pomimo siedmiu nominacji żadnej statuetki nie dostał. Jak więc udało się porażkę przekuć w historyczny sukces?
-
Zapytaliśmy Macieja Stuhra, czy zagrałby Osła w nowym "Shreku". Podsunął pomysł
- Zupełnie przypadkiem trafiłem kiedyś na forum, gdzie rozgorzała dyskusja a propos kolejnego "Shreka" i co zrobić z Osłem. Jedni uważali, że Maciej Stuhr być może by temu podołał, a drudzy uważali, że sztuczna inteligencja powinna wygenerować głos Jerzego Stuhra - zaczął opowiadać w wywiadzie z Gazeta.pl Maciej Stuhr, zapytany przez nas o to, czy zgodziłby się zagrać postać, którą wcześniej kreował jego świętej pamięci ojciec.
-
Konkurs Chopinowski za rok, a bilety już się rozeszły. To nie są tanie rzeczy
Trudno w Polsce o bardziej prestiżowe oraz znaczące wydarzenie muzyczne, i to w dodatku o globalnej skali, niż Międzynarodowy Konkurs Pianistyczny im. Fryderyka Chopina. W 2025 roku w Warszawie odbędzie się jego XIX edycja, a sprzedaż biletów ruszyła już rok wcześniej. Długo nie potrwała, bo wejściówki na stronie ebilet.pl rozeszły się do cna przed upływem godziny.
-
Byłam na planie drugiego sezonu "1670". "Wyjdź z kaczki, teraz moja kolej"
Byłam w Karczmie u Żyda i przyznam, że wygląda jak w serialu, ale jest mniejsza, niż mi się wydawało. W kuźni Macieja próbowałam z marnym skutkiem obsłużyć wielki miech, a potem obeszłam dworek rodziny Adamczewskich (jest duży). Widziałam szczury, którymi chłopi zimą w piecu palą, a przy mostku, za którym utonął fałszywy Jezus, słuchałam, jak reżyser Maciej Buchwald i operator Nils Crone opowiadają o tym, jak zaangażowanie fanów i ich pomysły mobilizują ich do tego, by kręcić na pełnych obrotach drugą serię.
-
Netflix zrobił film o "rozwodzie kościelnym". Oto jak taki "rozwód" wygląda naprawdę
- Kiedy się w pani domu zepsuje kran, to może go pani naprawić samodzielnie. Będzie na pewno taniej, niż wzywać hydraulika, ale czy uda się to zrobić dobrze i szybko? Jeśli czuje się pani na siłach poprowadzić proces rozwodowy, to też może pani to zrobić - może się uda, a może nie. Ale ja doradzam, by jednak zwrócić się do adwokata - mówi Gazeta.pl dr Michał Poczmański, kanonista zajmujący się procesami o stwierdzenie nieważności małżeństwa. Rozmawiamy o tym, jak przebiega tzw. kościelny rozwód i dlaczego inaczej, niż pokazano to w nowym filmie Netfliksa "Rozwodnicy".
-
Top 50 najlepszych seriali i filmów na Netflix, Max, Disney+ i w innych streamingach
"Nie mam na nic czasu, bo oglądam seriale, nie mam na nic czasu, wcale a wcale" - śpiewał Kazik Staszewski i tylko zapomniał dodać, że często prawie tyle samo czasu co oglądanie zajmuje wybranie czegoś do obejrzenia. Można mieć pełno wykupionych subskrypcji z dostępem do setek, jeśli nie tysięcy różnych tytułów, a i tak nie wiedzieć, co włączyć.
-
Co jest prawdą, a co nie w hicie Netfliksa "Potwory: Historia Lyle'a i Erika Menendezów"?
"Wyglądali na idealną rodzinę, ale za zamkniętymi drzwiami dochodziło do tragedii. Dramat o prawdziwym morderstwie, które wstrząsnęło Kalifornią" - to opis serialu "Potwory: Historia Lyle'a i Erika Menendezów", który jako drugi po "Dahmerze" powstał w ramach antologii true crime Ryana Murphy'ego. Choć produkcja opowiada o prawdziwych wydarzeniach, to nie wszystko pokazuje zgodnie z prawdą. Bracia serial ostro skrytykowali, inni też nie kryją oburzenia.
-
Autorki kultowej czołówki do "Niani" zrobiły jej parodię wyborczą dla Kamali Harris. Jest nawet animacja
Nominowane do nagrody Tony siostry Ann Hampton Callaway i Liz Callaway połączyły ponownie siły, by przygotować parodię wyborczą swojej czołówki do kultowego serialu "Niania". Legendarne gwiazdy Broadwayu przerobiły tekst piosenki tak, by opowiadał o startującej w wyoborach prezydenckich Kamali Harris i efekt jest dużo lepszy niż można się było spodziewać.
-
Najsuchsze z suchych żartów Karola Strasburgera w "Familiadzie". Wybór nie był łatwy
- Radiowóz rozpędzony, pędzi i wpada na drzewo. Wychodzi dwóch policjantów i jeden do drugiego mówi: Stasiu, tak szybko na miejscu wypadku tośmy chyba nigdy nie byli - śmieszne? Na pewno, kiedy się wie, że ten dowcip opowiedział Karol Strasburger na rozpoczęcie jednego z odcinków "Familiady".