"Taksówkarz" Scorsesego wszedł na ekrany 45 lat temu. Kryje się za nim tragiczna historia

8 lutego 1976 roku w amerykańskich kinach zadebiutował "Taksówkarz". Kiedy Robert De Niro przyjął główną rolę, miał już na koncie Oscara za występ w "Ojcu chrzestnym II". W potencjał scenariusza Paula Schradera uwierzył tak bardzo, że zgodził zagrać się w jego filmie za 35 tys. dolarów, chociaż gdzie indziej oferowano mu wynagrodzenie w wysokości pół miliona dolarów. To właśnie aktor wymyślił klasyczną już kwestię "You talkin' to me?", którą scenarzysta skomentował słowami: - To najlepsza rzecz w tym filmie, i to nie ja ją napisałem.

"Taksówkarz" w reżyserii Martina Scorsesego pozostaje jednym z najbardziej pamiętnych filmów XX wieku. Historia Travisa Bickle'a - borykającego się z bezsennością weterana wietnamskiej wojny, który pracuje jako taksówkarz w najbiedniejszych i najbardziej niebezpiecznych dzielnicach Nowego Jorku - wstrząsnęła widzami i krytykami. Już w okolicach premiery produkcji duże kontrowersje wiązały się z tym, jak dużo w filmie jest niezwykle brutalnych scen oraz tym, że niespełna 12-letnia Jodie Foster grała w nim nastoletnią prostytutkę Iris. Głośno było jednak nawet pięć lat po premierze "Taksówkarza" - w 1981 roku zafascynowany filmem i postępowaniem głównego bohatera John Hinckley podjął próbę zabójstwa ówczesnego prezydenta USA, Ronalda Reagana.

Zobacz wideo Robert De Niro w filmie Martina Scorsese - ta filmowa miłość trwa od lat

"Taksówkarz" powstał m.in. dzięki pamiętnikom zamachowca i bezsenności Paula Schradera

Scenariusz powstał jako kompilacja osobistych przeżyć scenarzysty Paula Schradera i lektury kilku pozycji: pierwszej powieści Jeana-Paula Sartre'a "Mdłości", westernu "Poszukiwacze" oraz pamiętników Arthura Bremera, który w 1972 roku zastrzelił kandydata na prezydenta George'a Wallace'a. Schrader sam męczył się z bezsennością, kiedy mieszkał w Nowym Jorku, przez co włóczył się po pornograficznych kinach i księgarniach, bo były otwarte całą noc. Do tego po rozwodzie mieszkał przez kilka tygodni w samochodzie. Kiedy trafił do szpitala z powodu wrzodów żołądka, uświadomił sobie, że obecna tam pielęgniarka była pierwszą osobą, z którą rozmawiał od kilku tygodni. Scenariusz do "Taksówkarza" podobno powstał w dwa tygodnie po szpitalnym epizodzie.

Produkcja zdobyła w 1976 roku w Cannes Złotą Palmę dla najlepszego filmu, trzy nagrody BAFTA, cztery nominacje do Oscara (dla najlepszego filmu, aktora, aktorki drugoplanowej i muzyki), dwie nominacje do Złotych Globów, a także liczne inne wyróżnienia, co daje nam w sumie 21 wygranych i 13 różnych nominacji. Trudno się jednak dziwić, że film pokazujący brutalne obrazki z Bronksu, prostytucję (w tym także dziecięcą), uzależnienia, pornografię, zaburzenia psychiczne i przemoc niekoniecznie był łatwy do przełknięcia dla Amerykańskiej Akademii Filmowej.

Scorsese i Paul Schrader faktycznie nie oszczędzili widzom brutalnego zderzenia z rzeczywistością. Przypomnijmy: ich bohater, Travis Bickle, jako były żołnierz nie boi się pracować w niebezpiecznych dzielnicach Nowego Jorku, gdzie widzi najpotworniejsze oblicze biedy i wyzwolonej przez nią przemocy. Nie tyle jest przerażony tym, co widzi - brzydzi się tym, z czym ma styczność co noc. Brzydzi się tym, że musi czyścić swoją taksówkę ze spermy i innych ludzkich wydzielin, brzydzi się agresją ludzi, których mija, brzydzi się ludźmi, którzy zmuszają 12-letnią Iris do prostytucji.

Czuje się też niezrozumiany i samotny w morzu ludzkiej degrengolady, nie widzi też większego sensu w życiu. Powoli sam wkracza na ścieżkę destrukcji: kiedy nieudolnie próbuje zdobyć względy Betsy - wolontariuszki pracującej dla kandydującego na prezydenta senatora - zostaje odrzucony. Później próbuje zabić tego senatora, co uniemożliwiają mu agenci ochrony.

Tego samego wieczoru chce przekonać Iris, żeby przestała się prostytuować. Ale sprawa nie kończy na tym, że daje jej pieniądze na powrót do domu i do rodziców. Jedzie do burdelu, w którym dziewczynka pracuje, gdzie zabija m.in. jej alfonsa oraz stałego klienta. Po tym wszystkim próbuje popełnić samobójstwo, ale nie ma już kul. Przybyli na miejsce policjanci widzą, jak w malignie naśladuje ruch wystrzału.

 

Historia teoretycznie ma dobre zakończenie, ale Martin Scorsese zadbał o to, by widz czuł niepewność. Travis zapada w śpiączkę, dostaje list z podziękowaniami od ojca Iris, a do tego nie zostaje oskarżony o zamordowanie trzech mężczyzn. Wraca więc do swojej pracy. Ba, kiedy przypadkiem trafia mu się kurs z Betsy, podrzuca ją do domu za darmo i odjeżdża z uśmiechem na ustach. A potem spogląda w lusterko i widzi coś, co nim wstrząsa...

Niewiele brakowało, żeby to nie Jodie Foster zagrała w filmie

Jodie Foster miała 12 lat, kiedy Martin Scorsese obsadził ją w roli Iris. Pomimo młodego wieku była w tamtym czasie jedną z najbardziej doświadczonych aktorek na planie - zaczynała grać w wieku trzech lat i od tego czasu zdążyła wystąpić w kilkunastu reklamach, filmach i serialach telewizyjnych. Pojawiła się nawet w filmie "Alicja już tu nie mieszka" Martina Scorsesego z 1974 roku.

Omar Sy w serialu 'Lupin', NetflixNiezwykła kariera Omara Sy. Jak stał się międzynarodową gwiazdą?

Inna sprawa, że nie od początku było jasne, że to Scorsese wyreżyseruje "Taksówkarza". Na pewnym etapie wytwórnia chciała, by to Brian De Palma zajął się kręceniem filmu, a on w roli Iris widział Melanie Griffith. Po dwóch tygodniach jednakże oboje zostali z projektu wycofani. Wtedy na scenę wszedł Scorsese.

Zanim Jodie Foster dostała angaż, w castingu do "Taksówkarza" brało udział około 200 aktorek, m.in. Carrie Fisher, Kim Cattrall, Rosanna Arquette i Michelle Pfeiffer. Kilkanaście lat później ta sama aktorka odmówiła przyjęcia roli agentki Clarice Starling w "Milczeniu owiec", za którą to Jodie Foster dostała Oscara. A ta już za "Taksówkarza" otrzymała nominację do nagrody Amerykańskiej Akademii Filmowej, Złotych Globów i wygrała BAFTA dla najlepszej aktorki drugoplanowej i najbardziej obiecującej początkującej aktorki pierwszoplanowej.

Należy podkreślić też, że Foster przeszła konsultację z psychiatrami dziecięcymi, którzy musieli upewnić się, czy jest wystarczająco dojrzała emocjonalnie, by zagrać w produkcji. By uniknąć wszelkich negatywnych konsekwencji dla dziewczynki, jako dublerkę do odważniejszych scen zatrudniono jej starszą siostrę, Connie Foster, która wtedy miała już lat 19.

Na planie był też stale obecny pracownik kalifornijskiego urzędu ds. opieki nad dziećmi i upewniał się, że sceny, w których gra 12-latka nie są zbyt drastyczne, a także pilnował, by Jodie nie słyszała, jak Robert De Niro przeklina. Co ciekawe, podczas 31. ceremonii wręczenia AFI Life Achievement Awards Foster wyznała, że to właśnie jemu zawdzięcza swoje sukcesy i właściwe wprowadzenie do warsztatu aktorskiego. Kiedy bowiem kręcili "Taksówkarza", DeNiro bardzo nalegał, żeby spotykali się lokalnym bistro na kawę, by przećwiczyć wspólne sceny. 12-latka była tym raczej znudzona, więc aktor w pewnym momencie zaczął improwizować swoje kwestie. Wtedy Jodie zaczęła iść jego tropem i sama improwizowała dialogi, oscylując wokół scenariusza. Dodajmy też, że to właśnie dzięki improwizacji powstała jedna z najsłynniejszych scen w historii kina, kiedy to Travis Bickle patrzy w lustro i wyrzuca z siebie paranoiczny monolog, w którego trakcie pyta "You talkin' to me?".

Robert De Niro przyznał, że zainspirował go do tego Bruce Springsteen. Aktor był na jego koncercie w Greenwich Village. W trakcie występu publiczność wykrzykiwała jego imię, a on odkrzykiwał ze sceny właśnie to zdanie: "You talkin’ to me?". Jak widać, fraza zapadła w pamięć De Niro. A ponoć reżyser najpierw proponował tę rolę Jeffowi Bridgesowi i Dustinowi Hoffmanowi.

Gwiezdne wojnyDlaczego Mark Hamill i Harrison Ford trzymali się za ręce na planie?

"Taksówkarz" stał się też inspiracją do zamachu na prezydenta USA

Efektowny występ w "Taksówkarzu" miał dla Jodie Foster, poza nagrodami, także niemiłe konsekwencje. W latach 80. niezdrowo zafascynowany filmem i rolą Iris John Hinckley zaczął ją śledzić, kiedy uczyła się na Uniwersytecie w Yale. Napisał do niej list, w którym zapowiedział, że zamorduje prezydenta, by zrobić na niej wrażenie. I tak jak w filmie główny bohater tylko próbował zastrzelić senatora, tak wzorujący się na nim Hinckley naprawdę dokonał zamachu na Ronalda Reagana. 30 marca 1981 roku zjawił się przed hotelem Hilton w Waszyngtonie i oddał sześć strzałów: trafił prezydenta w klatkę piersiową.

List do Jodie Foster został znaleziony kilka godzin po zamachu. Kiedy Martin Scorsese dowiedział się o zamachu i jego przyczynie, chciał porzucić reżyserię. Na ironię zakrawa fakt, że tego samego dnia miała odbyć się 53. ceremonia rozdania Oscarów, którą przełożono na następny dzień. Wtedy też Robert De Niro zdobył Oscara za rolę we "Wściekłym byku". 

Sam John Hinckley w trakcie procesu w 1982 roku został uznany za niepoczytalnego i umieszczono go w szpitalu psychiatrycznym, w którym spędził następnych kilkadziesiąt lat. W tym czasie korespondował m.in. z seryjnym mordercą Tedem Bundym i Charlesem Mansonem. Pisała do niego także Lynette Fromme, która próbowała zabić Geralda Forda. Hinckley wyszedł na wolność 10 września 2016 roku, dokładnie po 34 latach hospitalizacji. 

Więcej o: