"Biała odwaga" to historia burzliwej miłości i braterskiego sporu osadzona w czasie II wojny światowej. Śledzimy tu losy dwóch góralskich rodów. Wojenne dzieje Podhala pełne są tu indywidualnych dramatów, wzruszeń, poświęceń, ale i zdrady niosącej hańbę kolejnym pokoleniom. Twórcy stawiają na szali: miłość do kobiety, więzy krwi oraz lojalność wobec tradycji, społeczności i ojczystej ziemi.
W obsadzie filmu "Biała odwaga" znaleźli się m.in. Filip Pławiak, Sandra Drzymalska, Jakub Gierszał, Julian Świeżewski, Adam Woronowicz i Wiktoria Gorodecka. Reżyserem i autorem zdjęć jest dwukrotnie nominowany do Paszportów Polityki Marcin Koszałka. Premiera kinowa kosztującego 16 mln złotych (co jest ogromnym budżetem jak na polskie warunki) jest zaplanowana na 8 marca tego roku.
Pion reżysersko-operatorski to tzw. ludzie gór: reżyser, współautor scenariusza i autor zdjęć Marcin Koszałka to taternik i alpinista, autor zdjęć górskich Marcin Polar jest grotołazem, z kolei nad bezpieczeństwem filmowców i zabezpieczeniem ekipy oraz sprzętu czuwał Andrzej Marcisz, alpinista, II reżyser i współautor zdjęć do sekwencji górskich i wspinaczkowych.
- Dzięki swojej odporności polscy górale przetrwali różne zawirowania i trudności. To jedna z najtwardszych wspólnot w Europie. Są silni, dumni i potrafią wiele znieść. Przez wieki opierali się skrajnej biedzie i plagom śmiertelnego głodu. Przez wieki byli poddawani potęgom militarnym zdolnym zmiażdżyć ich kulturę, a ich społeczność zmieść w zapomnienie. Przez wieki kolejni władcy próbowali wykorzystać piękno góralskiego folkloru do własnych celów. Polacy widzieli w nich idealnych katolickich patriotów. Naziści widzieli w nich dawno zaginione niemieckie plemię. Górale stawiali opór każdej ideologicznej kolonizacji. Myślę, że niewiele osób zadaje sobie pytanie jakim kosztem – zarówno jako jednostki, jak i społeczność – potrafili ocalić swoją niezależność. Bez wątpienia płacili za to wielką cenę - tak o bohaterach swojego filmu mówi Koszałka.
Koniec lat 30. na Podhalu. Utalentowany taternik, potomek znakomitego góralskiego rodu Jędrek Zawrat lubi życie na krawędzi. Gdy się wspina, wybiera najtrudniejsze drogi, gdy kocha, gotów jest poświęcić wszystko. Jego wybranką jest piękna Bronka, jednak na skutek rodzinnej decyzji, ręka dziewczyny zostaje oddana starszemu z braci Zawratów, statecznemu i poważnemu Maćkowi.
Dumny Jędrek porzuca rodzinne strony, by szukać zapomnienia wśród krakowskiej bohemy. Na swojej drodze spotyka niemieckiego naukowca i alpinistę Wolframa, który głosi teorię, w myśl której Górale pochodzą od starogermańskiego plemienia Pragotów. Gdy wybucha wojna, Niemcy oferują mieszkańcom Podhala współpracę. Maciej Zawrat, wspierany przez wiele wybitnych rodów, zdecydowanie odrzuca tę propozycję. Jednak przekonany przez Wolframa Jędrek, mając nadzieję na odzyskanie ukochanej i ocalenie swojej społeczności przed wojenną zagładą, podejmuje współpracę. Jędrek i Maciej uwikłani w historię, zmuszeni do najtrudniejszych wyborów, kochający tę samą kobietę, staną po przeciwnych stronach sporu, który zdecyduje nie tylko o ich osobistych losach, ale o przyszłości całego regionu.
Jeszcze na etapie prac nad filmem "Biała odwaga" budziła kontrowersje. Były minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro w wywiadzie dla prawicowych mediów nazywał produkcję "lewacką prowokacją". W marcu 2021 roku posłowie Solidarnej Polski żądali w Sejmie, by premier Piotr Gliński przedstawił informacje na temat filmu Koszałki. Wtedy Gliński na Twitterze skomentował: "Informuję, że film o góralach, o którym tak obszernie opowiada Pan Minister, jeszcze nie powstał, jest na etapie scenariusza, był konsultowany z Instytutem Pamięci Narodowej i opowiada także o kurierach tatrzańskich".
Instytut Pamięci Narodowej jeszcze w pierwszej połowie grudnia zeszłego roku odcinał się jednak od filmu, podkreślając w oświadczeniu, że IPN "nie był w żaden sposób zaangażowany w proces powstawania" produkcji. "Żaden pracownik IPN nie jest też oficjalnym konsultantem historycznym filmu. Wprawdzie na prośbę twórców obrazu, pracownik Oddziału IPN w Krakowie - ekspert w dziedzinie XX-wiecznej historii Podhala, w tym zagadnienia Goralenvolku - dokonał krytycznej oceny kilku wstępnych wersji scenariusza, wskazując wiele błędów dotyczących kontekstu historycznego, lecz IPN nie ma żadnego wpływu na to, czy twórcy filmu te uwagi uwzględnili" - można przeczytać w komunikacie podpisanym wtedy przez rzecznika prasowego Instytutu Pamięci Narodowej dr. Rafała Leśkiewicza.
Niemiecka akcja tworzenia ruchu separatystycznego wśród górali na Podhalu, prowadzona w latach 1939-1944, polegała na próbie wyodrębnienia tzw. narodowości góralskiej (podhalańskiej) jako rzekomo niepolskiej. Goralenvolk miała być jednym ze sposobów rozbicia jedności narodowej Polaków. Bezpośrednimi organizatorami akcji, prowadzonej w imieniu władz niemieckich, byli dwaj mieszkańcy Zakopanego: reichsdeutsch Witalis Wieder i volksdeutsch Henryk Szatkowski.
Współpracę z Niemcami podjęła także grupa działaczy przedwojennego Związku Górali, którzy w 1942 roku weszli do Komitetu Góralskiego. Wprowadzono nauczanie tzw. języka góralskiego (nie polskiego) w dwóch szkołach zakopiańskich, wyodrębniono "narodowość" góralską w czasie spisu ludności, wyrabiano specjalne dowody osobiste (tzw. góralskie kenkarty), jak również podjęto próbę stworzenia "legionu góralskiego" (przy oddziałach SS). Do współpracy zdołano skłonić niewielką liczbę osób. Ogółem kenkarty góralskie odebrało 18 proc. uprawnionych.